Ł
piękne, prawda?
Ł
ach! jakaz ona cudownie polska, nadwiślańska by rzec można (dla lokalnych patriotow nadodrzańska). Nigdzie indziej nie ma takiego pięknego Ł. Na zachód od Polski* nikt nie używa, na wschód rozmamłują jej dźwięk z L.
Ł
Wyobraźcie sobie życie bez łódki, ławki, łosia, łabędzia, łań, łanów, łańcucha czy łojotoku!tak, szczegolnie bez łojotoku:( prawda, że smutne, jakieś jałowe?
Otóz jak wszyscy wiemy w Holandii Ł nie istnieje (patrz *). Co zrobią skonfudowani literką Ł holenderscy listonosze gdy otrzymają do dostarczenia przesyłkę na nazwisko Łaba? Załamią ręce i poddadzą sie? Najdą ich myśli samobójcze, powiedzą "ta robota to jednak nie dla mnie" i zdecyduja przejść na wczesniejszą emeryture? NIE!! Holendrzy to naród twardy, uparty i kreatywny. Oni dostarczą zawiadomienie o paczce! Co jednak zrobić z tym cholernym wykrętasem? Hmmm.. Zamieńmy literkę na swoje:)
I w ten sposób stałem sie swego rodzaju bigamistą- bo moją dziewczyną jest nie tylko Justyna Łaba. Mam też parę innych Justyn na boku: Justynę Fabę, Justynę Fagę, Justynę Tabę a nawet Justynę Tagę!:P
Na szczęście do mnie wiele przesyłek nie ma, bo aż strach pomyśleć co mogliby zrobić z Łężniaka:P
sobota, 17 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Tadzio Justyna!!! Wasz blog stał się dla mnie jedynym celem mojej egzystencji!! NIe pisząc nic pozbawiacie mnie tego sensu! Dłużej tego nie wytrzymam!! aAAAaaaaa
Tadzio to podaj adres, ja wyślę jakąś paczuszkę i zobaczymy co zrobią z "Łężniakiem" :D:D:D
hehehe ale się uśmiałam...:))) ja także nazywam się Justyna Łaba :P ale zbieg okoliczności :P:P a może jesteśmy rodzinką :))))
Prześlij komentarz