<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117</id><updated>2011-04-22T06:12:51.664+02:00</updated><title type='text'>Piesi w krainie rowerzystów</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>65</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-5734009854605364483</id><published>2008-02-18T13:47:00.007+01:00</published><updated>2008-02-18T13:57:21.994+01:00</updated><title type='text'>Koniec historii</title><content type='html'>Dzisiejszej nocy wróciłam do Polski. Skończyła się nasza erasmusowa przygoda z Holandią. Ciężko było zostawiać za sobą piękne, aktualnie słoneczne i wiosenne Groningen, a także wszystkich tych wspaniałych ludzi, których mieliśmy okazję tam poznać -  Kaisę, Jessicę, Cheng Chen, Claudia, a przede wszystkim Samuliego i Maxa. Przeraża mnie myśl, że części z nich mogę już nigdy w życiu nie zobaczyć. Ale nawet jeśli, to dobrze było mieszkać razem z nimi przez ostatnie pół roku. Koniec historii, to i koniec bloga. Ale do Holandii jeszcze na pewno wrócimy. Tot ziens!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-5734009854605364483?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/5734009854605364483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=5734009854605364483' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5734009854605364483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5734009854605364483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/koniec-historii.html' title='Koniec historii'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2297396587478155533</id><published>2008-02-15T23:53:00.010+01:00</published><updated>2008-02-16T00:08:58.122+01:00</updated><title type='text'>Ostatnie dni</title><content type='html'>Od wtorku moje życie tutaj nabrało barw i tempa. Tegoż dnia rano odebrałam wreszcie ocenę i załatwiłam przepisanie jej na transcript of records - innymi słowy zakończyłam projekt. I został mi czas na relaks. We wtorek wieczorem było pożegnalne kitchen party, w środę impreza ogólnoakademikowa (zakończona wyjściem do miasta, zepsuciem mojego wysłużonego roweru i zdewastowaniem torebki), a w czwartek pożegnalne piwo z moimi supervisorami, którzy niesamowicie cieszyli się z faktu, że po wyjeździe Tadzia miałam się czuć samotna, a wygląda na to, że się bawię lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Przy okazji zwiedziłam sobie największy bar w Holandii - w tłumaczeniu nazwa to chyba '3 siostry'. Miejsce jest naprawdę ogromne, świetnie urządzone, przy każdym barze inna muzyka, a część barów się kręci. Szkoda, że nie weszliśmy tam nigdy wcześniej... A dziś rano odbyłam moją pierwszą samotną podróż pociągiem - pojechałam do Assen zobaczyć chińskich wojowników z terakoty. Być może samotna pół godzinna podróż nie jest specjalnym osiągnięciem, ale trzeba mi policzyć dodatkowe punkty za to, że w Holandii nie ma punktu z informacją na dworcach, a i bilety trzeba kupić w automacie. Ogółem rzecz biorąc jestem z siebie dumna. Po powrocie przytargałam skrzynkę piwa dla Geerta, który pożyczył mi rower i go nie chce z powrotem, pożegnałam się ze wszystkimi w labie, wróciłam do akademika i rozpoczęłam przygotowania do powrotu do Polski. W niedzielę proszę trzymać za mnie kciuki, bo tym razem samotna podróż będzie znacznie dłuższa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2297396587478155533?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2297396587478155533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2297396587478155533' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2297396587478155533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2297396587478155533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/ostatnie-dni.html' title='Ostatnie dni'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-4018996998486331673</id><published>2008-02-08T18:45:00.000+01:00</published><updated>2008-02-08T18:55:34.515+01:00</updated><title type='text'>Wiosna!</title><content type='html'>W poniedziałki w laboratorium jest bardzo zimno. W ogóle laboratorium jest niedogrzane - jeżeli chcę coś inkubować w temperaturze pokojowej, to muszę jednak załączyć łaźnię, bo inaczej nie wychodzi. Pewnego zimnego dnia ogrzewałam się herbatką razem z Liesbeth i Indonezyjką Alią. Oczywiście, rozmawiałyśmy o pogodzie. I wtedy Liesbeth powiedziała coś czego wtedy nie zrozumiałam - że w Holandii uwielbia wiosnę, bo jest bardzo powolna i bardzo długa. W Nowym Jorku nie znosiła faktu, że jednego dnia była zima, a następnego po przebudzeniu widziała wiosenny poranek. Stwierdziła, że pewnie w Polsce jest to samo, z czym się oczywiście nie zgodziłam. Ale teraz uważam, że jednak bliżej mamy do Nowego Jorku niż Holandii :P. Bo dziś do Holandii przyszła wiosna. Od niedzieli dni były coraz cieplejsze. Dziś wyjrzało piękne słońce. Ptaki śpiewają, zakwitły pierwsze kwiaty. Choć ciągle jest zimno. Bo to jednak luty...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-4018996998486331673?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/4018996998486331673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=4018996998486331673' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4018996998486331673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4018996998486331673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/wiosna.html' title='Wiosna!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-5298710652883757283</id><published>2008-02-05T20:35:00.000+01:00</published><updated>2008-02-05T20:50:35.190+01:00</updated><title type='text'>Niespodzianka!</title><content type='html'>Siedziałam dziś przy moim zgrabnym biureczku w zakładzie i pisałam swój raporcik. Kątem oka zauważyłam ruch na korytarzu. Gdy się odwróciłam w tę stronę zobaczyłam znaną twarz. Ale przeszła dosyć szybko w stronę gabinetu profesora, więc stwierdziłam, że to niemożliwe, żebym widziała osobę, którą zdawało mi się, że widziałam. W końcu lepiej ubraną i uczesaną kopię siebie spotykam od czasu do czasu tu na ulicy, kopie znajomych też się mogą zdarzyć, prawda? Ale to nie była kopia. Najprawdziwszy oryginał. Gosia wróciła do mnie, bo również mnie rozpoznała. Oto do Groningen przyjechała kolejna fala biotechnologów z Wrocławia na studia. Gosia do zakładu obok. Witamy w Groningen!&lt;br /&gt;Co ciekawe, dzień wcześniej moi supervisorzy marudzili, że wyjeżdżam, bo dzięki mnie projekt szedł szybciej. Stwierdzili, że przydałoby im się tak jeszcze dwóch dobrych studentów i pytali czy kogoś znam. Chyba tu lubią Polaków.&lt;br /&gt;W ten sposób klamrowo kończy się mój pobyt w labie. Gdy pierwszego dnia przyszliśmy na rozmowę z profesorem, drogę do jego gabinetu wskazał nam Hjalmar z mojego pokoju. Dziś kończyłam raport, gdy pod tym samym pokojem pojawił się inny zabłąkany Polak i tym razem mnie zapytał o drogę do gabinetu innego profesora.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-5298710652883757283?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/5298710652883757283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=5298710652883757283' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5298710652883757283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5298710652883757283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/niespodzianka.html' title='Niespodzianka!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7439261471605046335</id><published>2008-02-03T14:43:00.000+01:00</published><updated>2008-02-03T14:47:43.653+01:00</updated><title type='text'>Plan wykonany</title><content type='html'>Muzeum zwiedzone, wizyta w coffee shopie była. A dziś o 13.30 wsadziłam Tadzia do autobusu i zaczęłam odliczać dni do własnego powrotu. Jeszcze tylko 14... Jako, że w Krainie Rowerzystów zostałam sama powinnam chyba zmienić nazwę bloga. No i niestety, fotograf wyjechał, nie będzie już nowych zdjęć.  Ale zawsze będę pisać, jeśli coś ciekawego się wydarzy:). Trzymajcie za mnie kciuki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7439261471605046335?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7439261471605046335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7439261471605046335' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7439261471605046335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7439261471605046335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/plan-wykonany.html' title='Plan wykonany'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-4326115569232360724</id><published>2008-01-27T22:34:00.000+01:00</published><updated>2008-01-27T22:59:09.284+01:00</updated><title type='text'>Piszemy raporty</title><content type='html'>Semestr powoli się kończy, dla Tadzia trochę szybciej niż dla mnie - on wyrusza do Polski za tydzień, ja zostaję sama w tym kraju do 17 lutego. Trzeba podsumować pracę w labie, napisać raporty, wyczyścić biurka. Akademik też lada chwila zmieni lokatorów. Dziś wyjechał Marcus, razem z Tadziem znikną również Adam z Węgier, Kaisa z Estonii i Julio z Hiszpanii. Na piętrze zostanie towarzystwo azjatyckie plus Max, Samueli i Maryana. Będzie cicho i podejrzewam, że nasze kitchen party nie będą już tak częste. No chyba, że nowi sąsiedzi będą fajni:). Zastanawiam się jak to będzie wrócić do Wrocławia na normalne studia, znów się uczyć i zdawać egzaminy. Troszkę się jednak od tego odzwyczailiśmy, bo choć pracy mieliśmy sporo, to uważam, że było to mniej stresujące niż szara rzeczywistość biotechnologii na UWr. Takie dłuższe wakacje:). Bez sesji, bez legend o ilości niezdających osób i trudności pytań, bez oceniania kto jest "dobrym biotechnologiem" po tym czy umie wyrecytować z pamięci budowę cytochromu czy inne rzeczy w tym stylu. Warto było tu przyjechać, choćby po to, żeby zrozumieć, że może być inaczej. Ale Polska też jest fajna (a zwłaszcza Wrocław) i choć już się boję na myśl o samotnej podróży, to gdy pomyślę, że w domciu czekają na mnie pierogi ruskie, biały ser i prawdziwy chleb (a nie wata, w którą można włożyć palca, a po wyjęciu ten wyrób chlebopodobny wróci do poprzedniego kształtu) i oczywiście powrót do fitness clubu, to już się nie mogę doczekać. Mimo wszystko, to jeszcze nie koniec relacji z Holandii. Przed nami wizyta w coffee shopie, Groningen muzeum i kto wie, co jeszcze ciekawego się zdarzy, jak Tadzia już nie będzie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-4326115569232360724?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/4326115569232360724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=4326115569232360724' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4326115569232360724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4326115569232360724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/01/piszemy-raporty.html' title='Piszemy raporty'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-9152749837137455029</id><published>2008-01-21T17:03:00.000+01:00</published><updated>2008-01-21T20:30:26.924+01:00</updated><title type='text'>Piesi w podróży</title><content type='html'>Jak myślicie, gdzie byliśmy?&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQIjCbEXI/AAAAAAAAAak/v0kMDfl2ukg/s1600-h/PICT3017.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157976318508994930" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQIjCbEXI/AAAAAAAAAak/v0kMDfl2ukg/s320/PICT3017.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Nie, nie w Londynie:). Mój supervisor Anne i jego żona Annemarie, których widać na zdjęciu poniżej ze mną przy stoliku, zabrali nas na wycieczkę. Do Amsterdamu! (jeśli się dobrze przyjrzycie za nami w oknie widać wystawę sklepu: cigarettes, mushroom energystore, seedbank - sklepy te są tak powszechne w Amsterdamie jak sex shopy i coffee shopy, co oznacza, że są wszędzie).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQJDCbEYI/AAAAAAAAAas/5A66H8kawKY/s1600-h/PICT2976.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157976327098929538" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQJDCbEYI/AAAAAAAAAas/5A66H8kawKY/s320/PICT2976.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Zaczęliśmy od wycieczki kanałami. Oto Tadzio na łódce:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPKzCbETI/AAAAAAAAAaE/BSZzpk7vqsU/s1600-h/PICT2978.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157975257652072754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPKzCbETI/AAAAAAAAAaE/BSZzpk7vqsU/s320/PICT2978.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Więcej zdjęć Tadzia nie będzie, bo to on robił zdjęcia (ja ponoć nie umiem - choć moim zdaniem powyższe świadczy o moim wrodzonym talencie fotograficznym).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;[tadzio: nie to ze nie umiesz, ale tu wyszedlem jak down-no chyba ze przeceniam swoja urode i to zdjecie jest super naturalistyczne:P]&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Oto, co z łódki widzieliśmy:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;To jest statek. Idealna replika statku należącego do Kompanii Wschodnioindyjskiej [tadzio: ktora to Kompania miala skolonizowane pol Azji pd-wschodniej i byla ekstremalnie bogata]. Tylko, że tę zbudowało 200 bezrobotnych w ramach jakiegoś programu szukania im zajęcia.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLDCbEUI/AAAAAAAAAaM/6lqEkjm4OAQ/s1600-h/PICT2981.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157975261947040066" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLDCbEUI/AAAAAAAAAaM/6lqEkjm4OAQ/s320/PICT2981.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A tu domy tańczą.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLTCbEVI/AAAAAAAAAaU/WOCh4BTsWro/s1600-h/PICT2992.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157975266242007378" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLTCbEVI/AAAAAAAAAaU/WOCh4BTsWro/s320/PICT2992.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Natomiast to jest Cienki Most (podobno bardzo słynny).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLzCbEWI/AAAAAAAAAac/BdlxwE6nvUY/s1600-h/PICT2995.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157975274831941986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLzCbEWI/AAAAAAAAAac/BdlxwE6nvUY/s320/PICT2995.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A później poszliśmy piechotą na plac Dam. Na placu Dam są: gołębie (których nie wolno karmić)[tadzio: i sa zdrowo stukniete-przelatuja tlumnie na wysokosci twarzy tam i z powrotem przez Dam, az sie ma wrazenie ze ktorys sie nie wyrobi i Cie pacnie w twarz], tłum ludzi, Pałac Królewski, Nieuwe Kerk, Madame Tussaud i pomnik wszystkich poległych na wszystkich wojnach Nationaal Monument.&lt;br /&gt;Tu jestem ja z Pałacem Królewskim (Koninklijk Paleis). Powstał w 1655 roku [jako mega-wypasiony, estremalnie nafaszerowany bogactwami ratusz i przez wiele lat byl przez Holendrow nazywany 8-smym cudem swiata. W 1808 roku moca zarzadzenia Napoleona stal sie Palacem Krolewskim]. Niestety Królowa Beatrix już w nim nie mieszka, ale ciągle przyjmuje w nim gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMeDCbEQI/AAAAAAAAAZs/jW8apDHaizI/s1600-h/PICT3010.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157972289829671170" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMeDCbEQI/AAAAAAAAAZs/jW8apDHaizI/s320/PICT3010.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A tutaj Tadzio z Nieuwe Kerk, drugim pod względem wieku kościele Amsterdamu (1414). Tu odbywają się koronacje władców Holandii (to zdjęcie również robiłam ja i wg Tadzia oczywiście źle).[tadzio: nieprawda! to akurat jest ok!:P]]&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157972298419605778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMejCbERI/AAAAAAAAAZ0/8xq33G6yK3E/s320/PICT3011.JPG" border="0" /&gt; To zdjęcie zrobił nam Anne, więc się nie kłócimy czy jest dobre. Za nami widać Nationaal Monument. Początkowo miał służyć upamiętnieniu ofiar II wojny światowej, teraz już wszystkich możliwych wojen w historii.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMezCbESI/AAAAAAAAAZ8/bAlxWxL8U1M/s1600-h/PICT3013.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157972302714573090" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMezCbESI/AAAAAAAAAZ8/bAlxWxL8U1M/s320/PICT3013.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Po szybkim lunchu na placu Dam (własnoręcznie przygotowane kanapki z goudą), rozpoczęliśmy część kulturalną. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Ponad 3 godziny spędziliśmy w Rijksmuseum, gdzie zobaczyliśmy Straż Nocną (na całą ścianę!!!) i dużo innych obrazów Rembrandta, a poza tym Vermeera, Halsa i Steena, który szczególnie spodobał się Tadziowi. Wszystkie były niemal na wyciągnięcie ręki, oddzielone od zwiedzających malutkim płotkiem sięgającym do kolana. Żadnej grubej szyby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKkzCbENI/AAAAAAAAAZU/Ku5QiQeufBc/s1600-h/PICT3019.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157970206770532562" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKkzCbENI/AAAAAAAAAZU/Ku5QiQeufBc/s320/PICT3019.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Naprzeciw Rijksmuseum znajduje się Muzeum van Gogha, na które została nam już tylko godzina, więc nie mamy zdjęć. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Byliśmy także w Muzeum Amstelkring. Muzeum Amstelkring to ukryty kościół katolicki - Kośćiół Naszego Pana na Strychu. Naprawdę na strychu. Kościół działał w latach 1650-1795, kiedy wszelkie zgromadzenia i obrzędy katolickie były w Holandii zakazane. W związku z czym katolicy urządzali kościoły na strychach swoich domów. Tu jesteśmy przed kościołem - niczym nie wyróżniająca się kamieniczka, prawda?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKlDCbEOI/AAAAAAAAAZc/yhECD6CFbJU/s1600-h/PICT3000.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157970211065499874" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKlDCbEOI/AAAAAAAAAZc/yhECD6CFbJU/s320/PICT3000.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Ale spójrzcie na strych - kto myśli, że kościół na strychu był raczej skromny, ten się myli. Oto co ujrzeliśmy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKlTCbEPI/AAAAAAAAAZk/15GmhZzTo9I/s1600-h/PICT3003.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157970215360467186" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKlTCbEPI/AAAAAAAAAZk/15GmhZzTo9I/s320/PICT3003.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po lewej od ołtarza była składana ambona (by można ją było szybko schować), a z tyłu jeszcze potężne organy. Rodzina mieszkająca w tym domu musiała być strasznie bogata, a mimo to zajmowała jedno pomieszczenie. Plus kuchnię. Resztę pieniędzy włożyli w kościół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dniu pełnym wrażeń przyszedł czas na kolację. Oczywiście po holendersku - naleśniki, ale w innej wersji. Byliśmy w Pancake Bakery i jedliśmy naleśniki na kolację i mini naleśniki poffertjes na deserek. Poffertjes to tradycyjny holenderski deserek. Na zdjęciu poniżej z masełkiem i cukrem pudrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THsDCbELI/AAAAAAAAAZE/msGuM4AbnnY/s1600-h/PICT3029.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157967032789700786" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THsDCbELI/AAAAAAAAAZE/msGuM4AbnnY/s320/PICT3029.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A potem był wieczorny spacer po ulicach Amsterdamu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Spotkaliśmy Anne Frank:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THsjCbEMI/AAAAAAAAAZM/uv9idqFxwCE/s1600-h/PICT3026.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157967041379635394" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THsjCbEMI/AAAAAAAAAZM/uv9idqFxwCE/s320/PICT3026.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Homopomnik - tak, tak, to pomnik homoseksualistów prześladowanych kiedykolwiek w historii. Jego symbolika nawiązuje do czasów II wojny światowej - homoseksualiści w obozach nazistowskich musieli nosić znak - różowy trójkąt. Tak też wygląda pomnik[tadzio: lub tez nie wyglada,jak kto woli..-ja tam z tej perspektywy trojkata nie widze:P]:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THCDCbEJI/AAAAAAAAAY0/YC0DCzuB9g4/s1600-h/PICT3041.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157966311235195026" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THCDCbEJI/AAAAAAAAAY0/YC0DCzuB9g4/s320/PICT3041.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A obok różowego pomnika był Pink Point (Różowy Punkt Informacyjny) - jeśli jesteś homoseksualistą i jesteś w Amsterdamie w tym miejscu dowiesz się, gdzie znaleźć kluby gejowskie/lesbijskie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THCjCbEKI/AAAAAAAAAY8/eT1-sANpC8A/s1600-h/PICT3039.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157966319825129634" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THCjCbEKI/AAAAAAAAAY8/eT1-sANpC8A/s320/PICT3039.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Które to oznaczone są taką kolorową flagą (na zdjęciu widać Gay Cinema)[tadzio:prawdziwe miejsce dla prawdziwych mezczyzn;)]:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgDCbEGI/AAAAAAAAAYc/c5TWEngwUIk/s1600-h/PICT3044.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157965727119642722" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgDCbEGI/AAAAAAAAAYc/c5TWEngwUIk/s320/PICT3044.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Resztę wieczoru spędziliśmy w wesołej dzielnicy - Dzielnicy Czerwonych Latarni, gdzie nawet mosty świecą się na czerwono.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgjCbEHI/AAAAAAAAAYk/HXD5A71uF-o/s1600-h/PICT3048.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157965735709577330" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgjCbEHI/AAAAAAAAAYk/HXD5A71uF-o/s320/PICT3048.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Poniżej ciągle Dzielnica Czerwonych Latarni - po lewej widać podświetlone okna z paniami w bieliźnie, po prawej najstarszy w Amsterdamie kościół Oude Kerk. Blisko siebie, prawda? Nawiasem mówiąc w jednym z tych okien była pani Murzynka z dużym biustem, która uśmiechała się zalotnie do Tadzia i pukała w szybkę, gdy przechodził. Tak, miała na Tadzia ochotę.[tadzio: a co ciekawe ja jej nawet nie zauwazylem..:P]&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157965740004544642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgzCbEII/AAAAAAAAAYs/fHgawWTuUHI/s320/PICT3045.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;W Amsterdamie w Dzielnicy Czerwonych Latarni jest zdecydowanie weselej niż w Groningen. Jest bardzo dużo ludzi (nie ma co ukrywać - mężczyzn). Pomiędzy czerwonymi oknami są też hałaśliwe kluby gejowskie, bardzo dużo klubów i pubów dla "normalnych" ludzi i coffee shopy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Poniżej widać typowy klub dla panów - BananaBar. Przywieziemy sześciopak piwa Grolsch dla osoby, która zgadnie co się robi z bananem w BananaBarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TElzCbEDI/AAAAAAAAAYI/ovHa7qhKYHk/s1600-h/PICT3051.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157963626880634930" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TElzCbEDI/AAAAAAAAAYI/ovHa7qhKYHk/s320/PICT3051.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kilka uwag na koniec - Amsterdam jest tylko w połowie holenderski. 50% mieszkańców miasta to nie biali. Stąd wszelkie ogłoszenia są wywieszane po holendersku i angielsku. Ciekawie, prawda?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-9152749837137455029?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/9152749837137455029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=9152749837137455029' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/9152749837137455029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/9152749837137455029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/01/piesi-w-podry.html' title='Piesi w podróży'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQIjCbEXI/AAAAAAAAAak/v0kMDfl2ukg/s72-c/PICT3017.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7359773207193161997</id><published>2008-01-02T17:53:00.000+01:00</published><updated>2008-01-03T23:06:34.388+01:00</updated><title type='text'>Szaleni Holendrzy w sylwestrowej mgle</title><content type='html'>Jedni jadą do Paryża inni do Zakopanego, a my Sylwestra w tym roku postanowiliśmy spędzić w Groningen razem z naszymi przyjaciółmi Kasią i Krzysiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele holenderskich wynalazków i zwyczajów wzbudzało nasze zdumienie, szokowało i rozśmieszało (czemu niejednokrotnie dawaliśmy wyraz naszymi postami na blogu:) ). Stopniowo jednak przyzwyczajaliśmy się do życia tutaj, zaczęliśmy rozumieć i akceptować mentalność tutejszych ludzi, coraz mniej nas dziwiło m. in. stąd znaczne zmniejszenie częstotliwości postów. W zasadzie można by powiedzieć, że wydawało nam się, że przywykliśmy na tyle, że nie spodziewaliśmy się już przeżyć jakiegoś większego zaskoczenia. A jednak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zazwyczaj przed różnymi tutejszymi świętami staramy się robić wywiad środowiskowy wśród naszych laboratoryjnych tubylców, żeby zorientować się jakie tradycje są z nimi związane, porównać je z naszymi obyczajami i sprawdzić czy warto coś zobaczyć w ich trakcie.O Sylwestrze dowiedzieliśmy się, że większość Holendrów spędza go z rodziną lub przyjaciółmi (z tendencja do pierwszej opcji) grając w różne gry i zabawy towarzyskie (brzmi ekscytująco, nie uważacie?;) Nie wiem, może to jest ciekawsze niż mi się wydaje, ale jestem w stanie sobie wyobrazić jedynie tysiąca z grupką wujków lub jakieś wielopokoleniowe bingo:P. Aha, według Anne, opiekuna Justynki, piją jeszcze jakieś staroroczne piwo (którego jednak nie udało nam się namierzyć) i wpierdzielają oilbollen czyli pączki, ktorymi zajadamy się na zdjęciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R31V_zCbD-I/AAAAAAAAAXg/G5oTSlH8wVc/s1600-h/DSCN5123.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151368103302205410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R31V_zCbD-I/AAAAAAAAAXg/G5oTSlH8wVc/s320/DSCN5123.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Chciałem od razu sprostować pewien element widoczny na zdjęciu: to pod moją kurtka to nie jest bębenek który mi wyrósł od żłopania piwa i napychania się pączkami tylko aparat:P&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Co do pączków to udało nam się zrobić kapitalne zdjęcie: kolejka po pączki w Sylwestrowe popołudnie. Kojarzy mi się mocno z przedwigilijnymi bitwami o karpia zapamiętanymi z dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="color:#0000ff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="color:#0000ff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vNODCbD9I/AAAAAAAAAXY/dVSVumhUxBg/s1600-h/DSCN5186.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150936240045625298" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vNODCbD9I/AAAAAAAAAXY/dVSVumhUxBg/s320/DSCN5186.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wracając do pączków w Sylwestra zniknęły wszystkie oleje z półek sklepowych, prawdopodobnie używane do odgrzewania tego przysmaku. Nowej dostawy nie ma do dzisiaj. Po północy, obfitej w fajerwerki (ponoć warto iść na rynek, bo „tam to się dzieje”) Holendrzy opuszczają mieszkania i idą na imprezę na miasto, bo większość knajp jest dopiero wtedy otwarta (wcześniej nie, bo to przecież Holandia-nawet w normalny dzień impreza nie może zacząć się przed 12...). Czasem też rozpoczynają już wtedy noworoczny objazd życzeń tzn. odwiedzają jak najliczniejszą liczbę znajomych i rodziny by złożyć im noworoczne życzenia. Aby nie było nieprzyjemnych sytuacji tzw. „całowania klamki” wcześniej skrupulatnie układają grafik - kto, gdzie, kiedy, jak długo. Nowy Rok jest ponoć bardzo nerwowy, bo parę minut poślizgu i „cały misterny plan w ...” jak to określił kiedyś bohater Kiler-ów 2 ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konfrontacja z rzeczywistością jednak nas zaskoczyła. Niekoniecznie jedynie pozytywnie, jak to bywa z zaskoczeniami;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po paru wstępnych piwkach w akademiku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHvDCbD6I/AAAAAAAAAXA/uMsgVugUskg/s1600-h/DSCN5213.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150930209911541666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHvDCbD6I/AAAAAAAAAXA/uMsgVugUskg/s320/DSCN5213.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150930222796443570" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHvzCbD7I/AAAAAAAAAXI/9DCP3wxO41A/s320/DSCN5222.JPG" border="0" /&gt;z butelką szampana i drugą cydru, odrobinkę spóźnieni, wyszliśmy z Kasią i Krzysiem w kierunku Grote Markt (rynek). Już po paru metrach zaczęło nam coś nie grać:„Ah, mgła, no tak, mgła jest. Ha! To pierwsza nasza w życiu mgła w Sylwestra! Śmiesznie tak iść w nocy po jednak odrobinę obcym mieście w naprawdę gęstą mgłę. Ale co tam! Szybciej, bo się spóźnimy na pokaz sztucznych ogni!” Dopiero po chwili zorientowaliśmy się, że nie odnotowaliśmy wcześniej pewnej niedogodności w obserwowaniu rozbłysków na niebie- MGŁY!:P Tak... O 12, gdzieś w połowie drogi otworzyliśmy po prostu szampana i złożyliśmy sobie życzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHwDCbD8I/AAAAAAAAAXQ/0KvYiTRl73g/s1600-h/DSCN5227.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150930227091410882" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHwDCbD8I/AAAAAAAAAXQ/0KvYiTRl73g/s320/DSCN5227.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Jednak zaraz po tym zamiast dalej podążać na Grote Markt musieliśmy schować się w bramie. Mgła bardzo ograniczała widoczność a część pijanych Holendrów uzbrojonych w fajerwerki nie przejmowała się faktem, że nie jest zbyt mądrym pomysłem rzucanie przed siebie, np. na chodnik którego się nie widzi, petard. Petardy są tu bardzo popularne i jest ich naprawdę mnóstwo. Obfite salwy trwały przynajmniej pół godziny. Ah, byłbym zapomniał, chwilkę przed 12 widzieliśmy płonący samochód w jednek z bocznych uliczek, a chwilke po 12 jadącą z tamtego kierunku Straż Pożarną:P Jak się bawić to się bawić;) Kiedy już liczba wystrzałów znacznie zmalała, po spotkaniu z 50-letnim Holendrem który był zaskoczony, że „potomkowie Powstańców Warszawskich boją się paru małych wybuchów”, postanowiliśmy pójść dalej. Troszkę klucząc po wąskich i krętych uliczkach tutejszego śródmieścia ujrzeliśmy przez mgłę ognisko. Na chodniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vGnTCbD4I/AAAAAAAAAWw/SW3ZehKnp3E/s1600-h/DSCN5229.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150928977255927682" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vGnTCbD4I/AAAAAAAAAWw/SW3ZehKnp3E/s320/DSCN5229.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z bliższej odległości okazało się ono dość osobliwe, bo Złożone z 7 rowerów, o czym z dumą poinformował nas, naprany jak świnia, młody Holender, pytając przy tym czy nie mijaliśmy jakiegoś rowerzysty, któremu można by rower zabrać. No czysta abstrakcja! Kraj spokojnych, pracowitych, uczciwych ludzi i ognisko z rowerów na środku drogi w centrum miasta!:P „Dobra, fajnie się tu bawicie, chętnie byśmy wam pomogli poszukać kolejnych rowerów, ale my już musimy iść.” W międzyczasie dobiegł nas grupowy okrzyk radości- dorzucono 8 rower.. A ja myślałem, że takie numery to tylko na wschód od Odry:P Zresztą na samym Grote Markt i w tutejszym odpowiedniku Pasażu Niepolda spotkaliśmy później jeszcze kilka ognisk, z żalem jednak donieść muszę, że tylko z kartonowych opakowań po petardach. Nie wiem co było warte zobaczenia na tutejszym rynku, ale to co ujrzeliśmy to parę już wspomnianych ognisk i sporo mniej lub bardziej szemranych grupek młodych ludzi. Postanowiliśmy wyhaczyć więc jakąś zapowiadaną darmową imprezę w knajpie. No właśnie-magiczne hasło: 10 Euro od osoby. Może to i niedużo jak się jest na to przygotowanym. Jak się nie jest to się szuka jednak darmowego wejścia. Po dobrych paru próbach jednak się udało.Resztę wieczoru spędziliśmy przy ponoć najlepszym holenderskim piwku „Hertog Jan” w śmiesznym, mocno zatłoczonym(darmowe wejście,nie?:P ) pubie z fajną, rockową muzyką i tańczącą, lekko wstawioną barmanką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vGnzCbD5I/AAAAAAAAAW4/MCstIXAuG0w/s1600-h/DSCN5237.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150928985845862290" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vGnzCbD5I/AAAAAAAAAW4/MCstIXAuG0w/s320/DSCN5237.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDwDCbD2I/AAAAAAAAAWg/cG0GCEfzlH4/s1600-h/DSCN5253.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150925829044899682" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDwDCbD2I/AAAAAAAAAWg/cG0GCEfzlH4/s320/DSCN5253.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDDTCbD0I/AAAAAAAAAWQ/MBKjLLiIz6g/s1600-h/DSCN5266.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150925060245753666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDDTCbD0I/AAAAAAAAAWQ/MBKjLLiIz6g/s320/DSCN5266.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDFzCbD1I/AAAAAAAAAWY/_WWw-3Jr170/s1600-h/DSCN5264.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150925103195426642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDFzCbD1I/AAAAAAAAAWY/_WWw-3Jr170/s320/DSCN5264.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Dość ciekawie, nie uważacie?:)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7359773207193161997?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7359773207193161997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7359773207193161997' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7359773207193161997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7359773207193161997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/01/szaleni-holendrzy-w-sylwestrowej-mgle.html' title='Szaleni Holendrzy w sylwestrowej mgle'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R31V_zCbD-I/AAAAAAAAAXg/G5oTSlH8wVc/s72-c/DSCN5123.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6161193822283162597</id><published>2007-12-19T02:54:00.000+01:00</published><updated>2007-12-19T03:10:01.315+01:00</updated><title type='text'>PRETTIGE FEESTDAGEN!</title><content type='html'>Czyli takie mniej więcej Wesołych Świąt:).&lt;br /&gt;Nasz żywy akademik powoli pustoszeje. Na naszym piętrze na święta zostaje jedynie Chinka i Indonezyjczyk. W całym budynku nie będzie raczej więcej niż 10 osób. My się pakujemy, a raczej Tadzio jest spakowany, a ja ciągle w rozsypce. Z nerwów dostałam czkawki i postanowiłam się zrelaksować postem o świętach w różnych krajach. Oto, czego się dowiedzieliśmy i co nas zaskoczyło:&lt;br /&gt;1. Holandia - nie ma Wigilii. Nie ma prezentów, bo już je przynióśł 5 grudnia Sinterklaas. Jest kolacja z rodziną pierwszego i drugiego dnia. Ale to chyba powoli zanika - Anne np. postanowił nie wychodzić nigdzie pierwszego dnia Świąt i jeść z żoną naleśniki, bo lubią naleśniki. Ale będą mieli choinkę.&lt;br /&gt;2. Wigilię mają: Niemcy, Szwedzi, Estończycy, Finowie. Ale tylko u nas jest ona bezmięsna. Z ciekawostek:&lt;br /&gt;Typowe danie wigilijne Estończyków to kaszanka.&lt;br /&gt;Szwecja o 15 w Wigilię cała staje i wszyscy oglądają Kaczora Donalda. To nie dowcip. To prawda. Wigilijny Kaczor Donald jest tradycją chyba od lat 50. Jedyne, co się zmieniło w międzyczasie to to, że teraz jest kolorowy.&lt;br /&gt;Poza tym szwedzkie dzieci dostają w Wigilię prezenty dwa razy. Pierwszy rano, mały prezencik pod poduszką, żeby miały co robić do wieczora. Mogą być to np. małe klocki lego. A wieczorem przychodzi Święty Mikołaj i są duże prezenty.&lt;br /&gt;Podsumowując:&lt;br /&gt;CHCEMY DO SZWECJI!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6161193822283162597?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6161193822283162597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6161193822283162597' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6161193822283162597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6161193822283162597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/prettige-feestdagen.html' title='PRETTIGE FEESTDAGEN!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6134807245286158443</id><published>2007-12-16T01:54:00.000+01:00</published><updated>2007-12-16T03:07:21.441+01:00</updated><title type='text'>Sinterklaas party</title><content type='html'>Dzisiejszy wpis jest bardzo spóźniony, ale tak się złożyło, że od Sinterklaas party w środę 5 grudnia nasze życie tutaj zaczęło biec zdecydowanie szybciej. Bo Sinterklaas to nikt inny tylko Święty Mikołaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Mikołaj, ale nie Santa Claus. O nie. Sinterklaas nie ma dużego brzucha i czapki z białym pomponem. Nie przybywa z Laponii, tylko z Hiszpanii. Nie przywożą go zatem renifery. Sinterklaas przypływa statkiem parowym, na kilkanaście dni przed swoim świętem i jest witany przez wiwatujące tłumy dzieciaków i nie tylko (w Groningen w pochodzie idzie nawet słoń, ale to chyba tylko tutaj). I Sinterklaas ma szalonego pomocnika o imieniu Zwarte Piet, który wzbudza kontrowersje wszędzie, gdzie o nim słyszano i to nie dlatego, że dzieci straszy się, że Zwarte Piet zabierze je do Hiszpanii, jeśli nie będą grzeczne (Holendrzy, gdy dorastają, zaczynają żałować, że byli tak grzeczni i nikt ich jednak do Hiszpanii nie zabrał...). Zwarte Piet jest kontrowersyjny, bo jest czarny. Holendrzy uparcie twierdzą, że jest czarny od sadzy (bo przynosi prezenty przez komin), ale spójrzcie sami i oceńcie skąd pochodzi czerń jego skóry. Oto Sinterklaas i jego pomocnicy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144372305951657746" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R2R7WzCbDxI/AAAAAAAAAV4/p_Rx6hK8y48/s320/sinterklaas.bmp" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144372305951657762" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R2R7WzCbDyI/AAAAAAAAAWA/DWlzJL8Jsf0/s320/zwarte+piet.bmp" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dosyć egzotycznie, prawda? Historycznie Zwarte Piet był najpierw diabłem, którego Święty w ten jeden dzień roku poskramiał i zmuszał do uległości. A potem nastały czasy kolonialne i Zwarte Piet został importowanym z Afryki niewolnikiem. I stąd kontrowersje, wstyd Holendrów i zamieszana w to wszystko sadza z komina. Bo Holenderskie firmy handlowały niewolnikami, prawdopodobnie ogromną liczbą niewolników. Kupowały ich w Afryce, pakowały na statek, przewoziły w okropnych warunkach (jak zwierzątka) i sprzedawały w Ameryce. Holendrzy wstydzą się tego do dziś. Prawdopodobnie Zwarte Piet niedługo w ogóle przestanie istnieć jako niechlubna pamiątka tamtych czasów. W zeszłym roku Sinterklaasowe wiadomości telewizyjne (są takie!!! codziennie przed przyjazdem Świętego!!!) podały, że statek, którym płynął Sinterklaas zderzył się z tęczą i wszyscy Zwarte Piet zrobili się różnokolorowi - czerwoni, niebiescy, żółci, itp. Ale nie czarni. Tylko rysy pozostały im murzyńskie. To samo dotyczy Rotterdamu, gdzie Czarny Piotruś od lat jest zielony.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ale może więcej o tradycji holenderskiej. Codziennie od przybycia Sinterklaasa dzieci wystawiają wieczorem pod kominek swój bucik z marchewką w środku dla konia, na którym przyjeżdża Sinterklaas. W nocy Zwarte Piet wchodzi przez komin, zostawia czekoladową literkę (pierwsza literka imienia dziecka) oraz inne słodycze m.in. kultowe kruidnoten i peppernoten - małe imbirowe ciasteczka o kształcie karmy dla psów i fakturze chrupek do mleka. Pyszne! Zabiera marchewkę, wchodzi z powrotem na dach, brudzi się sadzą, daje konikowi marchewkę.I tu kolejny problem - kto dziś ma kominek? Dlatego przemyślni Holendrzy znajdują nowe miejsca na bucik z marchwią - zostawiają je m.in. pod kaloryferem.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Największe święto jest jednak 5 grudnia wieczorem. 5, a nie 6 rano. Wtedy dostaje się prezenty. Dorośli robią to tak: jakiś czas wcześniej jest losowanie, kto komu kupuje prezent o ustalonej z góry cenie. Do prezentu powinien być dołączony złośliwy wierszyk o obdarowywanej osobie i podpowiadający co jest prezentem. 5 grudnia wszyscy się spotykają, następuje wręczanie prezentów, każdemu po kolei. Należy głośno przeczytać wierszyk, a potem rozpakować podarunek przy wszystkich. Czasami nie ma losowania. Wtedy jest gra, w której uczestniczą wszyscy, którzy przynieśli prezent. Prezenty są trzymane w puli, a uczestnicy rzucają kostką i robią to, co każe numerek:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1. rozpakuj prezent&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2. podaj prezent osobie z lewej&lt;/p&gt;&lt;p&gt;3. podaj prezent osobie z prawej&lt;/p&gt;&lt;p&gt;4. weź prezent i podaruj go konuś&lt;/p&gt;&lt;p&gt;5. wymień się z kimś prezentem&lt;/p&gt;&lt;p&gt;6. weź sobie prezent&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zabawa jest bardzo śmieszna i może trwać bez końca. Niektórzy wychodzą z niej bez żadnego prezentu, a niektórzy z pięcioma. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;A potem (tak około 12 w nocy) idzie się na imprezę na miasto. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nasze Sinterklaas party w akademiku: najpierw była gra z kośćmi, ja skończyłam z dwoma prezentami, Tadzio z żadnym. Ale nasze student manager są bardzo sprawiedliwe, więc nawet Tadzio dostał na koniec jakiś prezent. A potem poszliśmy do Rumby na imprezę. Oczywiście po północy, bo tu nie wychodzi się do klubów wcześniej. W Rumbie było tłoczno, bardzo międzynarodowo, bo to klub studentów międzynarodowych, nie było stolików, tylko bar i parkiet. Muzyka była bardzo różnorodna. A w pewnym momencie przyszedł sam Sinterklaas z pomocnikami i rzucali w nas kruidnoten i też częstowali nas kruidnoten i tańczyli z nami i było bardzo śmiesznie. Szkoda, że musieliśmy wyjść przed 2, bo następnego dnia znów laboratorium:(.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A w piątek mieliśmy Sinterklaas borrel (borrel - taka mała niezobowiązująca imprezka) zamiast beerclubu w labie. Szef Tadzia przebrał się za Sinterklaasa i był bardzo złośliwy dla wszystkich, szczególnie dla swojego szefa. A potem było losowanie prezentów, tylko już bez gry - wcześniej wrzucaliśmy prezenty do wora i każdy sobie brał po kolei jeden, czytał wierszyk, otwierał, wszyscy się śmiali, siadał, przychodził następny. Piliśmy grzane wino, Zwarte Piet, za którego przebrał się polski doktorant Jacek, częstował wszystkich garściami kruidnoten i zachowywał się dziwnie, bo pił piwo. Przez to dzieci mojej szefowej zaczęły płakać i musiała im wytłumaczyć, że to nie jest prawdziwy Zwarte Piet, tylko Jacek. I że nie zabierze ich do Hiszpanii. Naiwne te dzieciaki.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Podsumowanie:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;prezenty moje: marokańska bransoletka połączona z pierścionkiem zmieniająca kolor, gdy jej ciepło, lampa, którą zapomniałam zabrać i lampion na świeczkę ze świeczką w środku&lt;/p&gt;&lt;p&gt;prezenty Tadzia: okropne puzzle z Maximą i Willemem Alexandrem (przyszli królowa i król Holandii) i jeszcze okropniejsze GFP - Green Flower Pot - okropna świecąca na zielono plastikowa doniczka, którą kupił Tadzia najlepszy kumpel z labu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tak, Tadzio to urodzony pechowiec. W związku z powyższym polski Święty Mikołaj postanowił naprawić błędy holenderskiego Sinterklaasa i 6 grudnia przyniósł mu niebiesko-żółte Subaru Impreza sterowane radiem. Polski Święty Mikołaj zrobił błąd, bo teraz Tadzio i Fin z piętra, Samueli, o niczym innym nie myślą tylko o wyścigach z przeszkodami po korytarzu. To ja już wolę okropne GFP.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6134807245286158443?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6134807245286158443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6134807245286158443' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6134807245286158443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6134807245286158443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/sinterklaas-party.html' title='Sinterklaas party'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R2R7WzCbDxI/AAAAAAAAAV4/p_Rx6hK8y48/s72-c/sinterklaas.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8073043438709931563</id><published>2007-12-15T02:58:00.000+01:00</published><updated>2007-12-15T03:27:13.444+01:00</updated><title type='text'>Wieczór w stylu gezellig</title><content type='html'>Pod koniec listopada mój supervisor Anne postanowił pokazać nam prawdziwą Holandię. Zaprosił nas na kolację w celu zaznajomienia nas z pewnym bardzo ważnym dla Holendrów słowem - gezellig. Słowo to jest chyba nieprzetłumaczalne na żaden inny język i stanowi ideał, do którego Holendrzy dążą. Oznacza miłą, ciepłą atmosferę, przyjacielskość, towarzystwo. Może być używane w odniesieniu do pomieszczeń, miejsc, zachowania.&lt;br /&gt;Kolacja u Anne i Annemarie była właśnie bardzo gezellig. Oni przygotowali tutejszą tradycyjną potrawę zimową w wersji wegetariańskiej (ziemniaki gatunku bardzo delikatnego potłuczone i ugotowane z porem, serem zółtym i chyba czymś jeszcze. W wersji dla mięsożerców znajdował się boczek), my zaś przygotowaliśmy barszcz biały z torebki. Piliśmy sobie winko, rozmawialiśmy o kultrowych różnicach i problemach Holandii z imigrantami, słuchaliśmy cichej, spokojnej holenderskiej muzyki i jazzu. Wszystko ładnie się komponowało z malutkim, ale ślicznie urządzonym mieszkankiem Annego i Annemarie. Holendrzy są bardzo dumni z wystroju swoich mieszkań. Poświęcają wiele czasu na urządzenie ich w stylu gezellig, efekt w większości przypadków jest naprawdę przytulny, funkcjonalny, w dobrym stylu. A skąd to wiem? Bo skoro tyle wysiłku wkładają w urządzenie mieszkania, duma z efektu nie pozwala im zasłaniać okien w pokoju dziennym. A jak już pisaliśmy okna są tu naprawdę duże, w związku z czym z zewnątrz można podziwiać wystrój mieszkań niemal wszystkich Holendrów.&lt;br /&gt;Ale wracając do kolacji - na koniec Anne i Annemarie zaserwowali  tradycyjny holenderski deser. W momencie, gdy pojawił się na stole przypomniało mi się dzieciństwo. Bo deserkiem tym jest kaszka manna z gęstym sokiem owocowym jako polewą. W moim przedszkolu gęsta, zimna kaszka(na płaskim talerzu, z czego śmieje się Tadzio), pływająca w soku malinowym była typowym deserkiem. Może kucharka była Holenderką?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8073043438709931563?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8073043438709931563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8073043438709931563' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8073043438709931563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8073043438709931563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/wieczr-w-stylu-gezellig.html' title='Wieczór w stylu gezellig'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7870812685971540333</id><published>2007-12-09T16:33:00.000+01:00</published><updated>2007-12-09T17:33:30.805+01:00</updated><title type='text'>Ulica Czerwonych Latarni</title><content type='html'>Ciekawość powiodła nas pewnego wietrznego dnia na ulicę Nieuwstad, po której samochody jeżdzą wolno, a wieczorem jest bardzo czerwono. Na tutejszą wersję amsterdamskiej dzielnicy Czerwonych Latarni.&lt;br /&gt;Uliczka ta leży bardzo niedaleko centrum miasta - jeśli miałabym ją porównać do realiów wrocławskich byłaby to ulica Łaciarska - mała uliczka niedaleko Rynku, prostopadła to jednej z najbardziej zatłoczonych pieszymi ulic w mieście. Tak wygląda Nieuwstad, z tym że jest jeszcze węższa. Na ulicy do niej prostopadej - Folkingestraat, idącej z Vismarkt, znajdują się orientalne sklepiki i synagoga. Synagoga stoi naprzeciwko sex shopu. Ulica Nieuwstad jest jakieś dwa metry od synagogi. Witajcie w Holandii.&lt;br /&gt;Wybraliśmy się tam w sobotni wieczór około godziny 18, po zakupach. Ulica Folkingestraat była jak zwykle pełna ludzi. Tuż przed synagogą zakręt w prawo - jesteśmy na miejscu. Jest cicho, ciemno, czerwono i pusto. Jedynie na końcach ulicy samotni mężczyźni - może wiedzą, że jesteśmy tylko turystami, więc czekają, aż znikniemy by się zdecydować na oferowane tu usługi?&lt;br /&gt;Po obu stronach ulicy są duże (nawet jak na holenderskie warunki) okna, po bokach podświetlone czerwonymi światłami. W oknach zaś powód niezwylke niskiej prędkości przejeżdżających tędy samochodów - roznegliżowane kobiety. Roznegliżowane, nie nagie.&lt;br /&gt;Ludzie spodziewający się po tych wystawach czegoś więcej byliby zawiedzeni. Kobiety te siedzą, wyglądają na znudzone i czekają. Kiedy indziej, w ciągu dnia, widziałam nawet jedną przeglądającą kolorową gazetę. Jak w kolejce do fryzjera. Tylko, że strój inny. A może wyglądają w ten sposób tylko gdy po drugiej stronie szybki jest inna kobieta, w przeciwieństwie do nich wolna, która przyszła tu z ciekawości? Może gdy zniknęłam, a na ulicy Czerwonych Latarni pozostali sami klienci, kobiety wyglądały bardziej namiętnie?&lt;br /&gt;Jeszcze jedna obserwacja. Na ulicy Nieuwstad nie pracują Holenderki. Widzieliśmy murzynki, turczynki, bułgarki. Żadnej blondynki, żadnej białej kobiety. Kiedy innego dnia przez przypadek wjechaliśmy na drugą stronę ulicy Nieuwstad (tam naprawdę można trafić niechcący) widzieliśmy kobiety mniej egzotyczne, również blondynki, ale na pewno nie tutejsze. Ja stawiam na Ukrainki. I Polki.&lt;br /&gt;Skąd tu taka międzynarodowość? Bo nie ma wielu kobiet, które same decydują się na ten zawód. W Holandii prostytucja jest legalna, by można było ją kontrolować. Nie wszystko jednak jest w rzeczywistości kontrolowane. Od Holendrów dowiedzieliśmy się, że prawdopodonie większość kobiet, które widzieliśmy, jest do prostytucji zmuszana. Zastraszana, bo są tu nielegalnie, nie znają swoich praw, ktoś im zabrał paszport. Możliwe, że przyjechały do innej pracy, ale ktoś je oszukał. Nie brzmi wesoło, prawda?'&lt;br /&gt;Z tego co wiem Amsterdamska dzielnica nie jest tak smutna. W Groningen na Nieuwstad chodzi się po płatny seks. W Amsterdamie chodzi się tam na imprezę i podobno jest naprawdę gezzelig (przytulnie, towarzysko, przyjacielsko). I jeszcze wersja Amsterdamska to właściwie całe centrum miasta. Trudno ją ominąć i też można tam tarfić przypadkowo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7870812685971540333?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7870812685971540333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7870812685971540333' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7870812685971540333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7870812685971540333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/ulica-czerwonych-latarni.html' title='Ulica Czerwonych Latarni'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2812719138909788277</id><published>2007-12-05T12:35:00.000+01:00</published><updated>2007-12-05T12:41:00.917+01:00</updated><title type='text'>CIĄG DALSZY NASTĄPI</title><content type='html'>Nasza nieobecność tutaj przez dwa tygodnie była testem - na to czy ktoś o nas pamięta, zagląda tu i tęskni. Otóż jako, że znaleźliśmy komentarze Beti i Witka, jutro specjalnie dla nich zamieścimy trzy wpisy:&lt;br /&gt;1. z naszej wizyty na Ulicy Czerwonych Latarni w Groningen&lt;br /&gt;2. z bardzo gezzelig wieczoru u Anne i Annemarie&lt;br /&gt;3. z Sinterklaas party na które idziemy dzisiaj.&lt;br /&gt;Do przeczytania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2812719138909788277?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2812719138909788277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2812719138909788277' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2812719138909788277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2812719138909788277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/cig-dalszy-nastpi.html' title='CIĄG DALSZY NASTĄPI'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6987303499852226883</id><published>2007-11-17T18:12:00.000+01:00</published><updated>2007-11-17T19:18:04.273+01:00</updated><title type='text'>Kobieta zmienną jest-sponsorem dziesiejszego posta jest literka Ł</title><content type='html'>Ł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;piękne, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ach! jakaz ona cudownie polska, nadwiślańska by rzec można (dla lokalnych patriotow nadodrzańska). Nigdzie indziej nie ma takiego pięknego Ł. Na zachód od Polski* nikt nie używa, na wschód rozmamłują jej dźwięk z L.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie życie bez łódki, ławki, łosia, łabędzia, łań, łanów, łańcucha czy łojotoku!tak, szczegolnie bez łojotoku:( prawda, że smutne, jakieś jałowe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóz jak wszyscy wiemy w Holandii Ł nie istnieje (patrz *). Co zrobią skonfudowani literką Ł holenderscy listonosze gdy otrzymają do dostarczenia przesyłkę na nazwisko Łaba? Załamią ręce i poddadzą sie? Najdą ich myśli samobójcze, powiedzą "ta robota to jednak nie dla mnie" i zdecyduja przejść na wczesniejszą emeryture? NIE!! Holendrzy to naród twardy, uparty i kreatywny. Oni dostarczą zawiadomienie o paczce! Co jednak zrobić z tym cholernym wykrętasem? Hmmm.. Zamieńmy literkę na swoje:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w ten sposób stałem sie swego rodzaju bigamistą- bo moją dziewczyną jest nie tylko Justyna Łaba. Mam też parę innych Justyn na boku: Justynę Fabę, Justynę Fagę, Justynę Tabę a nawet Justynę Tagę!:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście do mnie wiele przesyłek nie ma, bo aż strach pomyśleć co mogliby zrobić z Łężniaka:P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6987303499852226883?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6987303499852226883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6987303499852226883' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6987303499852226883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6987303499852226883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/kobieta-zmienn-jest-sponsorem.html' title='Kobieta zmienną jest-sponsorem dziesiejszego posta jest literka Ł'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3910335942455569642</id><published>2007-11-11T23:35:00.000+01:00</published><updated>2007-11-12T00:19:37.680+01:00</updated><title type='text'>French fries with mayonnaise</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeG4HhSmMI/AAAAAAAAAVw/qKICe9kaCms/s1600-h/pulp.bmp"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131718599061444802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeG4HhSmMI/AAAAAAAAAVw/qKICe9kaCms/s320/pulp.bmp" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; Poznajecie tych milych dwoch panow?:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pamietacie te scene?:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=SLtwFugudZE"&gt;http://youtube.com/watch?v=SLtwFugudZE&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000237/"&gt;Vincent&lt;/a&gt;: You know what they put on French fries in Holland instead of ketchup?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000168/"&gt;Jules&lt;/a&gt;: What?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000237/"&gt;Vincent&lt;/a&gt;: Mayonnaise.&lt;br /&gt; &lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000168/"&gt;Jules&lt;/a&gt;: Goddamn.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000237/"&gt;Vincent&lt;/a&gt;: I've seen 'em do it, man. They fucking drown 'em in that shit."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowilismy je przetestowac na wlasnej skorze:P (kiedy Justynka opowiedziala swojemu supervisorowi ze probowalismy frytek w majonezie, zapytal: "a co w tym dziwnego?")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFDHhSmJI/AAAAAAAAAVY/9MnqnoHEdc4/s1600-h/PICT2920.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131716589016750226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFDHhSmJI/AAAAAAAAAVY/9MnqnoHEdc4/s320/PICT2920.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFEHhSmKI/AAAAAAAAAVg/URMINiJUyDA/s1600-h/PICT2923.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131716606196619426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFEHhSmKI/AAAAAAAAAVg/URMINiJUyDA/s320/PICT2923.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;To teraz legenda: po prawej widzimy frytki z belgijskim majonezem (smakowal jak zwyczajny, nie wiem po co podkreslac ze on belgijski)  po lewej pinda-sos (etymologie slowa pinda juz wyjasnialem;) ). Co ciekawe sos ow tylko przypomina smakiem maslo orzechowe (Justynka twierdzi ze absolutnie nie przypomina, ale to ja z nas dwojga mam wiekszy miesien powyzejbiodrowy, legitymujacy smakosza) a z tymze maslem wiele wspolnego nie ma, choc tak jak i ono jest tutejszym przysmakiem. Zwracam uwage na jakze atrakcyjna forme i barwe wspomnianego dodatku. Prawda ze apetyczne?:P&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFEnhSmLI/AAAAAAAAAVo/5iOfJz5koIo/s1600-h/PICT2919.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131716614786554034" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFEnhSmLI/AAAAAAAAAVo/5iOfJz5koIo/s320/PICT2919.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A to punkcik w ktorym frytki sprzedaja. Nie wiem czy flagi belgijskie to "hhhhłyt martekingowy" ktory pobudza Holendrow do jedzenia frytek, ale wszystkie punkty z frytkami w dniach targowych maja taki jakze stonowany design.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3910335942455569642?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3910335942455569642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3910335942455569642' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3910335942455569642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3910335942455569642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/french-fries-with-mayonnaise.html' title='French fries with mayonnaise'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeG4HhSmMI/AAAAAAAAAVw/qKICe9kaCms/s72-c/pulp.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6522803204411950529</id><published>2007-11-10T18:11:00.000+01:00</published><updated>2007-11-10T20:55:04.709+01:00</updated><title type='text'>Martinikerk</title><content type='html'>Dzisiejszy post jest spóźniony - powinien pojawić się tydzień temu, razem z opisem naszej wspinaczki na Martini Toren. Mowa dziś będzie o Martinikerk, kościele świętego Marcina, który zwiedziliśmy zaraz po wejściu na wieżę.&lt;br /&gt;Martinikerk jest kościołem protestanckim - protestanci to większość Holenderskiego społeczeństwa, katolicy to niecałe 15%. Ale zwiedzany przez nas kościół w chwili powstania około 1000 roku i przez wiele wieków później był rzymskokatolicki i wiele śladów z tamtego okresu można w nim jeszcze odnaleźć, w czym bardzo pomaga wypożyczana na czas zwiedzania kościoła mapka, z zaznaczoną ścieżką i wartymi zobaczenia freskami/witrażami/rzeźbami (a raczej jedną rzeźbą). W kościołach protestanckich nie ma ołtarza. Nie ma też obrazów, rzeźb. W Martinikerk praktycznie jedyne zachowane ozdoby są z okresu rzymskokatolickiego i mają jedynie wartość historyczną.&lt;br /&gt;Na poniższym zdjęciu widać malowidło sufitowe - świętego Marcina z żebrakiem, z którym według legendy podzielił się swoim płaszczem. Święty Marcin jest dla Holendrów, protestantów nie uznających świętych, kimś specjalnym. Obchodzą jego święto 11 listopada. Co prawda dzień ten jest dopiero przed nami, ale już o nim słyszeliśmy. Trochę to przypomina amerykańskie Haloween - dzieci chodzą po mieście od domu do domu i proszą o cukierki. Do nas raczej nie zapukają - zdaje się, że mamusie pilnują by dziatwa nie zapukała do studentów, bo krążą pogłoski o maluszkach, które to zrobiły i dostały małe białe "cukierki" - viagrę i extasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzX0dHhSmII/AAAAAAAAAVQ/zjwfxIcU7ZQ/s1600-h/PICT2909.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131276131530610818" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzX0dHhSmII/AAAAAAAAAVQ/zjwfxIcU7ZQ/s320/PICT2909.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A tutaj widać to, co prawdopodobnie u nas byłoby ołtarzem, oraz ambonę, zdaje się, że naprawdę używaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqAXhSmEI/AAAAAAAAAUw/PLPOsBPTaQ4/s1600-h/PICT2907.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131264642493093954" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqAXhSmEI/AAAAAAAAAUw/PLPOsBPTaQ4/s320/PICT2907.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z przodu kościoła (wg naszych pojęć - za ołtarzem), w czterech wielkich oknach wymalowane są herby szlacheckich rodzin oraz notabli miasta Groningen. Na zdjęciu tylko jedno - nie chcemy Was zanudzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqCXhSmFI/AAAAAAAAAU4/8kmMvduO-AE/s1600-h/PICT2903.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131264676852832338" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqCXhSmFI/AAAAAAAAAU4/8kmMvduO-AE/s320/PICT2903.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A to miniaturka Martnikerk zrobiona z zapałek!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqCnhSmGI/AAAAAAAAAVA/E9i8IffQ4gQ/s1600-h/PICT2906.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131264681147799650" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqCnhSmGI/AAAAAAAAAVA/E9i8IffQ4gQ/s320/PICT2906.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Teraz dochodzimy do ozdób współczesnych. Oto drewniana rzeźba symbolizująca świętego Marcina, z czterema rękami wyciągniętymi ku górze.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqEHhSmHI/AAAAAAAAAVI/TlKjV2b8qt8/s1600-h/PICT2889.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131264706917603442" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqEHhSmHI/AAAAAAAAAVI/TlKjV2b8qt8/s320/PICT2889.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A poniżej seria kilimów przedstawiających siedem dni stworzenia.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;dzień pierwszy - światłość, dzień i noc.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnM3hSl_I/AAAAAAAAAUI/FBgd1F7SNac/s1600-h/PICT2894.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261558706575346" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnM3hSl_I/AAAAAAAAAUI/FBgd1F7SNac/s320/PICT2894.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; dzień drugi - niebo&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnNXhSmAI/AAAAAAAAAUQ/0wvWE1OU-Ig/s1600-h/PICT2895.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261567296509954" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnNXhSmAI/AAAAAAAAAUQ/0wvWE1OU-Ig/s320/PICT2895.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; dzień 3 -ziemia, morze, rośliny i dzień 4 - słońce i księżyc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnPXhSmBI/AAAAAAAAAUY/pwXt9FgSWa8/s1600-h/PICT2896.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261601656248338" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnPXhSmBI/AAAAAAAAAUY/pwXt9FgSWa8/s320/PICT2896.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dzień 5 - zwierzątka i dzień 6 - człowiek.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnP3hSmCI/AAAAAAAAAUg/rtP-dEBqDh0/s1600-h/PICT2897.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261610246182946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnP3hSmCI/AAAAAAAAAUg/rtP-dEBqDh0/s320/PICT2897.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tu znów widać dzień szósty i mój ulubiony dzień siódmy - odpoczynek:P.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnQnhSmDI/AAAAAAAAAUo/MgT6_c_c_Xk/s1600-h/PICT2898.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261623131084850" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnQnhSmDI/AAAAAAAAAUo/MgT6_c_c_Xk/s320/PICT2898.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6522803204411950529?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6522803204411950529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6522803204411950529' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6522803204411950529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6522803204411950529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/martinikerk.html' title='Martinikerk'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzX0dHhSmII/AAAAAAAAAVQ/zjwfxIcU7ZQ/s72-c/PICT2909.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2226920807003036618</id><published>2007-11-09T16:41:00.000+01:00</published><updated>2007-11-09T16:58:23.117+01:00</updated><title type='text'>Pada, pada, pada, wieje,pada, wieje...</title><content type='html'>Ech, nasze szczęście się skończyło. Dokładnie w środę. Zaczęła się pora deszczowa. Sztormy nie ustaną do maja. Tak, sztormy, żyjemy w końcu na morzu przysypanym ziemią. W środę, gdy jechaliśmy do labu spadł pierwszy deszcz. W związku z czym zadebiutowały nasze holenderskie spodnie przeciwdeszczowe - moje wrodzone kobiece wyczucie ładnych ciuchów cierpiało, gdy naciągałam na dżinsy okropne gumowe dresy w okropnym granatowym kolorze. Muszę jednak je pokochać - padać nieprzestanie, a bez nich na rower nie ma po co wsiadać. Zrobiliśmy to wczoraj, po pracy, bo rano nie padało, więc mieliśmy nadzieję, że tak już będzie do końca dnia. Nie było. Gdy po 18 wychodziliśmy z labu zaczęło padać. Ale mieliśmy nadzieję, że może nie będzie źle, więc wsiedliśmy na rowerki i jechaliśmy. A było źle. W połowie drogi zaczął się sztorm. Gdy wróciłam miałam mokre wszystko - spodnie, kurtkę, sweter, bieliznę, skarpetki. W butach miałam autentyczny basen. Nie myślcie sobie, że wiecie co to znaczy basen w butach, też myślałam, że wiem jak to jest. Do wczoraj. Nigdzie nie widziałam takiego deszczu. Gdy wróciliśmy nasze rzeczy były tak mokre, że można je było wyciskać i wyciskać i wyciskać... Całe szczęście, że jest suszarka w akademiku...Dlatego dziś wsiadłam w autobus. I chyba już go nie opuszczę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2226920807003036618?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2226920807003036618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2226920807003036618' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2226920807003036618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2226920807003036618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/pada-pada-pada-wiejepada-wieje.html' title='Pada, pada, pada, wieje,pada, wieje...'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8073250659707450157</id><published>2007-11-04T18:24:00.000+01:00</published><updated>2007-11-06T22:12:32.070+01:00</updated><title type='text'>Patrzymy na Groningen z góry - Martini Toren</title><content type='html'>Z góry, a nawet z bardzo wysoka - z 90 metrów. W niedzielę wykorzystaliśmy prawdopodobnie ostatni bezdeszczowy dzień i dzielnie pokonaliśmy 370 stopni wieży Świętego Marcina (Martini Toren), po to by pokazać Wam w jakim pięknym mieście mieszkamy i żeby sprawdzić gdzie byliśmy i czy dużo jeszcze zostało do zobaczenia. Wynik jest zadowalający - północną stronę miasta znamy niemal perfekcyjnie. Poza Muzeum. Tę wycieczkę cały czas odstawiamy na później, chociaż podobno otwarte jest nawet w niedzielę (jedyny czynny w całym mieście obiekt w tym dniu tygodnia).&lt;br /&gt;Oto sam szczyt wieży, a dokładnie zegar od wewnętrznej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HZ1qWJ2I/AAAAAAAAAR8/Hy1IhFwLWww/s1600-h/PICT2874.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045166104389474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HZ1qWJ2I/AAAAAAAAAR8/Hy1IhFwLWww/s320/PICT2874.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A oto kościół, przy którym zbudowano wieżę - Martinikerk, kościół św. Marcina. Przy którym, ponieważ kościół zbudowano wcześniej, w 1220, z inną wieżą, niższą. Ale wieża się zawaliła, więc w 1430 wybudowano nową i jeszcze ją powiększono w XVI wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HaVqWJ3I/AAAAAAAAASE/-C-1fMTHbeU/s1600-h/PICT2883.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045174694324082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HaVqWJ3I/AAAAAAAAASE/-C-1fMTHbeU/s320/PICT2883.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Dzwony, nieodłączny element wieży przy kościele. Spotkaliśmy je na wysokości 251 stromych  schodków, gdy zaczęłam się zastanawiać czy to był dobry pomysł, żeby wchodzić tak wysoko w spódnicy i kozakach... Dzwony te niestety lub na szczęście nie działają. Na szczęście - bo coś zaczęło dzwonić jak byliśmy obok nich, więc jakby działały to pewnie wycieczka skończyłaby się głuchotą.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HalqWJ4I/AAAAAAAAASM/HdW6aHLNMRI/s1600-h/PICT2853.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045178989291394" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HalqWJ4I/AAAAAAAAASM/HdW6aHLNMRI/s320/PICT2853.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4Ha1qWJ5I/AAAAAAAAASU/kScVsxrBnNM/s1600-h/PICT2855.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045183284258706" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4Ha1qWJ5I/AAAAAAAAASU/kScVsxrBnNM/s320/PICT2855.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HbVqWJ6I/AAAAAAAAASc/WOCWUWSOHCU/s1600-h/PICT2854.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045191874193314" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HbVqWJ6I/AAAAAAAAASc/WOCWUWSOHCU/s320/PICT2854.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie - taras widokowy, niestety otwarty tylko z jednej strony, tak by móc podziwiać północną stronę miasta. Może inne są nieciekawe?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4EmVqWJyI/AAAAAAAAARc/AT2ZuWgdu9E/s1600-h/PICT2865.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129042082317870882" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4EmVqWJyI/AAAAAAAAARc/AT2ZuWgdu9E/s320/PICT2865.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ten plac ze straganami to Grotte Markt, tutejszy Rynek. Tak, dobrze widzicie - w centrum Groningen są stragany, ale nie w każdy dzień tygodnia. Za to w każdy dzień tygodnia jeżdżą autobusy. Dziwnie to wygląda dla przyzwyczajonych do martwej przestrzeni w Rynku Wrocławian, prawda?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4Em1qWJzI/AAAAAAAAARk/Rj_0E8s7NkA/s1600-h/PICT2866.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129042090907805490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4Em1qWJzI/AAAAAAAAARk/Rj_0E8s7NkA/s320/PICT2866.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A tu chyba zachód Groningen, za kratkami.&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4EnlqWJ1I/AAAAAAAAAR0/nHA0mOIVdwU/s1600-h/PICT2868.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129042103792707410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4EnlqWJ1I/AAAAAAAAAR0/nHA0mOIVdwU/s320/PICT2868.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kawiarnie i parkingi na dachach. &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CSFqWJsI/AAAAAAAAAQs/Q66DEFXCZgA/s1600-h/PICT2859.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CSVqWJtI/AAAAAAAAAQ0/7O4XSybEAQk/s1600-h/PICT2860.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129039539697231570" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CSVqWJtI/AAAAAAAAAQ0/7O4XSybEAQk/s320/PICT2860.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Znów Grotte Markt. Ale tym razem widać także Ratusz.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CS1qWJuI/AAAAAAAAAQ8/WKnW2ZoSz2A/s1600-h/PICT2861.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129039548287166178" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CS1qWJuI/AAAAAAAAAQ8/WKnW2ZoSz2A/s320/PICT2861.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu jak się przyjrzycie, zobaczycie Teatr. Do którego niestety nie wejdziemy, bo i tak wszystko będzie po niderlandzku:(.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CTFqWJvI/AAAAAAAAARE/KfaTtIPTT6k/s1600-h/PICT2862.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129039552582133490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CTFqWJvI/AAAAAAAAARE/KfaTtIPTT6k/s320/PICT2862.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Ładne miasto, prawda? Niska zabudowa, nic nie zasłania widoku, poza pomarańczowym wysokim budynkiem w dziwnym kształcie. To najpiękniejszy budynek Holandii. Mieszkamy zaraz na przeciwko.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CTlqWJwI/AAAAAAAAARM/N1jUWW9-Gr8/s1600-h/PICT2863.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129039561172068098" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CTlqWJwI/AAAAAAAAARM/N1jUWW9-Gr8/s320/PICT2863.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8073250659707450157?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8073250659707450157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8073250659707450157' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8073250659707450157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8073250659707450157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/patrzymy-na-groningen-z-gry-martini.html' title='Patrzymy na Groningen z góry - Martini Toren'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HZ1qWJ2I/AAAAAAAAAR8/Hy1IhFwLWww/s72-c/PICT2874.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6326375660508294113</id><published>2007-11-01T00:30:00.000+01:00</published><updated>2007-11-01T00:40:45.209+01:00</updated><title type='text'>BARDZO WAŻNY WPIS. URODZINOWY.</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RykRmVqWJrI/AAAAAAAAAQk/43X1wxdV7XE/s1600-h/zdjÄcia+021.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5127649001085478578" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RykRmVqWJrI/AAAAAAAAAQk/43X1wxdV7XE/s320/zdj%C4%99cia+021.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Postanowiłam tutaj zostawić życzenia urodzinowe dla bardzo ważnej dla mnie osoby (taki mały test - chce się przekonać czy czyta bloga). Kasiu! Wszystkiego najlepszego z okazji 22 urodzin! Żeby w Polsce było dziś słonecznie i pięknie i żeby głowa Cię nie bolała po Haloweenowej imprezie:). Tadzio oczywiście się do życzeń dołącza:). To pewnie nie jest Twoje ukochane zdjęcie, ale to jedyne jakie mam na komputerze:).&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6326375660508294113?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6326375660508294113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6326375660508294113' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6326375660508294113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6326375660508294113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/bardzo-wany-wpis-urodzinowy.html' title='BARDZO WAŻNY WPIS. URODZINOWY.'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RykRmVqWJrI/AAAAAAAAAQk/43X1wxdV7XE/s72-c/zdj%C4%99cia+021.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3068622512525326990</id><published>2007-10-28T16:48:00.000+01:00</published><updated>2007-10-28T19:01:29.092+01:00</updated><title type='text'>3FM czyli hity z satelity</title><content type='html'>3FM to tutejsza stacja radiowa, którą z namiętnościa słuchają w laboratoriach prawie wszyscy w naszej grupie badawczej (niechlubny wyjatek stanowi Ria, techniczna po 50-tce, ktora z pasja radio wylacza jak tylko w labie sie pojawia). Po dwumiesiecznej ekspozycji na jego dzwieki nam tez sie juz podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radio prowadzone jest na sposob Zetkowo-Eskowy, co na poczatku spowodowalo moja do niego nieufnosc, jako ze powyzsze dwie stacje sa dla mnie symbolem komercyjnej kaszany. Muzyka poczatkowo tez nie wydaje sie byc zbyt ambitna- taki pop z elementami rocku, choc trzeba przyznac ze artysci czesto w Polsce nie znani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiana mojego nastawienia przyszla gdy z ciekawosci czy tutejsze hity sa hitami w Polsce porownalem znane mi z 3FM single z hitami Listy przebojow 3-jki i Listy RMF-FM. Okazalo sie ze co najwyzej 10% z nich w ogole zaistnialo gdzies tam na listach. Za to oczom moim ukazaly sie Dody i inne Iglesiasy lub odrobine mniej popowy repertuar(jesli chodzi o liste 3-jki). Stad postanowilem powklejac linki do youtubowych teledyskow tutejszych hiciorow, chociazby po to zeby pokazac ze pop moze byc dobry. Jesli ktos z was zna ktorys z do tej pory nieznanych mi kawalkow, to sie pochwalcie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do moich ulubionych naleza:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=glkG9GLmOqY"&gt;http://youtube.com/watch?v=glkG9GLmOqY&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=OHN2JKuqNNc"&gt;http://youtube.com/watch?v=OHN2JKuqNNc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=iIJo4SCYw_g"&gt;http://youtube.com/watch?v=iIJo4SCYw_g&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=2PoEV8TM5dM"&gt;http://youtube.com/watch?v=2PoEV8TM5dM&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=NZ806mlFoMY"&gt;http://youtube.com/watch?v=NZ806mlFoMY&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=0qoL-9jGaZc"&gt;http://youtube.com/watch?v=0qoL-9jGaZc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=VB9vqCIviMk"&gt;http://youtube.com/watch?v=VB9vqCIviMk&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=orACIBjHuI4"&gt;http://youtube.com/watch?v=orACIBjHuI4&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=EbJtYqBYCV8"&gt;http://youtube.com/watch?v=EbJtYqBYCV8&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warte wspomnienia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=AjHSu4wNTyw"&gt;http://youtube.com/watch?v=AjHSu4wNTyw&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=p2DucbrV0hc"&gt;http://youtube.com/watch?v=p2DucbrV0hc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=W9e_4A7EKoA"&gt;http://youtube.com/watch?v=W9e_4A7EKoA&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=kC3XtTdw3GQ"&gt;http://youtube.com/watch?v=kC3XtTdw3GQ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=4NZZ6tXCuO8"&gt;http://youtube.com/watch?v=4NZZ6tXCuO8&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=JK716RqoUms"&gt;http://youtube.com/watch?v=JK716RqoUms&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=6Q16o87sPoM"&gt;http://youtube.com/watch?v=6Q16o87sPoM&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3068622512525326990?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3068622512525326990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3068622512525326990' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3068622512525326990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3068622512525326990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/3fm-czyli-hity-z-satelity.html' title='3FM czyli hity z satelity'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8482142641781474700</id><published>2007-10-24T22:01:00.001+02:00</published><updated>2007-10-24T22:19:38.877+02:00</updated><title type='text'>Pastwisko z widokiem na morze</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rx-lXecjcQI/AAAAAAAAAQc/zvO66gAmPSE/s1600-h/PICT2833.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5124996723699314946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rx-lXecjcQI/AAAAAAAAAQc/zvO66gAmPSE/s320/PICT2833.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Podczas wycieczki nad Waddenzee bardzo rozśmieszyło nas to, że ludziom zabrania się widoku morza za pomocą płotu i kanału, natomiast owce mogą sobie na morze patrzeć i patrzeć ile chcą. Na zdjęciu to na lewo od owiec to morze. Teraz już wiemy, że owce mają specjalną funkcję, a nawet dwie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. wyjadają trawę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2. dreptając po wale utwardzają go, a zatem chronią Holandię przed zalaniem, co dla kraju, który wyrwał morzu połowę swojej powierzchni jest niezwykle istotne.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8482142641781474700?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8482142641781474700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8482142641781474700' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8482142641781474700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8482142641781474700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/pastwisko-z-widokiem-na-morze.html' title='Pastwisko z widokiem na morze'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rx-lXecjcQI/AAAAAAAAAQc/zvO66gAmPSE/s72-c/PICT2833.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1050461201130042686</id><published>2007-10-21T22:34:00.000+02:00</published><updated>2007-10-21T23:02:56.758+02:00</updated><title type='text'>Niespodzianki Groningen</title><content type='html'>Jesteśmy w Groningen już niemal dwa miesiące, a miasto ciągle nas czymś zaskakuje. Np. w czwartek wieczorem pomiędzy Grotte Markt i Vismarkt odkryliśmy budynek, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy, przez zamieszanie związane z targiem. Między nowoczesnymi szklanymi budowlami stoi sobie skromnie jeden z niewielu budynków w Groningen, który przetrwał II wojnę światową. Pięknie odrestaurowany, duma mieszkańców miasta.&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123894068155478162" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6gecjcJI/AAAAAAAAAPk/KLiB16rsSHM/s320/PICT2844.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123894076745412770" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6g-cjcKI/AAAAAAAAAPs/a6vcPnNMpbQ/s320/PICT2846.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123894081040380082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6hOcjcLI/AAAAAAAAAP0/BWoI2TV-EeY/s320/PICT2847.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123894089630314690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6hucjcMI/AAAAAAAAAP8/K03_E6dIEws/s320/PICT2848.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;A tuż przed nim taka oto powykręcana rzeźba. Pod nią wyczytaliśmy nazwisko Roberto Barni, z tego, co udało mi się ustalić w internecie to włoski artysta, autor rzeźby. &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123896091085074658" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu8WOcjcOI/AAAAAAAAAQM/v9hy91PQSiE/s320/PICT2850.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Kawałek dalej, tuż nad pubem wiszą kolejne rzeźby:&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123896095380041970" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu8WecjcPI/AAAAAAAAAQU/MlJo4daPcEA/s320/PICT2851.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ładne to Groningen, prawda?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1050461201130042686?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1050461201130042686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1050461201130042686' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1050461201130042686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1050461201130042686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/niespodzianki-groningen.html' title='Niespodzianki Groningen'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6gecjcJI/AAAAAAAAAPk/KLiB16rsSHM/s72-c/PICT2844.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-162576867204923283</id><published>2007-10-21T18:40:00.000+02:00</published><updated>2007-10-21T22:19:22.477+02:00</updated><title type='text'>WADDENZEE czyli błotnista kałuża, którą Holendrzy zwykli nazywac morzem</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem jak wy ale ja bardzo lubie polskie morze. Chlodna bryza, piasek, spienione fale.. Szczegolnie jesienia kiedy nie mozna sobie tylka spiec na plazy (w sumie czesto latem tez nie mozna) jest w naszym kochanym Baltyku jakas potega, majestatycznosc, magnetyzm. A skoro Groningen jest jedynie 30 km od tutejszego morza bardzo chcialem je zobaczyc, chociazby po to aby je moc porownac. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Pierwszy zawod spotkal mnie gdy Holendrzy wyprowadzili mnie z bledu: otoz ten kraj tylko czesciowo, z zachodniej strony lezy nad morzem Polnocnym, ktore tak chcialem zobaczyc, a polnoc kraju nad Waddenzee. Na pytanie: "Czy to moze?" Holendrzy odpowiadaja jakos tak wymijajaco "Tak, ale nie do konca. To po prostu Waddenzee." Co wiecej jak sie dowiedzielismy, ciezko sie zorientowac ze to "morze" bo to ponoc tafla blota. Gwoli scislosci to nawet poszukalem w necie co to jest Waddenzee i okazo sie ze zatoka morza Polnocnego..&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Korzystajac z okazji bycia w foczym szpitalu zdecydowalismy sie to sprawdzic.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;O czym jeszcze udalo nam sie dowiedziec to ze nie tak latwo sie dostac nad Waddenzee, bo nie ma tak naprawde drog w tym kierunku. Ale jak to mozliwe, że nie ma drog nad morze? Przeciez to dla nas bez sensu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kombinujac jak kon pod gorke udalo nam sie znalezc droge ktora przez gospodarcze podworko wiedzie w strone morza. I hen daleko za polderem ujrzelismy taka oto groble (zdjecie zrobione z troszke blizszego hen):&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123872215361875970" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxumoecjcAI/AAAAAAAAAOc/topg7tvEak8/s320/PICT2843.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Totez z nadzieja powiedzielismy sobie: Ooooooooho, wydma, na niej powyginane drzewka, to pewnie za nia bedzie morze. No to my radosne dreptu, dreptu, dochodzimy do grobli, a za nia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123873284808732690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxunmucjcBI/AAAAAAAAAOk/II8WDr_ycJg/s320/PICT2827.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;...kolejny polder za ktorym grobla w oddali.. Taaak.. No dobra, to moze tym razem ta bedzie ostatnia.. Nastepne pol godziny i:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123875135939637282" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxupSecjcCI/AAAAAAAAAOs/gpduTbQ8jOg/s320/PICT2829.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Od grobli odgradzal nas kanal lub plotek. Ale co to dla nas taki maly plotek (bo kanal taki maly to nie byl:P)- jestesmy z Polski:) Totez po wdrapaniu sie na groble, oczom naszym ukazal sie upragniony widok (po ukazaniu sie upragnionego widoku poczulismy cos w stylu: i to juz to? to wszystko? no jak to? to moze pojdziemy kawalek dalej, moze tam cos dalej jest?).&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123880345734967394" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxuuBucjcGI/AAAAAAAAAPM/HqV45fiXuGc/s320/PICT2838.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123881002864963698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxuun-cjcHI/AAAAAAAAAPU/bE5MwAA6IQ4/s320/PICT2834.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123880332850065474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxuuA-cjcEI/AAAAAAAAAO8/9xOD05ZQwjs/s320/PICT2836.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tak, to trawiaste bloto to juz morze. Za nimi w oddali holenderskie wyspy. Jak sie przyjrzycie to mozna dostrzec falochrony powbijane w poprzek i wzdluz tej odrobine bardziej wodnistej czesci blota. To czesc systemu odgradzajacego lad od morza. A to trawiaste bloto to z kolei pierwszy etap odbierania morzu ladu. I pomyslec ze poldery przez ktore szlismy nad Waddenzee, nie rozniace sie niczym poza idealna plaskoscia od naszych pol, byly kiedys czescia morza.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Aha, jeszcze watek humorystyczny z grobli na ktora wkroczylismy nielegalnie, a na ktorej pasly sie kontemplujace blotnisty krajobraz owce:&lt;/p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123884348644487298" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxuxqucjcII/AAAAAAAAAPc/h1gcRypFAs0/s320/PICT2833.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Znajdz niepasujace owce!!:P&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-162576867204923283?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/162576867204923283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=162576867204923283' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/162576867204923283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/162576867204923283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/waddenzee-czyli-botnista-kaua-ktr.html' title='WADDENZEE czyli błotnista kałuża, którą Holendrzy zwykli nazywac morzem'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxumoecjcAI/AAAAAAAAAOc/topg7tvEak8/s72-c/PICT2843.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3738144920972523771</id><published>2007-10-21T18:25:00.000+02:00</published><updated>2007-10-21T18:34:03.892+02:00</updated><title type='text'>Holenderska prowincja</title><content type='html'>Gdy tylko wyjedzie się z miasta zaczyna się monotonny płaski trawiasto-owczo-krowi pejzaż. Krowy i owce pojawiają się tuż za granicami miasta i są wszędzie. Trawa jest aż czarno-biała. I w niemal każdej mijanej wsi jest piękny stary wiatrak.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123828535544475586" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-5-cjb8I/AAAAAAAAAN8/DAexT0IicUg/s320/PICT2785.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123828544134410194" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-6ecjb9I/AAAAAAAAAOE/0oDrwjsk8YA/s320/PICT2819.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123828548429377506" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-6ucjb-I/AAAAAAAAAOM/hoH-FUjCuzw/s320/PICT2821.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123828561314279410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-7ecjb_I/AAAAAAAAAOU/xQiRHRsxH98/s320/PICT2823.JPG" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3738144920972523771?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3738144920972523771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3738144920972523771' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3738144920972523771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3738144920972523771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/holenderska-prowincja.html' title='Holenderska prowincja'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-5-cjb8I/AAAAAAAAAN8/DAexT0IicUg/s72-c/PICT2785.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3490901394658728514</id><published>2007-10-21T16:29:00.000+02:00</published><updated>2007-10-21T18:39:45.361+02:00</updated><title type='text'>ZEEHONDENCRECHE PIETERBUREN</title><content type='html'>Wczoraj zrobiliśmy sobie małą wycieczkę za miasto. Odwiedziliśmy Pieterburen, niewielką holenderską wioseczkę słynną z powodu Centrum Rehabilitacji i Badań nad Fokami (Zeehondencreche). Założycielką centrum była Lenie 't Hart', która zaczynała w latach 70 w ogródku. Teraz jest dyrektorką centrum, które rozrosło się niepomiernie - rocznie leczą około 90 fok pospolitych i 60 fok szarych, a czasem zdarzają się im nawet zagubione foki arktyczne, którym udało się umknąć przed norweskimi i kanadyjskimi łowcami. Łącznie ponad 150 zwierzątek porzuconych przez mamy, zaplątanych w rybackie sieci czy zainfekowanych chorobami i pasożytami, co moim zdaniem jest liczbą imponującą zważywszy na fakt, że centrum nie otrzymuje dotacji od rządu. Na zrobionych przez nas zdjęciach foczki wyglądają trochę martwo, ale to złudne wrażenie - naprawdę są żywe i szczęśliwe, tylko że trochę leniwe. W centrum zawiodło nas trochę to, że wszystkie napisy były po holendersku. Ale za to na koniec w sali filmowej obejrzeliśmy anglojęzyczny film o centrum i o fokach. Który zakończył się bardzo fajną sceną - centrum jest dumne z tego, że nie ma stałych lokatorów, wszyscy rehabilitanci są po wyzdrowieniu wypuszczani na wolność. Akcja uwalniania nazywa się "It's a beautiful day". I ostatnia scena filmu przedstawiała foczkę wypuszczaną do morza do akompaniamentu piosenki Queen "It's a beautiful day, sun shines, nothing gonna stop me now". Bardzo patetycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wejście do centrum:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123807515974528706" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxtryecjbsI/AAAAAAAAAL8/G4I73dnS2A0/s320/PICT2789.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123816333542387410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxtzzucjbtI/AAAAAAAAAME/rcNUSO2DC94/s320/PICT2787.JPG" border="0" /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Focza karetka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123817325679832802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt0tecjbuI/AAAAAAAAAMM/YcIH-tfT5dE/s320/PICT2788.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Foki pospolite:&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123819404444004082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt2mecjbvI/AAAAAAAAAMU/0qvS6cb2EYY/s320/PICT2790.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123819421623873282" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt2necjbwI/AAAAAAAAAMc/aLJCPA7MKwA/s320/PICT2791.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123819443098709778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt2oucjbxI/AAAAAAAAAMk/eJLHBrTKlGY/s320/PICT2794.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123819451688644386" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt2pOcjbyI/AAAAAAAAAMs/-PufwNjS0Q4/s320/PICT2795.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123821474618240834" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt4e-cjb0I/AAAAAAAAAM8/RUHVUQqjoIE/s320/PICT2797.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123821466028306226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt4eecjbzI/AAAAAAAAAM0/YyRDH8j2_Rg/s320/PICT2796.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123821478913208146" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt4fOcjb1I/AAAAAAAAANE/wXQlyw_wM-Y/s320/PICT2798.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Foki szare:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123821487503142754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt4fucjb2I/AAAAAAAAANM/VsaB2a81B5I/s320/PICT2799.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123823480367968114" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt6Tucjb3I/AAAAAAAAANU/ON6ehdSLTQg/s320/PICT2800.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Komentarz Tadzia do poniższego zdjęcia: Piękne Panie i Justyna.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123823484662935426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt6T-cjb4I/AAAAAAAAANc/tkUkDSkUTEE/s320/PICT2802.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123823493252870034" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt6Uecjb5I/AAAAAAAAANk/CzliZJdRIH8/s320/PICT2804.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123823501842804642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt6U-cjb6I/AAAAAAAAANs/w2aTrT4aQNs/s320/PICT2806.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3490901394658728514?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3490901394658728514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3490901394658728514' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3490901394658728514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3490901394658728514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/zeehondencreche-pieterburen.html' title='ZEEHONDENCRECHE PIETERBUREN'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxtryecjbsI/AAAAAAAAAL8/G4I73dnS2A0/s72-c/PICT2789.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-5255455487325433231</id><published>2007-10-15T20:05:00.000+02:00</published><updated>2007-10-15T20:22:23.066+02:00</updated><title type='text'>Najsłodsze miasto Holandii</title><content type='html'>W Groningen co jakiś czas dziwnie pachnie. Zapach nie jest brzydki, ale nie jest też przyjemny, przypomina generalnie coś spalonego (tak mi się wydaje, a Tadziowi zapach ten przypomina gotowaną kukurydzę). Od dłuższego już czasu zastanawialiśmy się co jest jego źródłem oraz dlaczego zapach albo unosi się w każdej części miasta albo nie ma go wcale. I Tadzio wczoraj znalazł odpowiedź. Zabrał się bowiem do czytania przewodnika, który był przydzielony do czytania dla mnie i do którego oczywiście za dużo nie zaglądałam i utknęłam na 5 stronie. W każdym razie przewiodnik okazał się bardzo przydatny, bo Tadzio znalazł w nim spis warzyw i innych produktów spożywczych w języku niderlandzkim z tłumaczeniem na polski oraz właśnie wytłumaczenie czym Groningen pachnie. Otóż mieszkańcy Groningen z przekąsem mówią o swoim mieście: najsłodsze miasto w Holandii. A to dlatego, że wokół Groningen są 3 cukrownie. I jesienią, gdy przerabia się buraki cukrowe co jakiś czas wiatr przywiewa z nich zapachy. A że tu naprawdę ciągle wieje z innej strony - jednego dnia czuć przerabianym cukrem czy jakąś melasą, a innego nie. I zagadka rozwiązana.&lt;br /&gt;Ponadto sąsiadujące z nami okolice czasami pachną świeżym tytoniem. Też zastanawiało nas skąd to, dopóki nie natknęliśmy się na fabrykę wyrobów tytoniowych, jakieś 7 minut rowerem od naszego domu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-5255455487325433231?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/5255455487325433231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=5255455487325433231' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5255455487325433231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5255455487325433231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/najsodsze-miasto-holandii.html' title='Najsłodsze miasto Holandii'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8280355242935785204</id><published>2007-10-15T01:23:00.000+02:00</published><updated>2007-10-15T01:26:14.434+02:00</updated><title type='text'>Stało się to, co się stać musiało.</title><content type='html'>Czyli Tadzio zaraził się moją miłością do Pascala Brodnickiego i jego wyszukiwarki przepisów. Efektem tego zdarzenia była nasza wczorajsza kolacja - naleśniki z pieczarkami w sosie beszamelowym z gałką muszkatołową. Mmmm. Pycha.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8280355242935785204?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8280355242935785204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8280355242935785204' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8280355242935785204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8280355242935785204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/stao-si-to-co-si-sta-musiao.html' title='Stało się to, co się stać musiało.'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1481215565917025344</id><published>2007-10-15T01:01:00.001+02:00</published><updated>2007-10-15T01:23:31.820+02:00</updated><title type='text'>Cantina Mexicana</title><content type='html'>W środę ubiegłego tygodnia w zakladzie, w którym tu pracujemy odbyło się coś, co zakwalifikowałabym jako "mountain party" (określenie środowej imprezy pożyczone od Marcusa - pn i wt to pod górkę, środa to górka, a później to już tylko w dół do weekendu) - kolacja w restauracji Cantina Mexicana. Początkowo prognozowana cena zwaliła nas z nóg - 15 euro za osobę (to Holandia - każdy płaci za siebie), a gdy jeszcze wzrosła do 17 powiedzieliśmy kolacji stanowcze nie. Co na szczęście postanowili nam wybić z głowy nasi supervisorzy. Marteen wymyślił, że doktoranci się dorzucą do naszej kolacji, więc zapłacimy mniej, bo sami pamiętają ciężkie czasy studenckie, gdy przez pół roku jedli masło orzechowe, bo to było najtańsze. Liesbeth zaś postanowiła za mnie zapłacić, bo jestem jej studentką i ona w młodości też z takich zaproszeń korzystała. W każdym razie zjawiliśmy się na miejscu o umówionej porze. I było warto! Zwłaszcza, że usiedliśmy obok dwóch Hindusów - Siwy i Tijus'a, więc stworzyłam sobie z nimi kącik wegetariański. Idealną bezmięsną harmonię psuł niestety Tadzio, wtrząchając z zapałem żeberka biednej świnki w cynamonie. To naprawdę cudowne, gdy wegetarianie stanowią 20% pracowników zakładu i ludzi powiązanych (czytaj: studentów). Wtedy wszyscy muszą o nich pamiętać:). I nikt nie próbuje nikomu udowodnić, że nie jedząc mięsa niszczysz swój organizm. Holendrzy są naprawdę tolerancyjni. A poza kwestią wegetariańską: zapoznaliśmy się z holenderskim zwyczajem w meksykaskiej restauracji. Po kolacji podaje się w koszyczku miętówki z babcią obecnej królowej Holandii Wilhelminą. Po 3 godzinach pałaszowania wszyscy wsiedli na rowery (wszyscy to naprawdę wszyscy) i część pojechała na piwo, a część do domów. Mnie w drodze powrotnej spotkał nieprzyjemny wypadek - zapoznałam się z chyba jedynym w Holandii psem, który się denerwuje na rowerzystów. Wielkie psisko chciało mnie chyba zwalić z roweru, ale się nie dałam! A Tadzio dzielnie trzymał za mnie kciuki, bo jechał za mną, więc istniało niebezpieczeństwo, że ten z pewnością pies-obcokrajowiec zajmie się nim, gdy skończy ze mną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1481215565917025344?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1481215565917025344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1481215565917025344' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1481215565917025344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1481215565917025344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/cantina-mexicana.html' title='Cantina Mexicana'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1791113900075610220</id><published>2007-10-10T00:17:00.001+02:00</published><updated>2007-10-10T00:30:36.644+02:00</updated><title type='text'>Pożary nas omijają</title><content type='html'>Dziś podczas kitchen party dowiedziałam się, że przegapiliśmy alarm przeciwpożarowy wywołany przez sąsiada z piętra. Działo się to wczoraj, bylismy w pokoju, nic nie słyszeliśmy. A Marcus w swoim pokoju smażył kurczaka i palił papierosa jednocześnie i nie zauważył, że ma dużo dymu. Dowiedział się w momencie, gdy do jego pokoju zapukali strażacy.  W każdym razie - alarm chyba własnie przestał działać na naszym piętrze, więc jak będzie prawdziwy pożar, to dowiemy się dopiero gdy przyjadą strażacy lub dzień później (jak w naszym przypadku). Jak widać, mamy tak wesoły akademik, że sytuacja robi się tragiczna - dziś student manager wysłała maila do wszystkich z instrukcjami co robić, gdy alarm znów się włączy gdy jej nie ma, bo w ciągu ostatniego tygodnia strażacy odwiedzali nas już  3 razy. Jeden wtedy w nocy, jeden wywołany przez Marcusa i nie mam pojęcia kiedy był 3 raz. W końcu spłoniemy i strażacy będą przekonani, że mamy imprezę, więc nie przyjadą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1791113900075610220?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1791113900075610220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1791113900075610220' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1791113900075610220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1791113900075610220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/poary-nas-omijaj.html' title='Pożary nas omijają'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7420865901552292671</id><published>2007-10-07T20:22:00.000+02:00</published><updated>2007-10-07T21:12:13.601+02:00</updated><title type='text'>Niedziela pracująca</title><content type='html'>Pamiętacie jeszcze czasy, gdy w tygodniu wszystkie slepy o 18 były zamknięte i raz na jakiś czas odbywało się zakupowe święto pod tytułem pracująca niedziela? Gdy w tę jedną specjalną niedzielę cały niemal Wrocław kierował się na zakupy do Pedetu, bo to przecież jedyna taka okazja, żeby spokojnie coś sobie obejrzeć, gdy nie ogranicza Cię zmęczenie i praca skończona tuż przed zamknięciem sklepów (lub jak było w moim wypadku - zmęczenie i praca rodziców). Kto pamięta datę ostatniej takiej niedzieli we Wrocławiu? Poruszam ten temat, bo tu, w cywilizowanym zachodnim kraju, wszystkie sklepy w tygodniu są zamykane o 17 (poza czwartkiem, dniem zakupów, gdy otwarte są aż do 20). W soboty (o ile są otwarte) też są czynne do 17. Natomiast raz na miesiąc można te zakupowe limity sobie zrekompensować - pierwsza niedziela miesiąca jest zawsze niedzielą handlową. Holendrzy dostają w takie dni szału. Gdy wczoraj weszliśmy na chwię do H&amp;amp;M były tam takie tłumy ludzi, że nikt nad niczym nie panował. Mnóstwo klientów, mało obsługi, wszędzie kolejki, na podłodze duże ilości ubrań, które spadły z wieszaków i których nikt nie podniósł. Trochę jak taki bardziej luksusowy targ na Zielińskiego. Tadzio wyszedł stamtąd z wrażeniem, że to musi być traktowane tutaj jak sklep dla biedniejszej klasy społecznej. Ale to chyba nie o to chodzi. W związku z powyższym zastanawiam się, jaki jest sens niedzieli handlowej? Mam wrażenie, że po wczorajszym dniu na półkach po prostu nic nie zostało. Więc co będą kupować dziś, w niedzielę? Mieliśmy to dzisiaj sprawdzić, lecz pogoda była tak ładna, że wolelismy wybrać się na rowerową przejażdżkę w nieznane dotąd regiony Groningen. I odkryliśmy przepiękny park z kaczkami. Zamieszczam zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Sowy przed parkiem z kaczkami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5118670365721325106" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rwkrk-cjbjI/AAAAAAAAAK8/FtCHTt3rk3k/s320/PICT2707.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Typowy holenderksi widoczek - woda, kanały, woda, woda...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5118671155995307586" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwksS-cjbkI/AAAAAAAAALE/oyiORihRtmI/s320/PICT2711.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Droga siostro - oto dowód, że potrafię jeździć na rowerze:&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5118672792377847378" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwktyOcjblI/AAAAAAAAALM/6beSBBhQq7c/s320/PICT2708.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5118672800967781986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwktyucjbmI/AAAAAAAAALU/Uy9oFH9Ucm0/s320/PICT2719.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5118672809557716594" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwktzOcjbnI/AAAAAAAAALc/NJGqq2YzmFE/s320/PICT2723.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Pokręcona holenderska architekrura - kopnięty budynek:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5118674115227774594" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rwku_OcjboI/AAAAAAAAALk/8rdzKNQMV2A/s320/PICT2729.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7420865901552292671?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7420865901552292671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7420865901552292671' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7420865901552292671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7420865901552292671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/niedziela-pracujca.html' title='Niedziela pracująca'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rwkrk-cjbjI/AAAAAAAAAK8/FtCHTt3rk3k/s72-c/PICT2707.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7467843217846122932</id><published>2007-10-07T19:51:00.000+02:00</published><updated>2007-10-07T20:20:20.955+02:00</updated><title type='text'>PAS OP! BRAND!</title><content type='html'>Noc z czwartku na piatek. Śpimy głęboko. Nagle coś mnie budzi. Ledwo przytomna sięgam po komórkę z myślą "Jeszcze 10 minut...", kiedy do mojej świadomości dociera fakt, że to nie mój budzik dzwoni. Uradowana pomyślałam, że to musi być alarm jakiegoś samochodu z ulicy. Alarm jednakże dzwoni i dzwoni, nie daje zasnąć. Po jakimś czasie szturcha mnie Tadzio, na co odpowiadam: "Spokojnie, to nie mój budzik". A on na to :"Wiem, że to nie Twój budzik. To alarm przeciwpożarowy. Z domu. Naszego". Spojrzałam na komórkę - piąta nad ranem. Myślałam: "Cholerni imprezowicze, na bank ktoś ziołem zadymił w pokoju" (ponieważ czwartek jest tutaj dniem imprez studenckich). Wyszłam na korytarz, gdzie spotkałam zdenerwowanego Indonezyjczyka, który upierał się, że to idzie z naszej kuchni. W głowie zakołatało mi coś o czerwonych światełkach nad drzwiami, o których mówiła Selma na spotkaniu akademikowym. Pobiegłam za Indonezyjczykiem do kuchni, gdzie okazało się, że czerwone światełko się nie świeci, a Indonezyjczykowi wydawało się, że to tu się pali, ze względu na wmontowany nad drzwiami głośnik od alarmu. Postanowiłam przebiec inne pokoje na piętrze i sprawdzić cholerne światełka, żeby nie wracać tu z powrotem z dołu, jak się okaże, że to na naszym piętrze (4) coś lub ktoś włączył alarm. Zanim wróciłam wokół pokoju naszego i Indonezyjczyka zebrał się już mały tłumek zaspanych mych sąsiadów w piżamach. Powiedziałam, że to nie nasze piętro, więc trzeba podjąc decyzję czy schodzimy na dół. Indonezyjczyk z Marcusem ruszyli w stronę klatki schodowej, ja postanowiłam poczekać na Tadzia, a dziewczyny postanowiły poczekać na mnie. I dobrze zrobiłyśmy, bo po chwili Indonezyjczyk i Marcus wrócili mówiąc, że piętro niżej spotkali chłopaka mówiącego "False alarm, You don't have to go downstairs". Po jakiejś minucie alarm się uciszył. Wróciliśmy wszyscy do pokojów. Ułożyłam sie wygodnie w łóżku. Ledwo zamknęłam oczy znów usłyszałam potworne wycie. Tym razem z zewnątrz. Przyjechała straż pożarna. Dwa wozy. Do nas. I zaraz zawróciła. Bo przecież nic się nie stało. Widać ktoś kto wyłączył alarm, zapomniał, że mamy bezpośrednie połączenie z jednostką straży pożarnej, więc trzeba zaraz do nich zadzwonić, gdy tylko wykryje się przyczynę wycia.&lt;br /&gt;A teraz o tytule słów kilka: rozpoczęłam naukę języka niderlandzkiego:). Anne uczy mnie słów, które mogą być przydatne w różnych okolicznościach. W związku z alarmem w moim domu nauczyłam się krzyczeć "Uwaga! Pożar!" po niderlandzku. Pas op! Brand! [pas op! bront!].&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7467843217846122932?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7467843217846122932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7467843217846122932' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7467843217846122932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7467843217846122932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/pas-op-brand.html' title='PAS OP! BRAND!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6704908629657718281</id><published>2007-09-30T23:33:00.000+02:00</published><updated>2007-10-01T23:17:30.047+02:00</updated><title type='text'>Shared facilities - keuken (kuchnia)</title><content type='html'>Oto nasza kuchnia wraz z częścią jadalno-imprezową. Na zdjęciach wygląga (literowka bo pisala to Justyna-ja jestem nieomylny:P a swoja fajny czasownik-wygląga) na czystszą niż jest w rzeczywistości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXnwISLQI/AAAAAAAAAKE/Tz-mbqlwRAQ/s1600-h/PICT2675.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116115148394867970" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXnwISLQI/AAAAAAAAAKE/Tz-mbqlwRAQ/s320/PICT2675.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXogISLRI/AAAAAAAAAKM/zgT5Ss6aJ8A/s1600-h/PICT2676.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116115161279769874" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXogISLRI/AAAAAAAAAKM/zgT5Ss6aJ8A/s320/PICT2676.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXpAISLSI/AAAAAAAAAKU/LpAWVewPX_Y/s1600-h/PICT2680.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116115169869704482" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXpAISLSI/AAAAAAAAAKU/LpAWVewPX_Y/s320/PICT2680.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXpQISLTI/AAAAAAAAAKc/wBoRMTHgEVQ/s1600-h/PICT2682.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116115174164671794" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXpQISLTI/AAAAAAAAAKc/wBoRMTHgEVQ/s320/PICT2682.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Moje ulubione urządzenie - suszarka do ubrań:). Wychodzą cieplutkie i milusie:).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116140282543484226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAuewISLUI/AAAAAAAAAKk/SZB9uT0fAzI/s320/PICT2683.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tadzia ulubiony plakat:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116140291133418834" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAufQISLVI/AAAAAAAAAKs/mj9-HvEgx58/s320/PICT2684.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Update:&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja, nizej podpisany chcialem kategorycznie zaprzeczyc jakobym byl na powyzszym zdjeciu. Za dowod niech swiadczy chociazby fakt ze mam pieprzyk na lewym uchu, a powyzszy osobnik nawet lewego ucha nie ma! Powiazanie mej osoby z powyzszym plakatem to kalumnie (w sumie to nie wiem co to znaczy ale jakis polityk uzyl wiec musi byc glupie) i jesli autorka tego posta nie sprostuje jego zawartosci, bede zmuszony skierowac sprawe na droge sadowa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z powazaniem,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tadeusz&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6704908629657718281?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6704908629657718281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6704908629657718281' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6704908629657718281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6704908629657718281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/shared-facilities-keuken-kuchnia.html' title='Shared facilities - keuken (kuchnia)'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RwAXnwISLQI/AAAAAAAAAKE/Tz-mbqlwRAQ/s72-c/PICT2675.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3439619317848785890</id><published>2007-09-30T19:38:00.000+02:00</published><updated>2007-09-30T20:05:09.061+02:00</updated><title type='text'>OBIECANE JUŻ DAWNO NASZE POKOJE</title><content type='html'>Justynki pokój:&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_jjgISLNI/AAAAAAAAAJs/JCluX4MhqyE/s1600-h/PICT2667.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116057900775779538" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_jjgISLNI/AAAAAAAAAJs/JCluX4MhqyE/s320/PICT2667.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_jkgISLOI/AAAAAAAAAJ0/0o50_ptZP-A/s1600-h/PICT2669.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116057917955648738" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_jkgISLOI/AAAAAAAAAJ0/0o50_ptZP-A/s320/PICT2669.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_jlQISLPI/AAAAAAAAAJ8/fqbZ1R7k7x8/s1600-h/PICT2670.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116057930840550642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_jlQISLPI/AAAAAAAAAJ8/fqbZ1R7k7x8/s320/PICT2670.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Tadzia pokój:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_hOQISLLI/AAAAAAAAAJc/Gjy15VHI8jw/s1600-h/PICT2665.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116055336680303794" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_hOQISLLI/AAAAAAAAAJc/Gjy15VHI8jw/s320/PICT2665.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116055328090369186" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_hNwISLKI/AAAAAAAAAJU/Q0yjnoiIF4s/s320/PICT2663.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116055349565205698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_hPAISLMI/AAAAAAAAAJk/eYlFitmi2w4/s320/PICT2666.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5116055306615532690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_hMgISLJI/AAAAAAAAAJM/AgziplGGJpE/s320/PICT2662.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3439619317848785890?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3439619317848785890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3439619317848785890' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3439619317848785890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3439619317848785890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/obiecane-ju-dawno-nasze-pokoje.html' title='OBIECANE JUŻ DAWNO NASZE POKOJE'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rv_jjgISLNI/AAAAAAAAAJs/JCluX4MhqyE/s72-c/PICT2667.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7377662197915512066</id><published>2007-09-29T22:09:00.000+02:00</published><updated>2007-09-29T22:23:42.008+02:00</updated><title type='text'>Polak w szkocką kratę</title><content type='html'>Po naszym laboratorium czasami się kręci i coś pożycza taki chłopak z sąsiedniego zakładu. Zawsze bardzo dobrze i charakterystycznie ubrany. Po angielsku mówi ze znakomitym brytyjskim akcentem. Pewnego dnia przyszedł ubrany w kilt (dla niewtajemniczonych - kilt to słynna szkocka spódnica dla panów). W tym momencie przez głowę przalatywały mi tylko dwie rzeczy: czy naprawdę nie ma majtek pod kiltem i czy przyjechał na rowerze... Nie wiem nawet, czy nie mówiłam o tym Tadziowi na głos - można się łatwo przyzwyczaić, że nikt cię nie rozumie, gdy mówisz w swoim języku...Po dwóch dniach od ubrania narodowego szkockiego stroju, spotkałam go z samego rana, czekającego na kolegów z zakładu na rozpoczęcie porannej kawy. "Are You from Poland?" - zapytał. A gdy odpowiedziałam "yes": "Jesteś z Polski?". Byłam tak zdezorientowana, że Szkot mówi do mnie po polsku, że ciągle odpowiadałam po angielsku i zwróciłam uwagę, że jego polski jest znakomity, bez cienia obcego akcentu. Wtedy odpowiedział: "Kamil jestem. Moja matka jest Polką, a ojciec Szkotem". Okazało się, że urodził się i większość życia spędził w Polsce, a nawet studiował we Wrocławiu, na biotechnologii, ale tylko przez dwa lata. Potem przeniósł się do Holandii, tu zrobił magisterkę, teraz jest w trakcie studiów doktoranckich. Ale cały czas ma świeże wiadomości dotyczące naszego wydziału - wie np. że Otlewski jest dziekanem. Naprawdę mam nadzieję, że nie wymieniliśmy między sobą jakiś uwag na jego temat, gdy myśleliśmy, że nas nie rozumie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7377662197915512066?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7377662197915512066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7377662197915512066' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7377662197915512066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7377662197915512066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/polak-w-szkock-krat.html' title='Polak w szkocką kratę'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1455773479590169229</id><published>2007-09-22T20:24:00.000+02:00</published><updated>2007-09-22T20:26:20.345+02:00</updated><title type='text'>JA TEŻ GOTOWAŁAM!!!</title><content type='html'>Żeby nie było - autorem zupy i nadzienia do nalesników byłam ja - Justyna. I jakimś dziwnym trafem nalesniki zaczęły się smażyć jak należy, gdy ja zmienilam patelnię na lepszą!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1455773479590169229?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1455773479590169229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1455773479590169229' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1455773479590169229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1455773479590169229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/ja-te-gotowaam.html' title='JA TEŻ GOTOWAŁAM!!!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-5876978735470327120</id><published>2007-09-22T20:13:00.000+02:00</published><updated>2007-09-22T20:22:30.557+02:00</updated><title type='text'>Element kulinarny (do rodzicow)</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;Pytacie czym sie zywimy. Oto dziesiejszy obiad:)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;1) Zupa pieczarkowa&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5113093939549842546" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvVb2QISLHI/AAAAAAAAAI8/IawcMMkopIY/s320/PICT2679.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;2) Nalesniki z (powiedzmy) serem&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5113094519370427522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvVcYAISLII/AAAAAAAAAJE/Kn54w6yoEwM/s320/PICT2686.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Za "ser" robil serek wiejski (bo jest on najblizszy naszemu twarozkowi) zmieszany z deserem pokroju rozwodnionego budyniu o smaku marcepanu:)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Bon appetit!!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-5876978735470327120?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/5876978735470327120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=5876978735470327120' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5876978735470327120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5876978735470327120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/element-kulinarny-do-rodzicow.html' title='Element kulinarny (do rodzicow)'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvVb2QISLHI/AAAAAAAAAI8/IawcMMkopIY/s72-c/PICT2679.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8808416329357544827</id><published>2007-09-22T20:02:00.000+02:00</published><updated>2007-09-22T20:13:15.313+02:00</updated><title type='text'>WYSZLY!!!!!!!</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvVbDQISLGI/AAAAAAAAAI0/SUo3Ij5f7aQ/s1600-h/PICT2677.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5113093063376514146" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvVbDQISLGI/AAAAAAAAAI0/SUo3Ij5f7aQ/s320/PICT2677.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvVZ4wISLCI/AAAAAAAAAIU/1xfd8_lMTig/s1600-h/_hura.gif"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5113091783476259874" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 43px; CURSOR: hand; HEIGHT: 25px" height="49" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvVZ4wISLCI/AAAAAAAAAIU/1xfd8_lMTig/s320/_hura.gif" width="82" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;WYSZLY!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;WYSZLY MI NALESNIKI!!:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zeby nie bylo:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tadzio&lt;/div&gt;&lt;div&gt; :P&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="left"&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8808416329357544827?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8808416329357544827/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8808416329357544827' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8808416329357544827'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8808416329357544827'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/wyszly.html' title='WYSZLY!!!!!!!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvVbDQISLGI/AAAAAAAAAI0/SUo3Ij5f7aQ/s72-c/PICT2677.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1686596485357807890</id><published>2007-09-22T16:37:00.000+02:00</published><updated>2007-09-22T20:02:10.498+02:00</updated><title type='text'>Nieporozumienia slowne czesc 2 czyli zart nie do konca kulturalny:)</title><content type='html'>Zaczac pragne od pytania: z czym Wam sie kojarzy slowo "PINDA"??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie od razu stanela przed oczami delikatnie mowiac nieuprzajma, raczej mloda, pani np z urzedu, sklepu lub czepialska sasiadka. "No pinda jedna!" - nierzadko pada z ust rozjuszonego przez takowa pania. Z ciekawosci stwierdzilem ze zajrze do Slownika Jezyka Polskiego (internet to cudowny wynalazek) i tamtejsze definicje okazaly sie ze sie tak wyraze mocne:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2500478"&gt;pinda&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1. wulg. «pogardliwie o kobiecie, dziewczynie, zwłaszcza źle się prowadzącej»&lt;br /&gt;2. wulg. «zewnętrzny narząd płciowy kobiety»&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, ciekawe ze czasem jakies slowo jest w uzyciu a jego prawdziwe znaczenie nie jest do konca znane:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie sie zastanawiacie po kiego grzyba o tym pisze? Co mnie natchnelo na miodkowanie? Juz odpowiadam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ZNALEZLISMY HOLENDERSKA PINDE!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5113041437869616114" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvUsGQISK_I/AAAAAAAAAH8/doZJs5rTKyI/s320/PICT2652.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesli ktos sie zastanawia co jest w sloiczku, spiesze z wyjasnieniem ze to maslo orzechowe:) A dokladniej ser orzechowy (bo kaas to ser po niderlandzku).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym slowem Polacy gdzies w przeszlosci nie darzyli orzeszkow ziemnych sympatia:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos slowa kaas-ostatnio Marcus, sasiad z akademika, opowiadal o scenie z "Borata" w ktorej stoi on w supermarkecie przed stoiskiem z serami i pyta, pokazujac na pierwszy z serow:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-What's this?&lt;br /&gt;-Cheese- odpowiada sprzedawca.&lt;br /&gt;-And this?- nieustaje zaciekawiony Kazach, pokazujac na kolejny ser.&lt;br /&gt;-Cheese- odpowiada uprzejmy sprzedawca.&lt;br /&gt;-And this?- nie odpuszcza Borat- przesuwajac sie wzdluz stoiska.&lt;br /&gt;-Cheese.&lt;br /&gt;-And this?&lt;br /&gt;-Cheese.&lt;br /&gt;Napis: Po 30 minutach.&lt;br /&gt;-And this?&lt;br /&gt;-Cheese!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, mnie to smieszylo:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio poszukiwalismy usilnie sera w supermarketach. Ale nie jakiegos zoltego. Nie plesniowego, nie fety i nie mozarelli. Naszego kochanego serka bialego. Twarozka. Twarozunia rzec by z tesknoty mozna. Niestety bariera jezykowa bywa czasem nie do przeskoczenia w sklepie, wiec postanowilismy zrobic wywiad jak sie jaki ser nazywa, zeby moc go namierzyc pozniej na polce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto moj wywiad z Lysanne, Holenderka z naszego akademika:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Jak jest po niderlandzku ser?&lt;br /&gt;-Kaas.&lt;br /&gt;-Ale taki bialy.&lt;br /&gt;-Kaas.&lt;br /&gt;-A plesniowy?&lt;br /&gt;-Kaas.&lt;br /&gt;-No dobra a jak jest ser zolty?&lt;br /&gt;-Kaas!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczulem sie jak Borat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P. S. Mam swoj ulubiony sklep w Groningen:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5113047450823830530" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvUxkQISLAI/AAAAAAAAAIE/60knTtVdTOA/s320/PICT2604.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;W sumie to nawet nie wiem co tam sprzedaja, ale jesli ktos pamieta slynna taryfe w reklamach Simplusa, to z tego co kojarze duza wiekszosc panow w niej rozmilowanych rowniez nie kojarzyla co jest wlasciwie w ten sposob promowane:P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1686596485357807890?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1686596485357807890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1686596485357807890' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1686596485357807890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1686596485357807890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/nieporozumienia-slowne-czesc-2-czyli.html' title='Nieporozumienia slowne czesc 2 czyli zart nie do konca kulturalny:)'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvUsGQISK_I/AAAAAAAAAH8/doZJs5rTKyI/s72-c/PICT2652.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6673359137644588976</id><published>2007-09-22T16:32:00.000+02:00</published><updated>2007-09-22T16:36:59.757+02:00</updated><title type='text'>Teskniliscie?:P</title><content type='html'>Troszke mnie nie bylo na blogu.. Po czesci z zapracowania i zmeczenia, po czesci z braku weny. Ale za to zdecydowalem sie dziabnac co nieco przez weekend takze mam nadzieje ze nikt sie gniewac nie bedzie;)&lt;br /&gt;Tadzio&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6673359137644588976?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6673359137644588976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6673359137644588976' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6673359137644588976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6673359137644588976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/tesknilisciep.html' title='Teskniliscie?:P'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-4090268082259825129</id><published>2007-09-22T15:54:00.000+02:00</published><updated>2007-09-22T16:04:36.039+02:00</updated><title type='text'>Justyna choruje, słucha radia ram i tęskni za Wrocławiem...</title><content type='html'>Wczoraj wieczorem w naszym akademiku odbywała się impreza pod tytułem "Meet Your neighbours", na którą czekałam od tygodnia. I niestety przez rowerowanie w deszczu rozchorowałam się i nie moglam na nią iść. Na pocieszenie włączyłam sobie radio ram (&lt;a href="http://www.radioram.pl/"&gt;www.radioram.pl&lt;/a&gt;) i nagle strasznie zatęskniłam za moim miastem. Przypomniałam sobie wszystkie piątkowe wieczory, kiedy szykowałam się na imprezę czy piwo ze znajomymi, wyjście do "Mleczarni", "Bezsenności" czy gdzie indziej i słuchałam własnie radia ram, żałując, że nie mam czasu wysłuchać audycji do końca. Teraz słuchalam jej i żałowałam, że nie ma mnie we Wroclawiu. Zrozumiałam czego brakuje mi w Groningen - poczucia, że to moje miejsce. We Wrocławiu idąc ulicą czułam, że to moje miasto i byłam z niego dumna. Tu idąc ulicą (a raczej jadąc) zastanawiam się, czy widać po mnie, że jestem obcokrajowcem. Ale mam nadzieję, że to tylko chwilowe uczucie. Jeszcze nie poznaliśmy dokładnie Groningen, a o życiu nocnym tego miasteczka 4 razy mniejszego od Wroclawia nie wiemy nic. Co oczywiście zmieni się, gdy tylko wyzdrowieję. Tyle na dziś, wracam do łóżka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-4090268082259825129?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/4090268082259825129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=4090268082259825129' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4090268082259825129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4090268082259825129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/justyna-choruje-sucha-radia-ram-i-tskni.html' title='Justyna choruje, słucha radia ram i tęskni za Wrocławiem...'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6745290163050462374</id><published>2007-09-20T21:25:00.001+02:00</published><updated>2007-09-20T21:26:56.208+02:00</updated><title type='text'>DRODZY RODZICE (trochę prywaty)!</title><content type='html'>Jeśli nie dacie znaku życia to ostrzegam, że wrócę do Polski. justyna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6745290163050462374?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6745290163050462374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6745290163050462374' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6745290163050462374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6745290163050462374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/drodzy-rodzice-troch-prywaty.html' title='DRODZY RODZICE (trochę prywaty)!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-857707047491253614</id><published>2007-09-20T20:58:00.000+02:00</published><updated>2007-09-20T21:18:58.872+02:00</updated><title type='text'>TADZIA PODRYWA PANI SEKRETARKA</title><content type='html'>Pani sekretarka z Haren (Biologishe centrum) była jedną z pierwszych osób, z którą się skontaktowaliśmy w sprawach naukowych. Nazywa się Carla i jest seksowną murzynką, po 30-tce. I bardzo ładnie się ubiera. Kiedy widziałam się z nią po raz pierwszy, byłam z Tadziem. I była bardzo miła. Jak Tadzio się przedstawił, to powiedziała z czarującym uśmiechem: "Tadeusz? zapamiętam". I faktycznie zapamiętała. Po dwóch dniach przyjechałam do niej sama, bo pracuś Tadzio już siedział w labie. I nie była miła. Co prawda byłam wtedy na tyle zielona, żeby przyjechać o 12, a to tutaj jest pora lunchu (lunchu masowego i absolutnego - niemal cała Holandia wtedy staje i wszyscy jedzą kanapki z serem...), a Holendrzy nie lubią jak im się w lunchu przeszkadza, co mogło nie najlepiej wpłynąć na jej humor. W każdym razie, gdy skojarzyła, że jestem koleżanką Tadeusza, uśmiechnęła się i od razu zrobiła się przyjemniejsza. Zostawiłam jej nasz adres, żeby wysłała nasze karty studenckie, gdy będą gotowe. I dziś przyszły. W wielkiej kopercie zaadresowanej na nas dwoje były dwie mniejsze koperty. I na kopercie Tadzia, był post it: "Greetings, Carla". A na mojej nie!!! Chyba powinnam być zazdrosna. A miałam jutro do niej jechać po podpis pod Learning Agreement. Jechać sama, bo ja mam dzien wolny, a Tadzio oczywiście nie. Jestem w kropce. Nie wiem co robić...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-857707047491253614?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/857707047491253614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=857707047491253614' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/857707047491253614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/857707047491253614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/tadzia-podrywa-pani-sekretarka.html' title='TADZIA PODRYWA PANI SEKRETARKA'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3596484410173430349</id><published>2007-09-19T22:19:00.000+02:00</published><updated>2007-09-19T23:08:27.916+02:00</updated><title type='text'>ZDOMINOWAŁAM BLOGA</title><content type='html'>Tak wyszło, nie specjalnie, Tadzio jest zbyt zmęczony - jego projekt rwie do przodu, podczas gdy ja z Anne dopiero startujemy i generalnie mam więcej wolnego czasu. Zwłaszcza, że Anne często jest zagubiony lub zdezorientowany, więc coś nie wychodzi i trzeba powtarzać. To jest typowe dla Holendrów, których tu spotykam. Są zdezorientowani. Np. Folkert, który miał się nami zaopiekować po przyjeździe, wyjść na dworzec i pomóc dotrzeć do domu lub pokazać miasto. I nic mu nie wyszło - do akademika dotarlismy sami, miasto poznajemy sami lub z pomocą wskazówek ludzi z laboratorium. A on o sobie mówi "I'm sorry, I'm a confused guy"... Dziś mieliśmy zjeść u niego kolację, ale się nie odzywał, więc napisałam smsa z pytaniem czy to aktualne. Oddzwonił na 15 minut przed planowaną kolacją i ją odwołał, mówiąc, że kiedyś może ja coś ugotuję i on przyjdzie do nas. I to dla niego typowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;A propos jedzenia - odkryliśmy przypadkowo przepyszny deserek - vla [czyt. fla]. Wyglądał z zewnątrz jak karton jogurtu, od środka okazał się czymś w rodzaju budyniu. Ale jest dużo lepszy od budyniu. Holendrzy zresztą uważają vla za odmianę jogurtu. Jedna Holenderka, znajoma Folkerta, nauczyła mnie też jak Holendrzy radzą sobie z hiperkwaśnym jogurtem i dziurawiącym się podczas smarowania chlebem. Jogurt słodzą, chleb kupują w sobotę na Vismarkt niekrojony i kroją w ogromne pajdy. Ten naród jest nielogiczny.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Co prawda spostrzeżenia sportowe powinny należeć do Tadzia, ale skoro on nie chce, to ja napiszę o 2 sportach narodowych Holendrów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ff6600;"&gt;bieg w błocie&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;. Za każdym razem podczas odpływu morze cofa się na tyle, że można przejść, a raczej dotaplać się przez błoto, między wyspami Fryzyjskimi. Sport nie dla mnie i nie polecany osobom poniżej 170cm wzrostu, bo w pewnym momencie nawet najwyżsi muszą płynąć przez błoto. I łatwo stracić buty. Zalecane są trampki, bo są tanie, a i tak trzeba będzie je wyrzucić. Z tym, że tu się nie mówi trampki, tylko: podróby Conversów. Conversy są tu bardzo popularne. Folkert ma w kratkę.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;2. &lt;strong&gt;&lt;span style="color:#ff6600;"&gt;wyścig na łyżwach dookoła 11 miast&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;. Zdarza się raz na dekadę, bo z reguły zimy są tu bardzo łagodne, a żeby się odbył Fryzję musi pokryć gruba warstwa lodu. Ale jak już się odbędzie, to gromadzi przed telewizorami cały naród. W tym czasie zakazane jest wylewanie wody pochłodniczej do rzek, bo może to spowodować pęknięcie lodu. Ponadto, o ile dobrze zrozumiałam, naukowcy pracują nad sposobami pogrubienia tego lodu i zwiększenia jego trwałości. Trasa wyścigu to jakieś 200km. Ostatni taki wyścig odbył się 11 lat temu, a Holendrom ciągle oczy świecą na jego wspomnienie. Mają nadzieję na ostrą zimę w tym roku...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Podsumowując: sami o sobie mówią "Wiemy, to szalone, ale jesteśmy Holendrami. Jesteśmy szaleni".&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na koniec dla tych, którzy ciągle narzekają na brak zdjęć - oto krótka prezentacja mojego zardzewiałego roweru. Tu go widać jeszcze ze zflaczałą oponą. Wydaje mi się, że gruby łańcuch pokryty różowym plastikiem, który kupiłam w celach ochrony wehikułu przed kradzieżą, ma większą wartość od samego roweru...Teraz jego wartość pewnie jeszcze spadła, bo wczoraj przeżyłam swoje pierwsze zderzenie z samochodem na rowerze. Tak, tak. Miałam wypadek, ale żyję, nic nie połamałam, rower jeździ, tylko, że skrzypi jeszcze bardziej. A wypadek wziął się z tego, że Holenderscy kierowcy wychodzą z założenia, że rowerzysta zawsze zdąży. I Holenderski rowerzysta pewnie by zdążył...&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5112019667999862898" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvGKzavxMHI/AAAAAAAAAHM/V_5VbvJm9UM/s320/PICT2599.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5112020492633583746" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvGLjavxMII/AAAAAAAAAHU/70Yy1vddBFo/s320/PICT2600.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5112021282907566226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvGMRavxMJI/AAAAAAAAAHc/NgxB57KvIiI/s320/PICT2601.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5112021635094884514" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvGMl6vxMKI/AAAAAAAAAHk/MZc_lLsN0xs/s320/PICT2602.JPG" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3596484410173430349?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3596484410173430349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3596484410173430349' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3596484410173430349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3596484410173430349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/zdominowaam-bloga.html' title='ZDOMINOWAŁAM BLOGA'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RvGKzavxMHI/AAAAAAAAAHM/V_5VbvJm9UM/s72-c/PICT2599.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2149199032532313378</id><published>2007-09-16T21:28:00.001+02:00</published><updated>2007-09-16T23:33:50.682+02:00</updated><title type='text'>SOBOTNI PORANEK W GRONINGEN</title><content type='html'>VISMARKT (centrum miasta; w soboty, wtorki i piątki odbywa się tu targ, ale całkiem ładny i czysty):&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110890754593569410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2IEAlguoI/AAAAAAAAAF0/7u5iEvU2XYc/s320/PICT2618.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110892210587482770" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2JYwlgupI/AAAAAAAAAF8/DrfpA_iJwtU/s320/PICT2619.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Rower - wersja rodzinna (dwoje dzieci z przodu). Po powrocie do domu Tadzio zastanawiał się jakim cudem tym razem udało mu się zrobić czemuś takiemu zdjęcie. Odpowiedź na zdjęciu - tym razem pani prowadziła rower, więc nie zdążyła uciec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110894254991915682" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2LPwlguqI/AAAAAAAAAGE/UwqjJ1GnWFg/s320/pani+z+dziecmi.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Martini Tower - ukochana wieża mieszkańców Groningen. Są z niej bardzo dumni i nie można na jej temat powiedzieć złego słowa (np. że coś w Holandii jest wyższe), bo są gotowi się obrazić. Jest krzywa, ale powoli wraca do pionu - pod Groningen są złoża gazu (Holendrzy twierdzą, że firma, która go wydobywa, ma potencjał rosyjskiego Gazpromu) i stopniowe wydobycie powoduje wyprostowywanie wieży.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110909433406339826" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2ZDQlguvI/AAAAAAAAAGs/qj4i8fINRWU/s320/PICT2611.JPG" border="0" /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;5-cio osobowa demonstracja:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110900723212663490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2RIQlgusI/AAAAAAAAAGU/99PqeEU_Xjw/s320/PICT2615.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Groningen pełne jest nowoczesnej architektury i sztuki. Mają muzeum, które przypomina kolorowy statek i pomarańczowy budynek, w którym nie ma ani jednego kąta prostego. O tym budynku kiedy indziej, a dziś jeden z ładniejszych pomników. Według mnie to Walkiria.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110904485604014802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2UjQlgutI/AAAAAAAAAGc/65mwbB8koiw/s320/PICT2620.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110906611612826338" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2WfAlguuI/AAAAAAAAAGk/AlNyEg1_u24/s320/PICT2621.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110911834293058306" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2bPAlguwI/AAAAAAAAAG0/hS6pf8pYygI/s320/PICT2623.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110915115648072466" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2eOAlguxI/AAAAAAAAAG8/MvPgC4AzOCQ/s320/PICT2624.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110917533714660130" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2gawlguyI/AAAAAAAAAHE/a4doHto-d4E/s320/PICT2625.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2149199032532313378?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2149199032532313378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2149199032532313378' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2149199032532313378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2149199032532313378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/sobotni-poranek-w-groningen.html' title='SOBOTNI PORANEK W GRONINGEN'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru2IEAlguoI/AAAAAAAAAF0/7u5iEvU2XYc/s72-c/PICT2618.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3051873095527755461</id><published>2007-09-15T23:14:00.001+02:00</published><updated>2007-09-16T21:20:59.957+02:00</updated><title type='text'>NIE POSPRZĄTALIŚMY</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;Wczoraj zdarzyła się w Holandii rzecz bardzo nietypowa - przez cały dzień nie spadł ani 1 mm deszczu, nieba nie pokrywało 5 warstw chmur i było po prostu słonecznie i ładnie. Dlatego postanowiliśmy przełożyć sprzątanie na jutro i wyjść na spacer. Pojechaliśmy rowerkami (rano naprawiono moje tylne koło!) nad pobliskie jeziorko. Z tego powodu nie będzie dziś zdjęć pokojów. Za to będą zdjęcia jeziorka i kilka zdjęć z Groningen, zrobionych rano, gdy czekaliśmy aż pan mi zmieni koło. Oto jeziorko. Nie pamiętam nazwy:P. &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110845236530166226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru1eqglgudI/AAAAAAAAAEc/xiQiewJQ_Aw/s320/2.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110808999891089858" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru09tQlgucI/AAAAAAAAAEU/2ngDOwuRJdE/s320/3.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110880970658069106" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru1_KglgunI/AAAAAAAAAFs/8_iB5U7heFE/s320/1.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110854251666520546" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru1m3QlgueI/AAAAAAAAAEk/yjlzjQt-xRo/s320/4.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110865027739466242" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru1wqglgugI/AAAAAAAAAE0/so5V1pZhyB4/s320/5.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110869322706762258" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru10kglguhI/AAAAAAAAAE8/238gJy5nbnY/s320/6.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110870340614011426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru11fwlguiI/AAAAAAAAAFE/tps2_jYZ34A/s320/7.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110874558271896146" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru15VQlgulI/AAAAAAAAAFc/n0g2pT-MzRM/s320/9.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110871453010541106" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru12gglgujI/AAAAAAAAAFM/S9VaB3nsCBE/s320/to+jednak+przed+8.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110873170997459522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru14EglgukI/AAAAAAAAAFU/zGBTe2t33tA/s320/8.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110875623423785570" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru16TQlgumI/AAAAAAAAAFk/GfE7IYzY7qM/s320/10.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3051873095527755461?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3051873095527755461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3051873095527755461' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3051873095527755461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3051873095527755461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/nie-posprztalimy.html' title='NIE POSPRZĄTALIŚMY'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ru1eqglgudI/AAAAAAAAAEc/xiQiewJQ_Aw/s72-c/2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2164253659908362731</id><published>2007-09-15T21:59:00.000+02:00</published><updated>2007-09-15T23:13:52.046+02:00</updated><title type='text'>You don't eat meat? And you're Polish?! What's wrong with you?</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuxJBQlgubI/AAAAAAAAAEM/OocBaB-Nvos/s1600-h/PICT2649.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5110539963139668402" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuxJBQlgubI/AAAAAAAAAEM/OocBaB-Nvos/s320/PICT2649.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Tak. Dokładnie to usłyszałam wczoraj od Hindusa z naszego laboratorium, oczywiśćie wegetarianina. Wychodzi na to, że prawdziwy Polak to mięsożerny Polak, jak jesteś bezmięsny to znaczy, że masz defekt...&lt;br /&gt;Ale po kolei. Do całej rozmowy doszło wczoraj podczas dorocznego sympozjum Groningen Biomolecular Sciences and Biotechnology Institute (w skrócie GBB). Nasi supervisorzy zadecydowali, że nas na to zarejestrują ze względu na to, że jesteśmy studentami, a tam będzie darmowy lunch. I podczas lunchu wyszło, że nie mogę zjeść tradycyjnej holenderskiej potrawy - nadziewanych mięsem krokiecików. W ogóle z darmowego lunchu wyszłam głodna, bo dla Holendrów lunch to raczej przekąska, jakieś kanapki, sałatki, głowne danie dnia spożywają wieczorem, koło 18. Mięsożercy mieli na tym darmowym lunchu przynajmniej wspomniane krokiety i lasagne, dla wegetarian przewidziano tylko lekką zupkę, którą Tadzio nazwał zupą z resztek warzyw startych na wiór.&lt;br /&gt;Co do samego sympozjum - wszystko było w języku angielskim, co pokazuje liczbę obcokrajowców pracujących w GBB. Tylko w naszym laboratorium jest 3 Hindusów, 1 Szwed, 1 pani z Ugandy, 1 pani z jeszcze innego kraju, lada chwila przyjedzie Polak na studia doktoranckie. Tu nawet zeszyty laboratoryjne wszyscy prowadzą w języku angielskim. Sympozjum składało się z wykładu gościa - profesora z Wielkiej Brytanii, 9 prezentacji doktorantów z GBB (w tym mojego supervisora i Tadzia supervisora) oraz dwóch sesji plakatowych. Na koniec przyznano nagrody za najlepsze wykłady i plakaty - mój supervisor, Anne miał drugie miejsce:). Co prawda ja musiałam wysłuchać 3 razy jego prezentacji zanim ją zrozumiałam (robiłam za widownię podczas prób), ale widać inni ją docenili:P. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Generalnie sympozjum było dziwne. Odbywało się w trzy gwiazdkowym hotelu i wszyscy nam mówili jaki pyszny będzie lunch i że po wszystkim będą drinki. No ale obsługi było bardzo mało i nie nadążała na przykład z donoszeniem jedzenia do bufetów - widać Holendrzy jedzą za szybko. Wszędzie się robiły kolejki. Co do drinków to najwięcej było soku pomarańczowego i białego wina, którego z nie wiem jakiej przyczyny nikt nie chciał ruszyć. Wino czerwone rozeszło się w oka mgnieniu (na konferencji było jakies 100 0sób, a tego wina bylo może 15 kieliszków?), no i nie wiem gdzie Tadzia supervisor znalazł piwo. Może był tylko jeden kufelek (piszę kufelek, bo piwo jest tu tylko w objętości 0,33). A propos piwa - na holenderskiej imprezie z dnia poprzedniego dowiedzieliśmy się, że tutaj Heinekena sprzedaje się w brązowych buteleczkach! A dziś je nawet znaleźlismy w sklepie. Ale może o tej imprezie już Tadzio napisze... Załączam zdjęcie mojej pamiątki z sympozjum - zwinęłam taką serwetkę pod filiżankę z godłem Groningen.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2164253659908362731?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2164253659908362731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2164253659908362731' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2164253659908362731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2164253659908362731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/you-dont-eat-meat-and-youre-polish.html' title='You don&apos;t eat meat? And you&apos;re Polish?! What&apos;s wrong with you?'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuxJBQlgubI/AAAAAAAAAEM/OocBaB-Nvos/s72-c/PICT2649.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3311023279547832098</id><published>2007-09-13T00:06:00.001+02:00</published><updated>2007-09-13T00:51:57.679+02:00</updated><title type='text'>International Student House</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqjglguXI/AAAAAAAAADs/ynaLPZ-8RSk/s1600-h/PICT2566.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5109450935527061874" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqjglguXI/AAAAAAAAADs/ynaLPZ-8RSk/s320/PICT2566.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqjwlguYI/AAAAAAAAAD0/QvzUx0jywTk/s1600-h/PICT2587.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5109450939822029186" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqjwlguYI/AAAAAAAAAD0/QvzUx0jywTk/s320/PICT2587.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqkAlguZI/AAAAAAAAAD8/Xg76CwyGsMQ/s1600-h/PICT2592.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5109450944116996498" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqkAlguZI/AAAAAAAAAD8/Xg76CwyGsMQ/s320/PICT2592.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqkglguaI/AAAAAAAAAEE/8QzBhkf9X1c/s1600-h/PICT2571.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5109450952706931106" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqkglguaI/AAAAAAAAAEE/8QzBhkf9X1c/s320/PICT2571.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dziś postanowiłam zamieścić kilka zdjęć naszego domu studenckiego:). Oto i on od frontu, na naszym piętrze, no i najważniejsza część każdego domu w Holandii - stojak na rowery, który nie zmieścił się na jednym ujęciu, więc trzeba było zrobić trzy. Zdjęć pokojów nie zamieszczam celowo - są bardzo zabałaganione, a my bardzo leniwi...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3311023279547832098?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3311023279547832098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3311023279547832098' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3311023279547832098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3311023279547832098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/international-student-house.html' title='International Student House'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuhqjglguXI/AAAAAAAAADs/ynaLPZ-8RSk/s72-c/PICT2566.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2405253637301996430</id><published>2007-09-12T00:30:00.000+02:00</published><updated>2007-09-12T00:55:04.244+02:00</updated><title type='text'>A TERAZ JUSTYNA</title><content type='html'>Chciałam tylko zauważyć, że te prognozy procentowej zawartości deszczu w ciągu dnia nie zawsze się sprawdzają. Np. dziś miało być 20% deszczu. A padało jakieś 5 minut. Akurat wtedy gdy w moim typowo holendersko skrzypiącym rowerze tylne koło ostatecznie odmówiło współpracy i musiałam wracać na piechotę:(. W sumie może to lepiej, bo nie mam błotników, to się przynajmniej nie ochlapałam...&lt;br /&gt;A teraz kilka spostrzeżeń na temat jedzenia:&lt;br /&gt;1. tu nie ma sera białego. jest tylko serek wiejski, tylko jednej firmy - danone. jak pytałam o coś w tym stylu, to w odpowiedzi słyszałam, że oczywiście, że jest i to dużo rodzajów: camembert, brie, mozarella...&lt;br /&gt;2. za to są ogórki konserwowe pod nazwą augerken. po niderlandzku ogórek to zupełnie inne słowo, dlatego część Holendrów nie kojarzy tego zielonego słodko-kwaśnego ze słoika ze świeżym ogórkiem. W ogóle chyba nie mają umiejętności rozpoznawania warzyw w kiszonkach. Np. Anne, mój lab-opiekun, chwalił mi się dzisiaj, że był w Polsce na wakacjach i jadł takie tradycyjne polskie danie, które może być sałatką lub w zupie. Wychodziło na to, że chodzi mu o kapustę kiszoną. Tylko, że jak powiedziałam, że to warzywo to kapusta po fermentacji to był zdziwiony i chyba mi nie uwierzył...&lt;br /&gt;3. jogurty - zupełnie inne niż u nas. W dużych litrowych kartonach. I takie glutowate, zupełnie inna konsystencja niż w naszych. Naturalny jest strasznie kwaśny (moim zdaniem nie da się tego zjeść samego) - za to dodają do niego świeże owoce, więc już nie muszą kupować droższych jogurtów owocowych.&lt;br /&gt;4. chleb - duże krojone kromki miękkiego chleba, którego nie potrafię nie przedziurawić smarując masłem. Za to cenowo różnica między chlebem razowym a jasnym jest nikła. I w niemal każdym chlebie tutaj są jakieś otręby czy inne zdrowe ziarenka.&lt;br /&gt;5. mleko w kartonikach od 0,25 litra do lunchu do 1,5 litra. Masowo piją to mleko do kanapek o 12.&lt;br /&gt;6. mielona kawa do ekspresu w torebeczkach. Jak to dostałam do rąk po raz pierwszy, to myślałam, że to herbata. Tylko pachniała kawą. Sądziłam, że to po to, że wrzucasz do kubka i masz "zalewajkę" bez fusów, a to się daje do specjalnego ekspresu i podstawia pod niego kubeczek. Wszelkie rodzaje kawy tak sprzedają, espresso, latte, z czekoladą i wiele innych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos kawy - oni mają w zwyczaju nie mycie kubków. Co porządniejsi je przepłukują. Ale np. kubek Sytse, z którym dzielę pokój, wygląda tak jakby go coś porastało...Tak samo dzbanek, z którego proponował mi dziś herbatę. Masakra.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2405253637301996430?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2405253637301996430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2405253637301996430' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2405253637301996430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2405253637301996430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/teraz-justyna.html' title='A TERAZ JUSTYNA'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-4234646218398237337</id><published>2007-09-11T22:24:00.000+02:00</published><updated>2007-09-11T23:45:21.661+02:00</updated><title type='text'>Z cyklu to rusza Tadeusza part 3: Holenderska pogoda czyli cos bardziej nieprzewidywalnego niz to kto kogo zdradzi w "Modzie na sukces";)</title><content type='html'>Juz chyba pojawily sie na blogu nasze opinie o pogodzie? Ale jest to temat nie mniej mnie poruszajacy niz rowery. A ze uslyszalem ze z rowerami przesadzam to czas sie dossac do innego tematu:P&lt;br /&gt;Wyobrazcie sobie piekna sloneczna pogode. Ani malego podmuchu wiatru ktory tracalby listki na okolicznych drzewach. Jak wychodzicie ubrani na krotki spacer do centrum? Otoz w swetrze, kurtce i najlepiej z parasolem. Dziwne? Nie. Wystarczy jeden raz dostac po tylku i juz sie nie ma glupich nawykow z Polski. Pogoda tu zmienia sie co kilka minut. Doslownie. Do tego uslyszelismy ze mamy pecha bo trafilismy w bardzo deszczowa pore roku czyli jesien. To stanowisko zostalo jednak podwazone podczas porannej zakladowej kawy, poniewaz jak stwierdzil ktorys z tubylcow w sumie zimy tez sa bardzo deszczowe. Padlo wiec pytanie: A co z wiosna? Tak.. Stanelo na tym ze deszczowo bedzie do konca kwietnia..&lt;br /&gt;Szczerze powiem ze bywa to niewygodne-jedziesz sobie na rowerku na zajecia a tu nagle urwanie chmury. Znienacka przychodzi, znienacka znika. Stad zaczalem sie przygladac jak sobie z tym radza Holendrzy.&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Pomysl pierwszy: nie kombinuj tylko sie przywyczaj. Tak juz jest, jak bedziesz mokry nikt cie nie wykpiwa bo to tutaj normalne. Ostatnio profesor w mokrej koszuli przed swoja prelekcja na seminarium zazartowal sobie ze z nerwow sie tak spocil.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pomysl drugi: jazda z parasolka- niebezpieczne i niewygodne (trudno manewrowac z jedna reka stale zajeta parasolka, ktora do tego znacznie ogranicza widocznosc)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pomysl trzeci: kupienie spodni przeciwdeszczowych - naklada sie je jak ocieplacze na spodnie normalne, dzialaja jak plaszcz przeciwdeszczowy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pomysl czwarty: &lt;a href="http://www.weathernews.nl/"&gt;www.weathernews.nl&lt;/a&gt; i tam Neerslagradar; Jak sie wam nudzi-zerknijcie. Jak przewidziec pogode w kraju gdzie jej sie przewidziec nie da? Otoz poprzez radar ktory wylapuje nadciagajace chmurki mozesz przewidziec kiedy bedzie padac w twoim miescie i czy to dlugotrwale opady czy przelotny deszczyk. Co do pogody najbardziej podoba mi sie jej tutejsze opisywanie w sposob procentowy np: 25% slonca, 35% deszczu:) I wszystko wiadomo:)&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;p&gt;No to jeszcze jedna ciekawostka. W kontekscie holenderskiej oszczednosci zaskoczylo mnie ze mamy suszarke bebnowa do suszenia prania. Przeciez to cholernie zrec prad musi. Jak to mozliwe ze to im nie przeszkadza. Z pomoca przyszla nam Lysanne, holenderka ktora mieszka z nami w akademiku. W odpowiedzi na nasze pytanie podniosla brew w pytajacym gescie po czym zapytala: a jak wy byscie wysuszyli pranie na sznurku majac taka pogode?&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-4234646218398237337?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/4234646218398237337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=4234646218398237337' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4234646218398237337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4234646218398237337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/z-cyklu-to-rusza-tadeusza-part-3.html' title='Z cyklu to rusza Tadeusza part 3: Holenderska pogoda czyli cos bardziej nieprzewidywalnego niz to kto kogo zdradzi w &quot;Modzie na sukces&quot;;)'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1386300628940147564</id><published>2007-09-11T00:36:00.001+02:00</published><updated>2007-09-11T00:43:27.283+02:00</updated><title type='text'>A JA TO WIDZĘ INACZEJ</title><content type='html'>Nie ja zaparkowałam w ścianie bicycle shed, tylko rower się mnie nie słuchał i sam wjechał. A poza tym prawie zgubiłam buty - bo postanowiłam, że skoro Holenderki jeżdzą na obcasach, a nawet w szpilkach, to ja w balerinkach na pewno sobie poradzę. No i prawie je zgubiłam, nikomu nie polecam ich na rower. A poza tym głupi rower zepsuł mi torebkę. Bo w ramach ochrony jej przed niebezpieczeństwem postanowiłam schować ją do plecaka Tadzia. Gdzie porysował ją bardzo zły długopis w bardzo środkowym miejscu. Nie wie ktoś jak to zmyć? Jutro chyba wrócę do autobusu. Zwłaszcza, że dziś rano w labie na zebraniu tylko ja i pani z Ugandy byłyśmy suche - bo jechałyśmy autobusem, reszta jechała rowerem, nawet profesor, więc mieli mokre koszulki, spodnie i skarpetki - ktoś nawet siedzial bez butów. Nie ma to jak stary dobry zatłoczony autobus....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1386300628940147564?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1386300628940147564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1386300628940147564' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1386300628940147564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1386300628940147564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/ja-to-widz-inaczej.html' title='A JA TO WIDZĘ INACZEJ'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3861155142607632178</id><published>2007-09-10T22:04:00.000+02:00</published><updated>2007-09-10T23:46:49.917+02:00</updated><title type='text'>To rusza Tadeusza part 2: Kupilem czarny ciagnik czyli slow kilka o mojej nowej rakiecie (i o rowerowym talencie Justynki)</title><content type='html'>&lt;div&gt;W sobote, wczesnym rankiem udalem sie na polowanie. Jako ze rowery w sklepie normalnym okazaly sie za drogie Maarten polecil mi udac sie na Targ Rybny (Vismarkt) odpowiednik powiedzmy naszego Placu Solnego, gdzie co wtorki, piatki i soboty istnieje tutejszy jarmark (warzywka, mieso, ryby, kwiaty i rowery:P ). Ciekawe, nie? Tak jako ciekawostke dodam ze z kolei na rynku w te dni sprzedaja ciuchy:P Po moim "cheap bike" pan w czerwonym kombinezonie mechanika czytaj: sprzedawca rowerow zapytal co rozumiem przez pojecie tani, po czym poprowadzil mnie do mojej przyszlej rakietki. Urzekla mnie od razu, jak na tutejsze zwyczaje ekstremalnie zadbana:) Aczkolwiek po krotkiej jezdzie uswiadomilem sobie ze nigdy w zyciu nie jezdzilem na cienkich oponach (jak w kolarzówce), a zapewniam ze to nie to samo co goral, zwlaszcza na tak czesto tutaj sliskiej nawierzchni:P Tak czy inaczej poprosilem o zestaw happy bike: rower + uroczy lancuch co by mi nie zwineli za szybko mojego stalowego rumaka. No dobra kucyka:P Wiem ze i tak nie jestescie ciekawi jak wyglada:P Ale mimo to uracze was olsniewajacym zdjeciem. Wydrukowac i w ramke!!;)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5108684524719616802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuWxgh1ysyI/AAAAAAAAADE/5WgfLyQP5g0/s320/Hero.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;W niedziele poszlismy z Justynka przecwiczyc jej talenty kolarskie (wspominala cos ze kiedys trenowala z Anna Szafraniec czy jakos tak-nie no just joking:D ). Moj rower okazal sie ZDECYDOWANIE za duzy dla niej. I naprawde calkiem niezle wychodzila jej walka z utrzymaniem sie kilkadziesiat centymetrow ponad chodnikiem na rowerze z wysoka rama. Jak juz sie troszke z rowerkiem obyla to nie moglem sie oprzec i strzelilem pare zdjec:)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5108694751036748642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuW6zx1ys2I/AAAAAAAAADk/QTV4qKJv7wo/s320/przyczajka+czy+nikt+nie+patrzy.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5108687973578355506" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuW0pR1yszI/AAAAAAAAADM/F0rvu7zRQDk/s320/beznadzieja.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5108689983623050050" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuW2eR1ys0I/AAAAAAAAADU/jUjlGBffj_E/s320/niepewnosc.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5108693157603881810" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuW5XB1ys1I/AAAAAAAAADc/8TwPEe_mH4Y/s320/szatan+dwoch+kolek.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;A dzisiaj Justynka dostala swoj wlasny rower od czlowieka o dziwnym imieniu ktorego nie potrafie wymawiac i (jak dla mnie) mowiacego po angielsku niezrozumiale. O dziwo damka. Bardziej swojska, w sensie holenderska, co nalezy rozumiec ze jest pordzewiala, troche scentrowana, ma jeden polatany blotnik, a drugiego w ogole brak:) Okazalo sie wiec ze Justynka po dziesiejszym labie odbedzie swoj pierwszy kurs przez 3/4 miasta, do naszego akademika. Rzec pragne ze dojechala w jednym kawalku. Choc z drugiej strony z jej szybkoscia ciezko byloby sobie cos zrobic. W trakcie jazdy zaczalem zalowac ze nie wzialem z Polski krzyzowek. Rozwiazywalbym sobie w trakcie dojazdow w takim tempie:P Ale pewnie jak sie poczuje stabilniej to bedzie smigac:) Wiec ja juz nie narzekam i tylko na zakonczenie chcialbym dodac ze juz pod budynkim naszego akademika, kiedy troszke szybciej wjechalem do rowerowych garazow uslyszalem "aaaaa!!!nieeee!! buum!!" Tak to Justynka parkowala w sciane jednego z nich:)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3861155142607632178?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3861155142607632178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3861155142607632178' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3861155142607632178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3861155142607632178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/to-rusza-tadeusza-part-2-kupilem-czarny.html' title='To rusza Tadeusza part 2: Kupilem czarny ciagnik czyli slow kilka o mojej nowej rakiecie (i o rowerowym talencie Justynki)'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RuWxgh1ysyI/AAAAAAAAADE/5WgfLyQP5g0/s72-c/Hero.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7734954203549682751</id><published>2007-09-09T00:57:00.000+02:00</published><updated>2007-09-09T01:07:33.279+02:00</updated><title type='text'>CHARCZĄCE "H", CZYLI "G", KTÓRE WCALE NIE JEST G</title><content type='html'>Tadzio nie napisał jaki jest powód naszych problemów z wymową. Pokręceni Holendrzy nie czytają "g" jako "gie", tylko gardłowo wycharkują coś z siebie w tym miejscu. Czyli Groningen też nie powinno się czytać Groningen tylko [Hrrronin(h)en]. Drugie "h" dałam w nawiasie, bo prawie go nie słychać.  Dzień dobry pisze się Goedemorgen. Ja nie potrafię tego wymówić, ostatnio jak próbowałam powiedzieć morhen (pierwszy człon jakoś nie przechodzi mi przez gardło) w laboratorium to wszyscy się śmiali, czyli chyba mi nie wyszło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7734954203549682751?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7734954203549682751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7734954203549682751' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7734954203549682751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7734954203549682751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/charczce-h-czyli-g-ktre-wcale-nie-jest.html' title='CHARCZĄCE &quot;H&quot;, CZYLI &quot;G&quot;, KTÓRE WCALE NIE JEST G'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7622942515645073912</id><published>2007-09-08T21:21:00.000+02:00</published><updated>2007-09-08T22:30:09.139+02:00</updated><title type='text'>To teraz pare uwag od Tadeusza:)</title><content type='html'>&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Groningen jest najbardziej zarowerowanym miejscem w Holandii. Kazdy ma tu rower a duza czesc osob nawet kilka. Wedlug statystyk na osobe przypada tu 2,5 rowera. Niewyobrazalne!! 2,5 rowera!! Jak to sie dzieje? otoz istnieje wiele kombinacji,np. ktos ma jeden kiepskiej jakosci rower do jazdy do pracy (zeby nie ukradli ze stojaka), jeden rower gorski i kolarzowke. Bardzo czesto ktos ma na stanie rower zepsuty, albo moja ulubiona opcja 2 zniszczone rowery-w razie czego jesliby jeden sie posypal to jest drugi. Kazdy jezdzi na rowerze. Widzielismy rodzicow ktorzy na rowerze odprowadzali dziecko do szkoly (ktore oczywiscie jechalo na rowerze:P ), dziadka jadacego pod gorke, wyprzedzajacego innego dziadka na rowerze, facetow w graniturach, kobiety w szpilkach, kozaczkach a nawet w mini!:P  Jak to stwierdzila kobieta z laboratorium, pochodzaca z Ugandy, to chyba jedyne miejsce gdzie mozna spotkac profesora na rowerze:) &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jest tu cholernie duzo ludzi z Fryzji. Jest to prowincja na wschod od prowincji Groningen, usiana wysepkami, gdzie mieszkancy mowia w innym jezyku-fryzyjskim i maja sklonnosci nacjonalistyczne. Stad Fryzowie bardzo chetnie przyznaja sie do swojego pochodzenia. A pisze o tym wszystkim w zwiazku z moimi pilkarskimi sklonnosciami:P Najbardziej znanym miastem dla Polakow jest Heerenveen gdzie trafil wlasnie Radoslaw Matusiak. Na mecze wedlug Marteena (moj fryzyjski opiekun w labie) przyjezdza mnostwo ludzi. Co mnie zszokowalo to to ze na 26 tysiecy miejsc sprzedano tam 22 tysiace karnetow! Heerenveen jest wiec pupilkiem calego regionu:) Ostatnio obiecalem Maartenowi ktory im kibicuje  ze Matusiak strzeli w tym sezonie ponad 10 bramek:) Jak myslicie, da rade?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;W miescie liczacym 200 tysiecy mieszkancow sklepy sa zamkniete w niedziele. I to Polska jest zasciankiem..:P&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dowiedzielismy sie ze Holendrzy w bardzo ciekawy sposob mowia dzien dobry: [Hujen morhen]. A jak juz jestesmy w temacie to zgadnijscie jak sie czyta nazwisko bylego bramkarza reprezentacji Holandii: Eda de Goey'a?:P Biedny Dariusz 'runi' Szpakowski:P Co do wymowy to zabawna tez byla sytuacja gdy Justynka przeczytala  po polsku 'rug' czyli skrot nazwy tutejszego uniwersytetu. Anne bardzo sie ucieszyl bo to po holendersku ssac:P No i moja ulubiona anegdotka slowna: wczoraj znalazlem w scianie jednego z laboratoriow stalowe drzwiczki wyprodukowane przez firme DUPA :D&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7622942515645073912?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7622942515645073912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7622942515645073912' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7622942515645073912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7622942515645073912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/to-teraz-pare-uwag-od-tadeusza.html' title='To teraz pare uwag od Tadeusza:)'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-4497038409105323790</id><published>2007-09-06T21:21:00.000+02:00</published><updated>2007-09-06T22:07:44.852+02:00</updated><title type='text'>C0FFEE BREAK, LUNCH BREAK I COFFEE BREAK, CZYLI....PIERWSZY DZIEŃ W LABIE</title><content type='html'>Tak. Tak dokładnie wyglądał mój dzisiejszy dzień. Wstałam o 5.50, żeby zdążyć dojechać na drugi koniec miasta na 8.30, gdzie się dowiedziałam, że pracę zaczyna się od kawy. Nie rozumiem jaki w tym sens? Nie lepiej napić się kawy w domu, a pracę zacząć o 9 i dłużej pospać?Jeśli chodzi o pokój IT (informatycy odpowiedzialni za działanie całego systemu), to kawa zaczyna się właśnie przed 9 i trwa mniej więcej do lunchu o 12, więc w pracy spotkać można ich dopiero około 13. Bo nie lubią jak im się przeszkadza w kawie. Człowiek, na którego odpowiedzialność za mnie zrzuciła moja supervisor, Anne (nie dajcie się zwieść imieniu - Anne to mężczyzna), uzależniał rozpoczęcie czegokolwiek od podłączenia mnie do internetu (nie dostałam własnego komputera jak Witek &lt;a href="http://k4nia.wordpress.com/"&gt;http://k4nia.wordpress.com/&lt;/a&gt; i muszę targać laptopa, nawet z organizacją biureczka były problemy, a pipety mam pożyczać od Gerta). W związku z czym do przerwy na lunch o 12 nie zrobiliśmy nic, poza może półgodzinną rozmową z supervisor. Tylko Ron (Szwed) próbował skumać polskiego Windowsa i podłączyć mnie do sieci bezprzewodowej. Prawie mu się udało. Po lunchu w pokoju IT pojawili się informatycy i rozwiązali wszelkie problemy mojego komputera. Instalacja potrzebnych programów trwała znów z pół godziny, może więcej i pojawił się kolejny problem - z licencją od Invitrogena. Anne już się załamywał, dopiero gdy zaproponowałam, że póki co może mi pokazać cokolwiek na swoim komputerze, a potem przeniesiemy na mój, stwierdzil, że to niezły pomysł. czyli zaczęliśmy koło 14. a o 15 jest przerwa na kawę. podobno normalnie trwa 15 minut, ale dziś szefa nie było, więc trwała 40...Myślałam, że wyjdę o 16.30, a o 16 Anne się obudził i stwierdził, że przydałoby się zrobić pożywki. Więc wyszłam w końcu po 17, Anne jeszcze został... Dziwni są Ci ludzie. Ciekawe, co by na to powiedział profesor Wilusz:P.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-4497038409105323790?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/4497038409105323790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=4497038409105323790' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4497038409105323790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4497038409105323790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/c0ffee-break-lunch-break-i-coffee-break.html' title='C0FFEE BREAK, LUNCH BREAK I COFFEE BREAK, CZYLI....PIERWSZY DZIEŃ W LABIE'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1569155614445677661</id><published>2007-09-05T15:30:00.001+02:00</published><updated>2007-09-05T15:39:17.357+02:00</updated><title type='text'>TO JEST MAŁO ROWERÓW</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6w0h1ysxI/AAAAAAAAAC8/dM-Ew3_sN3o/s1600-h/PICT2538.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106713443968398098" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6w0h1ysxI/AAAAAAAAAC8/dM-Ew3_sN3o/s320/PICT2538.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;No właśnie - rowery. To dlaczego Holendrzy jeżdzą rowerami jest oczywiste. Komunikacja miejska jest droga, Holendrzy oszczędni. Bilet w Groningen kosztuje 1 euro, a jak się chce dojechać do Haren, gdzie jest Biologische Centrum trzeba już zapłacić 2,40 euro. W jedną stronę!A dlaczego my nie mamy rowerów? Gdy odbywał się w naszym akademiku targ rowerów po socratesowcach z poprzedniego semestru nasz autobus się spóźniał. Godzinę. Jak przyjechaliśmy zostały już same "shitty bikes" jak nazywa je nasza student manager Selma. Czyli: rower z dwoma dziurawymi dętkami, z zardzewiałym łańcuchem, bez łańcucha, bez siodełka lub mój ulubiony rower puzzle (mnóstwo części na ziemi, biedak nawet nie stał, więc jak mial jeździć?). Ale dziś się to zmieni - znaleźliśmy rowerowy second hand, tadzio ma karte na 10% zniżki, dowiedzieliśmy się, żeby nie kupować rowerów powyżej 80 euro, bo je szybko ukradną - tak, w tym kraju też kradną!!!! Kończę już i idę kupić rower - muszę zdążyć na autobus do sklepu:P.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1569155614445677661?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1569155614445677661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1569155614445677661' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1569155614445677661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1569155614445677661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/to-jest-mao-rowerw.html' title='TO JEST MAŁO ROWERÓW'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6w0h1ysxI/AAAAAAAAAC8/dM-Ew3_sN3o/s72-c/PICT2538.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8214754580401368465</id><published>2007-09-05T15:12:00.000+02:00</published><updated>2007-09-05T15:21:20.877+02:00</updated><title type='text'>TO JEST DUŻO ROWERÓW</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6tPx1yswI/AAAAAAAAAC0/YtDYTwyr8fk/s1600-h/PICT2550.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106709514073322242" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6tPx1yswI/AAAAAAAAAC0/YtDYTwyr8fk/s320/PICT2550.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8214754580401368465?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8214754580401368465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8214754580401368465' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8214754580401368465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8214754580401368465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/to-jest-duo-rowerw.html' title='TO JEST DUŻO ROWERÓW'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6tPx1yswI/AAAAAAAAAC0/YtDYTwyr8fk/s72-c/PICT2550.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1730559656974003246</id><published>2007-09-05T14:48:00.000+02:00</published><updated>2007-09-05T15:12:33.671+02:00</updated><title type='text'>HOLANDIA - KRAJ INŻYNIERÓW</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rIh1yssI/AAAAAAAAACU/gTOxfbMGy18/s1600-h/PICT2542.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106707190496015042" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rIh1yssI/AAAAAAAAACU/gTOxfbMGy18/s320/PICT2542.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rJR1ystI/AAAAAAAAACc/7u6F06Ku22U/s1600-h/PICT2545.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106707203380916946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rJR1ystI/AAAAAAAAACc/7u6F06Ku22U/s320/PICT2545.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rJh1ysuI/AAAAAAAAACk/GU0iRRQ63dA/s1600-h/PICT2547.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106707207675884258" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rJh1ysuI/AAAAAAAAACk/GU0iRRQ63dA/s320/PICT2547.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rKR1ysvI/AAAAAAAAACs/CtMW7Jpv9dY/s1600-h/PICT2541.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106707220560786162" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rKR1ysvI/AAAAAAAAACs/CtMW7Jpv9dY/s320/PICT2541.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Zwodzone mosty. Same zwodzone mosty. Pierwszeństwa żaglówkom i barkom ustępować muszą i rowery i autobusy i nawet pociągi!!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1730559656974003246?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1730559656974003246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1730559656974003246' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1730559656974003246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1730559656974003246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/holandia-kraj-inynierw.html' title='HOLANDIA - KRAJ INŻYNIERÓW'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6rIh1yssI/AAAAAAAAACU/gTOxfbMGy18/s72-c/PICT2542.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7014523306517989965</id><published>2007-09-05T14:41:00.000+02:00</published><updated>2007-09-05T14:47:06.613+02:00</updated><title type='text'>PIERWSZY ZNALEZIONY COFFEE SHOP</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6lPR1ysrI/AAAAAAAAACM/PZUUPHrIfCM/s1600-h/PICT2558.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106700709390365362" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6lPR1ysrI/AAAAAAAAACM/PZUUPHrIfCM/s320/PICT2558.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Nie rozumiem dlaczego te zdjęcia się zamieszczają w innej kolejności niż ja chcę:-(. i chciałam dać podpisy pod każdym i jakoś się nie da. W każdym razie akurat coffee shopów chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba:P. A ja jestem lepsza od Tadzia, bo znalazłam drugi coffee shop, taki mniej kolorowy, bardziej mroczny. I jeszcze znalazłam dziś Lidla, choć może nie powinnam się tym chwalić:-(. Ale co zrobić - jak się żyje w kraju, w którym kalafior na promocji kosztuje 4 złote... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7014523306517989965?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7014523306517989965/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7014523306517989965' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7014523306517989965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7014523306517989965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/pierwszy-znaleziony-coffee-shop.html' title='PIERWSZY ZNALEZIONY COFFEE SHOP'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6lPR1ysrI/AAAAAAAAACM/PZUUPHrIfCM/s72-c/PICT2558.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7431780587519967939</id><published>2007-09-05T13:59:00.000+02:00</published><updated>2007-09-05T14:41:17.254+02:00</updated><title type='text'>ZDJĘCIA Z GRONINGEN</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jQR1ysmI/AAAAAAAAABk/sIPGYVJAr9g/s1600-h/PICT2554.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106698527546978914" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jQR1ysmI/AAAAAAAAABk/sIPGYVJAr9g/s320/PICT2554.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jQh1ysnI/AAAAAAAAABs/sGRWIbdGSkk/s1600-h/PICT2555.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106698531841946226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jQh1ysnI/AAAAAAAAABs/sGRWIbdGSkk/s320/PICT2555.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jRB1ysoI/AAAAAAAAAB0/ayJhgpJXucA/s1600-h/PICT2556.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106698540431880834" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jRB1ysoI/AAAAAAAAAB0/ayJhgpJXucA/s320/PICT2556.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jRR1yspI/AAAAAAAAAB8/bcTtP6kuR7c/s1600-h/PICT2557.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106698544726848146" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jRR1yspI/AAAAAAAAAB8/bcTtP6kuR7c/s320/PICT2557.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jRx1ysqI/AAAAAAAAACE/xljpo1HZTCk/s1600-h/PICT2559.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106698553316782754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jRx1ysqI/AAAAAAAAACE/xljpo1HZTCk/s320/PICT2559.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6ecB1yshI/AAAAAAAAAA8/8xswmYxflsE/s1600-h/PICT2532.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106693231852302866" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6ecB1yshI/AAAAAAAAAA8/8xswmYxflsE/s320/PICT2532.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6ech1ysiI/AAAAAAAAABE/SdHgWbUGraU/s1600-h/PICT2533.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106693240442237474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6ech1ysiI/AAAAAAAAABE/SdHgWbUGraU/s320/PICT2533.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6edB1ysjI/AAAAAAAAABM/0isF_GlAEy8/s1600-h/PICT2535.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106693249032172082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6edB1ysjI/AAAAAAAAABM/0isF_GlAEy8/s320/PICT2535.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6edh1yskI/AAAAAAAAABU/XXPhoRselDo/s1600-h/PICT2536.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106693257622106690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6edh1yskI/AAAAAAAAABU/XXPhoRselDo/s320/PICT2536.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6edx1yslI/AAAAAAAAABc/K7fBkuFQOh0/s1600-h/PICT2553.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106693261917074002" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6edx1yslI/AAAAAAAAABc/K7fBkuFQOh0/s320/PICT2553.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Kilka typowych uliczek. W tym część z owej przechadzki Tadzia gdy ja się zamartwiałam i nie odrywałam oczu od okna (no może poza krótką rozmową z Adamem, przystojnym Węgrem).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7431780587519967939?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7431780587519967939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7431780587519967939' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7431780587519967939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7431780587519967939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/zdjcia-z-groningen.html' title='ZDJĘCIA Z GRONINGEN'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rt6jQR1ysmI/AAAAAAAAABk/sIPGYVJAr9g/s72-c/PICT2554.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6678772889363228793</id><published>2007-09-04T19:08:00.000+02:00</published><updated>2007-09-04T20:19:14.768+02:00</updated><title type='text'>Eh te kobiety czyli moj surwiwal w kraju rowerzystow [edited by Tadzio]</title><content type='html'>To moze teraz moja wersja:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po bardzo dokladnym oprowadzeniu mnie po zakladzie moi opiekunowie poszukali mi artykulow, wydali potrzebny sprzet biurowy jak jakis zeszyt na notatki czy markery. Ogolnie bardzo mili ludzie. Tak czy inaczej myslalem ze Justynka jest gdzies obok. Kiedy juz skonczyli mnie wstepnie instruowac zaczalem szukac Justynki. Nie moglem jej nigdzie znalezc wiec stwierdzilem ze poczekam na nia przy wyjsciu.. Po uplywie pol godziny stwierdzilem jednak ze nie jest az taka kochana na jaka wyglada i ze pewnie sobie poszla majac mnie w hmmmm...glebokim powazaniu;) ale jak to sie mowi samotny mezczyzna to kreatywny mezczyzna stwierdzilem ze w zwiazku z tym pokrece sie sam po miescie:) dreszczyk emocji zapewnial mi brak mapy jako ze Justynki torebka zawierala bardzo inteligentnie obydwie mapy ktore posiadamy. Tak czy inaczej przeszedlem test na prawdziwego trapera i omijajac hordy rowerzystow, a przy tym pstrykajac troche fotek (zamieszcze pozniej) udalo mi sie zalatwic nowa karte do telefonu oraz karte znizkowa tutejszej organizacji pomagajacej studentom z wymiany:) niczym mysliwy wracajacy z polowania przynioslem tez lup na obiad.. a tu sie okazalo ze pelna panika:P:P:P&lt;br /&gt;ale i tak  kocham moje sloneczko:)&lt;br /&gt;P.S. przy okazji dziesiejszej eskapady dowiedzialem sie ze ulica Rozenstraat ma na swej rozciaglosci 2 odcinki Grotte i Klejne, ktore sa numerowane jak oddzielne ulice wiec na tejze ulicy sa 2 razy te same numery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra, idziemy na floor-imprezke pa pa!:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadzio&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6678772889363228793?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6678772889363228793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6678772889363228793' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6678772889363228793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6678772889363228793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/eh-te-kobiety-czyli-moj-surwiwal-w.html' title='Eh te kobiety czyli moj surwiwal w kraju rowerzystow [edited by Tadzio]'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3786735862828410823</id><published>2007-09-04T17:47:00.001+02:00</published><updated>2007-09-04T17:51:11.172+02:00</updated><title type='text'>NADAL NIE MA TADZIA</title><content type='html'>Jest coś jeszcze gorszego...On nie ma klucza do drzwi wejściowych do Vrijheidsplein (czytaj: frajhaidsplajn, nasz akademik).  Nie wiem dlaczego nie skojarzyłam tego wcześniej. Ale będzie zły jak wróci....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3786735862828410823?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3786735862828410823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3786735862828410823' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3786735862828410823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3786735862828410823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/nadal-nie-ma-tadzia.html' title='NADAL NIE MA TADZIA'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6446275374835917964</id><published>2007-09-04T17:40:00.000+02:00</published><updated>2007-09-04T17:45:00.369+02:00</updated><title type='text'>NIE MA TADZIA</title><content type='html'>jejku, a jeśli on będzie czekał tak długo aż autobusy przestaną jeździć? to jak on wtedy wróci? nie ma roweru, my mieszkamy w południowym krańcu Groningen, Instytut profesora Poolmana jest na północy, po drugiej stronie miasta. On nie ma mapy, bo schowaliśmy ją do mojej torebki, ani aktywnego telefonu. Jak on stamtąd wróci? jejku....mam nadzieję, że ma portfel ze sobą...jejku, co ja zrobilam....dlaczego nie poczekałam, ojojoj...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6446275374835917964?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6446275374835917964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6446275374835917964' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6446275374835917964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6446275374835917964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/nie-ma-tadzia.html' title='NIE MA TADZIA'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-4793240254440999313</id><published>2007-09-04T17:24:00.001+02:00</published><updated>2007-09-04T17:37:29.355+02:00</updated><title type='text'>ZGUBIŁAM TADZIA:(</title><content type='html'>Byliśmy dziś u naszego profesora, gdzie rozdzieliliśmy się pierwszy raz od przyjazdu. Ja poszłam z moją supervisor, on z kimś innym i niby chodziliśmy po tym samym zakładzie, ale on jest tak duzy, budynek ogromny, pełno zakręconych korytarzy. Mijaliśmy się czasem, ale generalnie oprowadzano nas w zupełnie inny sposób. Gdy wyszłam było tak późno, że byłam przekonana, że on już dawno pojechał do domu. Poczekałam chwilę, ale stwierdziłam, że to bez sensu. Próbowałam zadzwonić, ale jego telefon nie akceptuje niderlandzkiej karty, a jak próbowałam dzwonić na polską, to też mnie nie łączyło, niezależnie od tego, czy dzwoniłam z polskiej czy z holenderskiej karty. Myślałam, że będzie w domu, a go nie ma. Od jakiejś godziny czekam i ciągle się nie znalazł, nawet zakupy juz zdążyłam zrobić na obiad, bo w tym dziwnym kraju sklepy zamykają wcześnie, a jeść coś trzeba. W sklepie zresztą też było strasznie, nie wiem jak jest bułka tarta ani po niderlandzku ani po angielsku, więc dziś na obiad zjemy kalafiora i fasolkę szparagową bez bułki. Ale mam wyrzuty sumienia, on pewnie czeka tam na mnie ciągle w instytucie, a ja nawet 15 minut nie poczekałam.... :-(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-4793240254440999313?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/4793240254440999313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=4793240254440999313' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4793240254440999313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4793240254440999313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/zgubiam-tadzia.html' title='ZGUBIŁAM TADZIA:('/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-481497973466576521</id><published>2007-09-04T00:53:00.001+02:00</published><updated>2007-09-04T01:20:31.126+02:00</updated><title type='text'>HOLANDIA KRAJ ROWERZYSTÓW, czyli nasze pierwsze wrażenia</title><content type='html'>KRAJOBRAZ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim – strasznie tu płasko. Już po niemieckiej stronie zaczynają się typowe holenderskie krajobrazy – równina totalna, horyzont daleko daleko daleko, oczom nie przeszkadza najmniejsze nawet wzniesienie, jedynie jakiś rządek drzew w oddali. Dla dolnoślązaka jest to dosyć nietypowy widok. &lt;span style="color:#ff6600;"&gt;Poza tym wiatraki [wersja classic i jazzy-te energiotworcze], &lt;/span&gt;a pod wiatrakami krowy i owce, przy czym krów jest więcej. I wreszcie kanały – woda jest tu naprawdę wszędzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;GRONINGEN&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczytany Tadzio znalazł gdzieś opis Holandii jako państwa „małego szczęścia”. Nie da się zrozumieć jak idealne jest to określenie, jeśli nie widziało się tutejszych domków, bo chyba domami tego nie można nazwać. Malutkie szeregowce, każdy mieści 3 mieszkania, jak się okazuje bardzo przestronne. I wszystko zadbane i piękne, chociaż prawdopodobnie mieszkanie, które widzieliśmy nie jest tego najlepszym przykładem – tu akurat panował typowy „studencki” bałagan &lt;span style="color:#ff6600;"&gt;[co stanowilo dla mnie szok-w ksiazce zrodlowej autorzy napisali ze kazdy Holender ma swira na punkcie porzadku-wychodzi na to ze student to student-nawet holenderski-Tadzio].&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I ROWERY.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Rowerzystów jest tu zdecydowanie więcej niż pieszych. I pewnie dlatego - odwrotnie niż w Polsce – rowerzyści mają tu więcej praw od pieszych i ogólnie ich sytuacja na drodze jest zdecydowanie lepsza. Tu odwołam się do artykułu koleżanki z „Negatywu”, gdzie opisywała wrocławskie ściezki rowerowe (wąskie, urywające się nagle, zatłoczone pieszymi). Otóż tu jest odwrotnie. Ścieżki rowerowe są zdecydowanie szersze od chodników dla pieszych. Nie urywają się. Czasami zmieniają stronę drogi, czasami biegną jej środkiem, ale nigdy nie ma sytuacji, że jedynym bezpiecznym rozwiązaniem jest przefrunięcie gdzieś dalej. Natomiast my, jako tytułowi piesi, wczoraj natrafiliśmy w parku na taki problem. SZLIŚMY ŚCIEŻKĄ I ONA SIĘ NAGLE URWAŁA! ZA TO DALEJ SZŁA ŚCIEŻKA ROWEROWA...Zrezygnowani i przestraszeni postanowiliśmy iść brzegiem drogi dla rowerów. Jakieś 200 metrów dalej ścieżka dla pieszych się nagle odnalazła. Naprawdę trzeba się nauczyć fruwać....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POGODA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle inna. Inne powiedzonko wykopane przez Tadzia brzmi: „Jeśli nie podoba Ci się pogoda, poczekaj 5 minut”. To prawda, ale nie do końca. Faktycznie zmieni się po 5 minutach, być może na Twoją wymarzoną, ale ta idealna pogoda też potrwa trzy minuty. Naprawdę nie wiem w co się tu ubierać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MODA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; A propos ubrań – spostrzeżenie typowo kobiece – większość kobiet jest ubrana ślicznie (nawet na rowerach, tu nie ma mowy o stroju sportowym na rower). Ale to nic dziwnego – ciuchy kosztują tu dokładnie tyle co u nas, natomiast Holenderki zarabiają zdecydowanie więcej. I faktycznie letnie kozaki dominują, czemu się nie ma zresztą co dziwić – nieprzewidywalna pogoda nie pozostawia innego wyboru...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;HOLENDRZY.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę bardzo pomocni. Przykład: czy kiedykolwiek polski kierowca autobusu odpowiedział uprzejmie na Wasze pytanie i jeszcze wskazał przystanek, na którym macie wysiąść? No właśnie. A nam już tak 3 pomogło. Na 3 jazdy autobusem. &lt;span style="color:#ff6600;"&gt;[Swoja drogą to bywaja tak chetni do pomocy ze mowia do ciebie po niderlandzku i szeroko sie usmiechaja wiedzac ze ty „only English”.-Tadzio]&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color:#ff6600;"&gt;Tadzio: Zdaża mi sie też zauważyć coś poważniejszego i pozanawiasowo:P Holendrzy maja niesamowite podejscie do zycia (przynajmniej z tego co mozna zauwazyc po 2 dniach). W zyciu kieruja sie przestrzeganiem prostych regul i o ile ich sie nie zlamie to wszystko jest jak najbardziej ok. Mozesz jarac gandzie w kuchni albo pokoju wspolnym ale wtedy jesli nikomu to nie przeszkadza. Mozesz zrobic bibke ale do 12 nastepnego ranka masz po niej posprzatac. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:#ff6600;"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;[Wszystko jest proste, jasne i oparte na wzajemnym szacunku.-Justyna:P]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;MIESZKANIE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkamy w jednym z tańszych akademików, a i tak mamy dobre warunki, na pewno jest lepiej niż w Polsce. Mamy dwa pokoje jednoosobowe, duże. W Polsce w kazdym z nich mieszkałyby dwie lub trzy osoby. Duże wspólne kuchnie, toalety są co prawda wspólne, ale jeszcze nie widzieliśmy tu kolejek. Nawet się z nikim nie mijałam. Po prostu jest ich dużo. Internet w pokojach, bezprzewodowy, z instalacją pomógł nam Indonezyjczyk, któremu język polski mojego Windowsa nie przeszkadzał.&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#ff6600;"&gt;Tadzio: a’propos Indonezyjczyka-mamy tu mala wieze Babel – wśród innych mieszkancow sa: Niemcy, Francuzi, Jordanczyk, Iranczyk, kolonia Portugalczykow i cala masa Azjatow. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-481497973466576521?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/481497973466576521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=481497973466576521' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/481497973466576521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/481497973466576521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/holandia-kraj-rowerzystw-czyli-nasze.html' title='HOLANDIA KRAJ ROWERZYSTÓW, czyli nasze pierwsze wrażenia'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8391359222173403158</id><published>2007-09-03T23:58:00.000+02:00</published><updated>2007-09-04T00:31:59.189+02:00</updated><title type='text'>PODRÓŻ</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RtyKeR1yscI/AAAAAAAAAAU/MGvNf3SmrIM/s1600-h/JUSTYNKA+I+NASZE+MANELE.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5106108330321031618" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RtyKeR1yscI/AAAAAAAAAAU/MGvNf3SmrIM/s320/JUSTYNKA+I+NASZE+MANELE.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Stresująca i męcząca. Niemal 15 godzin w wypełnionym po brzegi autobusie. Za dużo.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Czynnik stresujący nr 1&lt;/em&gt;: Samo pakowanie dobytku na pół roku w obcym kraju jest już wyzwaniem, a zwłaszcza gdy musisz się zmieścić w dwudziestu kilku kilo, bo pani sprzedająca bilety uparcie twierdzi, że mimo dopłaty za nadbagaż może on zwyczajnie nie pojechać – „brak miejsca w luku bagażowym, wszystko zależy od kierowcy”. Zjawiliśmy się więc na PKSie z czterema olbrzymimi torbami (Tadzio twierdzi: trzema olbrzymimi i jedną całkiem zgrabną, oczywiście jego), przygotowani na przepakowywanie w ostatniej chwili w jedną rzeczy najistotniejszych. Na szczęście – panowie kierowcy wezmą wszystko i (naprawdę nie wiem jakim cudem) wszystko się mieści.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Czynnik stresujący nr 2&lt;/em&gt;: To, że gdy kupujesz bilet słyszysz, że autobus jedzie bezpośrednio do Twego celu wcale nie oznacza, że tak być musi. Dowiedzieliśmy się już w środku, że mamy przesiadkę w Hamburgu &lt;span style="color:#993399;"&gt;&lt;span style="color:#ff6600;"&gt;[gwoli przesiadki to podczas niej obserwujac pana kierowce ktory przerzucal w te i wewte kilkadziesiat wielkich i jadna zgrabna:P torbe, stwierdzilem ze tachanie kafelkow i zapraw klejowych to wcale nie jest az takie ciezkie:P -Tadzio]. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;Czynnik stresujący nr 3&lt;/em&gt;: Granica. Godzina w kolejce do kontroli celno-paszportowej. Na szczęście z naszego autobusu nikogo nie „trzepali”, inaczej pewnie trwałoby to jeszcze dłużej &lt;span style="color:#ff6600;"&gt;[w sumie to bez sensu byla ta kontrola skoro nikogo nie kontrolowali-ale do kolejnych moich spostrzezen nalezalo to ze celnik przegladajacy paszporty mial bardzo szybkie palce-Tadzio].&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No i ten tłok..........&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8391359222173403158?l=piesi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8391359222173403158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8391359222173403158' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8391359222173403158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8391359222173403158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/09/podr.html' title='PODRÓŻ'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RtyKeR1yscI/AAAAAAAAAAU/MGvNf3SmrIM/s72-c/JUSTYNKA+I+NASZE+MANELE.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
