sobota, 22 września 2007

Justyna choruje, słucha radia ram i tęskni za Wrocławiem...

Wczoraj wieczorem w naszym akademiku odbywała się impreza pod tytułem "Meet Your neighbours", na którą czekałam od tygodnia. I niestety przez rowerowanie w deszczu rozchorowałam się i nie moglam na nią iść. Na pocieszenie włączyłam sobie radio ram (www.radioram.pl) i nagle strasznie zatęskniłam za moim miastem. Przypomniałam sobie wszystkie piątkowe wieczory, kiedy szykowałam się na imprezę czy piwo ze znajomymi, wyjście do "Mleczarni", "Bezsenności" czy gdzie indziej i słuchałam własnie radia ram, żałując, że nie mam czasu wysłuchać audycji do końca. Teraz słuchalam jej i żałowałam, że nie ma mnie we Wroclawiu. Zrozumiałam czego brakuje mi w Groningen - poczucia, że to moje miejsce. We Wrocławiu idąc ulicą czułam, że to moje miasto i byłam z niego dumna. Tu idąc ulicą (a raczej jadąc) zastanawiam się, czy widać po mnie, że jestem obcokrajowcem. Ale mam nadzieję, że to tylko chwilowe uczucie. Jeszcze nie poznaliśmy dokładnie Groningen, a o życiu nocnym tego miasteczka 4 razy mniejszego od Wroclawia nie wiemy nic. Co oczywiście zmieni się, gdy tylko wyzdrowieję. Tyle na dziś, wracam do łóżka.

Brak komentarzy: