Oto sam szczyt wieży, a dokładnie zegar od wewnętrznej strony.
Dzwony, nieodłączny element wieży przy kościele. Spotkaliśmy je na wysokości 251 stromych schodków, gdy zaczęłam się zastanawiać czy to był dobry pomysł, żeby wchodzić tak wysoko w spódnicy i kozakach... Dzwony te niestety lub na szczęście nie działają. Na szczęście - bo coś zaczęło dzwonić jak byliśmy obok nich, więc jakby działały to pewnie wycieczka skończyłaby się głuchotą.
I wreszcie - taras widokowy, niestety otwarty tylko z jednej strony, tak by móc podziwiać północną stronę miasta. Może inne są nieciekawe?
Ten plac ze straganami to Grotte Markt, tutejszy Rynek. Tak, dobrze widzicie - w centrum Groningen są stragany, ale nie w każdy dzień tygodnia. Za to w każdy dzień tygodnia jeżdżą autobusy. Dziwnie to wygląda dla przyzwyczajonych do martwej przestrzeni w Rynku Wrocławian, prawda?
A tu chyba zachód Groningen, za kratkami.
Kawiarnie i parkingi na dachach.
A tu jak się przyjrzycie, zobaczycie Teatr. Do którego niestety nie wejdziemy, bo i tak wszystko będzie po niderlandzku:(.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz