niedziela, 21 października 2007

WADDENZEE czyli błotnista kałuża, którą Holendrzy zwykli nazywac morzem

Nie wiem jak wy ale ja bardzo lubie polskie morze. Chlodna bryza, piasek, spienione fale.. Szczegolnie jesienia kiedy nie mozna sobie tylka spiec na plazy (w sumie czesto latem tez nie mozna) jest w naszym kochanym Baltyku jakas potega, majestatycznosc, magnetyzm. A skoro Groningen jest jedynie 30 km od tutejszego morza bardzo chcialem je zobaczyc, chociazby po to aby je moc porownac.

Pierwszy zawod spotkal mnie gdy Holendrzy wyprowadzili mnie z bledu: otoz ten kraj tylko czesciowo, z zachodniej strony lezy nad morzem Polnocnym, ktore tak chcialem zobaczyc, a polnoc kraju nad Waddenzee. Na pytanie: "Czy to moze?" Holendrzy odpowiadaja jakos tak wymijajaco "Tak, ale nie do konca. To po prostu Waddenzee." Co wiecej jak sie dowiedzielismy, ciezko sie zorientowac ze to "morze" bo to ponoc tafla blota. Gwoli scislosci to nawet poszukalem w necie co to jest Waddenzee i okazo sie ze zatoka morza Polnocnego..

Korzystajac z okazji bycia w foczym szpitalu zdecydowalismy sie to sprawdzic.

O czym jeszcze udalo nam sie dowiedziec to ze nie tak latwo sie dostac nad Waddenzee, bo nie ma tak naprawde drog w tym kierunku. Ale jak to mozliwe, że nie ma drog nad morze? Przeciez to dla nas bez sensu.
Kombinujac jak kon pod gorke udalo nam sie znalezc droge ktora przez gospodarcze podworko wiedzie w strone morza. I hen daleko za polderem ujrzelismy taka oto groble (zdjecie zrobione z troszke blizszego hen):


Totez z nadzieja powiedzielismy sobie: Ooooooooho, wydma, na niej powyginane drzewka, to pewnie za nia bedzie morze. No to my radosne dreptu, dreptu, dochodzimy do grobli, a za nia...


...kolejny polder za ktorym grobla w oddali.. Taaak.. No dobra, to moze tym razem ta bedzie ostatnia.. Nastepne pol godziny i:

Od grobli odgradzal nas kanal lub plotek. Ale co to dla nas taki maly plotek (bo kanal taki maly to nie byl:P)- jestesmy z Polski:) Totez po wdrapaniu sie na groble, oczom naszym ukazal sie upragniony widok (po ukazaniu sie upragnionego widoku poczulismy cos w stylu: i to juz to? to wszystko? no jak to? to moze pojdziemy kawalek dalej, moze tam cos dalej jest?).





Tak, to trawiaste bloto to juz morze. Za nimi w oddali holenderskie wyspy. Jak sie przyjrzycie to mozna dostrzec falochrony powbijane w poprzek i wzdluz tej odrobine bardziej wodnistej czesci blota. To czesc systemu odgradzajacego lad od morza. A to trawiaste bloto to z kolei pierwszy etap odbierania morzu ladu. I pomyslec ze poldery przez ktore szlismy nad Waddenzee, nie rozniace sie niczym poza idealna plaskoscia od naszych pol, byly kiedys czescia morza.


Aha, jeszcze watek humorystyczny z grobli na ktora wkroczylismy nielegalnie, a na ktorej pasly sie kontemplujace blotnisty krajobraz owce:


Znajdz niepasujace owce!!:P

Brak komentarzy: