<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117</id><updated>2009-10-13T08:06:13.146+02:00</updated><title type='text'>Piesi w krainie rowerzystów</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>65</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-5734009854605364483</id><published>2008-02-18T13:47:00.007+01:00</published><updated>2008-02-18T13:57:21.994+01:00</updated><title type='text'>Koniec historii</title><content type='html'>Dzisiejszej nocy wróciłam do Polski. Skończyła się nasza erasmusowa przygoda z Holandią. Ciężko było zostawiać za sobą piękne, aktualnie słoneczne i wiosenne Groningen, a także wszystkich tych wspaniałych ludzi, których mieliśmy okazję tam poznać -  Kaisę, Jessicę, Cheng Chen, Claudia, a przede wszystkim Samuliego i Maxa. Przeraża mnie myśl, że części z nich mogę już nigdy w życiu nie zobaczyć. Ale nawet jeśli, to dobrze było mieszkać razem z nimi przez ostatnie pół roku. Koniec historii, to i koniec bloga. Ale do Holandii jeszcze na pewno wrócimy. Tot ziens!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-5734009854605364483?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/5734009854605364483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=5734009854605364483' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5734009854605364483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5734009854605364483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/koniec-historii.html' title='Koniec historii'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2297396587478155533</id><published>2008-02-15T23:53:00.010+01:00</published><updated>2008-02-16T00:08:58.122+01:00</updated><title type='text'>Ostatnie dni</title><content type='html'>Od wtorku moje życie tutaj nabrało barw i tempa. Tegoż dnia rano odebrałam wreszcie ocenę i załatwiłam przepisanie jej na transcript of records - innymi słowy zakończyłam projekt. I został mi czas na relaks. We wtorek wieczorem było pożegnalne kitchen party, w środę impreza ogólnoakademikowa (zakończona wyjściem do miasta, zepsuciem mojego wysłużonego roweru i zdewastowaniem torebki), a w czwartek pożegnalne piwo z moimi supervisorami, którzy niesamowicie cieszyli się z faktu, że po wyjeździe Tadzia miałam się czuć samotna, a wygląda na to, że się bawię lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Przy okazji zwiedziłam sobie największy bar w Holandii - w tłumaczeniu nazwa to chyba '3 siostry'. Miejsce jest naprawdę ogromne, świetnie urządzone, przy każdym barze inna muzyka, a część barów się kręci. Szkoda, że nie weszliśmy tam nigdy wcześniej... A dziś rano odbyłam moją pierwszą samotną podróż pociągiem - pojechałam do Assen zobaczyć chińskich wojowników z terakoty. Być może samotna pół godzinna podróż nie jest specjalnym osiągnięciem, ale trzeba mi policzyć dodatkowe punkty za to, że w Holandii nie ma punktu z informacją na dworcach, a i bilety trzeba kupić w automacie. Ogółem rzecz biorąc jestem z siebie dumna. Po powrocie przytargałam skrzynkę piwa dla Geerta, który pożyczył mi rower i go nie chce z powrotem, pożegnałam się ze wszystkimi w labie, wróciłam do akademika i rozpoczęłam przygotowania do powrotu do Polski. W niedzielę proszę trzymać za mnie kciuki, bo tym razem samotna podróż będzie znacznie dłuższa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2297396587478155533?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2297396587478155533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2297396587478155533' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2297396587478155533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2297396587478155533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/ostatnie-dni.html' title='Ostatnie dni'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-4018996998486331673</id><published>2008-02-08T18:45:00.000+01:00</published><updated>2008-02-08T18:55:34.515+01:00</updated><title type='text'>Wiosna!</title><content type='html'>W poniedziałki w laboratorium jest bardzo zimno. W ogóle laboratorium jest niedogrzane - jeżeli chcę coś inkubować w temperaturze pokojowej, to muszę jednak załączyć łaźnię, bo inaczej nie wychodzi. Pewnego zimnego dnia ogrzewałam się herbatką razem z Liesbeth i Indonezyjką Alią. Oczywiście, rozmawiałyśmy o pogodzie. I wtedy Liesbeth powiedziała coś czego wtedy nie zrozumiałam - że w Holandii uwielbia wiosnę, bo jest bardzo powolna i bardzo długa. W Nowym Jorku nie znosiła faktu, że jednego dnia była zima, a następnego po przebudzeniu widziała wiosenny poranek. Stwierdziła, że pewnie w Polsce jest to samo, z czym się oczywiście nie zgodziłam. Ale teraz uważam, że jednak bliżej mamy do Nowego Jorku niż Holandii :P. Bo dziś do Holandii przyszła wiosna. Od niedzieli dni były coraz cieplejsze. Dziś wyjrzało piękne słońce. Ptaki śpiewają, zakwitły pierwsze kwiaty. Choć ciągle jest zimno. Bo to jednak luty...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-4018996998486331673?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/4018996998486331673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=4018996998486331673' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4018996998486331673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4018996998486331673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/wiosna.html' title='Wiosna!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-5298710652883757283</id><published>2008-02-05T20:35:00.000+01:00</published><updated>2008-02-05T20:50:35.190+01:00</updated><title type='text'>Niespodzianka!</title><content type='html'>Siedziałam dziś przy moim zgrabnym biureczku w zakładzie i pisałam swój raporcik. Kątem oka zauważyłam ruch na korytarzu. Gdy się odwróciłam w tę stronę zobaczyłam znaną twarz. Ale przeszła dosyć szybko w stronę gabinetu profesora, więc stwierdziłam, że to niemożliwe, żebym widziała osobę, którą zdawało mi się, że widziałam. W końcu lepiej ubraną i uczesaną kopię siebie spotykam od czasu do czasu tu na ulicy, kopie znajomych też się mogą zdarzyć, prawda? Ale to nie była kopia. Najprawdziwszy oryginał. Gosia wróciła do mnie, bo również mnie rozpoznała. Oto do Groningen przyjechała kolejna fala biotechnologów z Wrocławia na studia. Gosia do zakładu obok. Witamy w Groningen!&lt;br /&gt;Co ciekawe, dzień wcześniej moi supervisorzy marudzili, że wyjeżdżam, bo dzięki mnie projekt szedł szybciej. Stwierdzili, że przydałoby im się tak jeszcze dwóch dobrych studentów i pytali czy kogoś znam. Chyba tu lubią Polaków.&lt;br /&gt;W ten sposób klamrowo kończy się mój pobyt w labie. Gdy pierwszego dnia przyszliśmy na rozmowę z profesorem, drogę do jego gabinetu wskazał nam Hjalmar z mojego pokoju. Dziś kończyłam raport, gdy pod tym samym pokojem pojawił się inny zabłąkany Polak i tym razem mnie zapytał o drogę do gabinetu innego profesora.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-5298710652883757283?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/5298710652883757283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=5298710652883757283' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5298710652883757283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/5298710652883757283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/niespodzianka.html' title='Niespodzianka!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7439261471605046335</id><published>2008-02-03T14:43:00.000+01:00</published><updated>2008-02-03T14:47:43.653+01:00</updated><title type='text'>Plan wykonany</title><content type='html'>Muzeum zwiedzone, wizyta w coffee shopie była. A dziś o 13.30 wsadziłam Tadzia do autobusu i zaczęłam odliczać dni do własnego powrotu. Jeszcze tylko 14... Jako, że w Krainie Rowerzystów zostałam sama powinnam chyba zmienić nazwę bloga. No i niestety, fotograf wyjechał, nie będzie już nowych zdjęć.  Ale zawsze będę pisać, jeśli coś ciekawego się wydarzy:). Trzymajcie za mnie kciuki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7439261471605046335?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7439261471605046335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7439261471605046335' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7439261471605046335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7439261471605046335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/02/plan-wykonany.html' title='Plan wykonany'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-4326115569232360724</id><published>2008-01-27T22:34:00.000+01:00</published><updated>2008-01-27T22:59:09.284+01:00</updated><title type='text'>Piszemy raporty</title><content type='html'>Semestr powoli się kończy, dla Tadzia trochę szybciej niż dla mnie - on wyrusza do Polski za tydzień, ja zostaję sama w tym kraju do 17 lutego. Trzeba podsumować pracę w labie, napisać raporty, wyczyścić biurka. Akademik też lada chwila zmieni lokatorów. Dziś wyjechał Marcus, razem z Tadziem znikną również Adam z Węgier, Kaisa z Estonii i Julio z Hiszpanii. Na piętrze zostanie towarzystwo azjatyckie plus Max, Samueli i Maryana. Będzie cicho i podejrzewam, że nasze kitchen party nie będą już tak częste. No chyba, że nowi sąsiedzi będą fajni:). Zastanawiam się jak to będzie wrócić do Wrocławia na normalne studia, znów się uczyć i zdawać egzaminy. Troszkę się jednak od tego odzwyczailiśmy, bo choć pracy mieliśmy sporo, to uważam, że było to mniej stresujące niż szara rzeczywistość biotechnologii na UWr. Takie dłuższe wakacje:). Bez sesji, bez legend o ilości niezdających osób i trudności pytań, bez oceniania kto jest "dobrym biotechnologiem" po tym czy umie wyrecytować z pamięci budowę cytochromu czy inne rzeczy w tym stylu. Warto było tu przyjechać, choćby po to, żeby zrozumieć, że może być inaczej. Ale Polska też jest fajna (a zwłaszcza Wrocław) i choć już się boję na myśl o samotnej podróży, to gdy pomyślę, że w domciu czekają na mnie pierogi ruskie, biały ser i prawdziwy chleb (a nie wata, w którą można włożyć palca, a po wyjęciu ten wyrób chlebopodobny wróci do poprzedniego kształtu) i oczywiście powrót do fitness clubu, to już się nie mogę doczekać. Mimo wszystko, to jeszcze nie koniec relacji z Holandii. Przed nami wizyta w coffee shopie, Groningen muzeum i kto wie, co jeszcze ciekawego się zdarzy, jak Tadzia już nie będzie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-4326115569232360724?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/4326115569232360724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=4326115569232360724' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4326115569232360724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/4326115569232360724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/01/piszemy-raporty.html' title='Piszemy raporty'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-9152749837137455029</id><published>2008-01-21T17:03:00.000+01:00</published><updated>2008-01-21T20:30:26.924+01:00</updated><title type='text'>Piesi w podróży</title><content type='html'>Jak myślicie, gdzie byliśmy?&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQIjCbEXI/AAAAAAAAAak/v0kMDfl2ukg/s1600-h/PICT3017.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157976318508994930" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQIjCbEXI/AAAAAAAAAak/v0kMDfl2ukg/s320/PICT3017.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Nie, nie w Londynie:). Mój supervisor Anne i jego żona Annemarie, których widać na zdjęciu poniżej ze mną przy stoliku, zabrali nas na wycieczkę. Do Amsterdamu! (jeśli się dobrze przyjrzycie za nami w oknie widać wystawę sklepu: cigarettes, mushroom energystore, seedbank - sklepy te są tak powszechne w Amsterdamie jak sex shopy i coffee shopy, co oznacza, że są wszędzie).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQJDCbEYI/AAAAAAAAAas/5A66H8kawKY/s1600-h/PICT2976.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157976327098929538" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQJDCbEYI/AAAAAAAAAas/5A66H8kawKY/s320/PICT2976.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Zaczęliśmy od wycieczki kanałami. Oto Tadzio na łódce:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPKzCbETI/AAAAAAAAAaE/BSZzpk7vqsU/s1600-h/PICT2978.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157975257652072754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPKzCbETI/AAAAAAAAAaE/BSZzpk7vqsU/s320/PICT2978.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Więcej zdjęć Tadzia nie będzie, bo to on robił zdjęcia (ja ponoć nie umiem - choć moim zdaniem powyższe świadczy o moim wrodzonym talencie fotograficznym).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;[tadzio: nie to ze nie umiesz, ale tu wyszedlem jak down-no chyba ze przeceniam swoja urode i to zdjecie jest super naturalistyczne:P]&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Oto, co z łódki widzieliśmy:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;To jest statek. Idealna replika statku należącego do Kompanii Wschodnioindyjskiej [tadzio: ktora to Kompania miala skolonizowane pol Azji pd-wschodniej i byla ekstremalnie bogata]. Tylko, że tę zbudowało 200 bezrobotnych w ramach jakiegoś programu szukania im zajęcia.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLDCbEUI/AAAAAAAAAaM/6lqEkjm4OAQ/s1600-h/PICT2981.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157975261947040066" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLDCbEUI/AAAAAAAAAaM/6lqEkjm4OAQ/s320/PICT2981.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A tu domy tańczą.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLTCbEVI/AAAAAAAAAaU/WOCh4BTsWro/s1600-h/PICT2992.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157975266242007378" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLTCbEVI/AAAAAAAAAaU/WOCh4BTsWro/s320/PICT2992.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Natomiast to jest Cienki Most (podobno bardzo słynny).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLzCbEWI/AAAAAAAAAac/BdlxwE6nvUY/s1600-h/PICT2995.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157975274831941986" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TPLzCbEWI/AAAAAAAAAac/BdlxwE6nvUY/s320/PICT2995.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A później poszliśmy piechotą na plac Dam. Na placu Dam są: gołębie (których nie wolno karmić)[tadzio: i sa zdrowo stukniete-przelatuja tlumnie na wysokosci twarzy tam i z powrotem przez Dam, az sie ma wrazenie ze ktorys sie nie wyrobi i Cie pacnie w twarz], tłum ludzi, Pałac Królewski, Nieuwe Kerk, Madame Tussaud i pomnik wszystkich poległych na wszystkich wojnach Nationaal Monument.&lt;br /&gt;Tu jestem ja z Pałacem Królewskim (Koninklijk Paleis). Powstał w 1655 roku [jako mega-wypasiony, estremalnie nafaszerowany bogactwami ratusz i przez wiele lat byl przez Holendrow nazywany 8-smym cudem swiata. W 1808 roku moca zarzadzenia Napoleona stal sie Palacem Krolewskim]. Niestety Królowa Beatrix już w nim nie mieszka, ale ciągle przyjmuje w nim gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMeDCbEQI/AAAAAAAAAZs/jW8apDHaizI/s1600-h/PICT3010.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157972289829671170" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMeDCbEQI/AAAAAAAAAZs/jW8apDHaizI/s320/PICT3010.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A tutaj Tadzio z Nieuwe Kerk, drugim pod względem wieku kościele Amsterdamu (1414). Tu odbywają się koronacje władców Holandii (to zdjęcie również robiłam ja i wg Tadzia oczywiście źle).[tadzio: nieprawda! to akurat jest ok!:P]]&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157972298419605778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMejCbERI/AAAAAAAAAZ0/8xq33G6yK3E/s320/PICT3011.JPG" border="0" /&gt; To zdjęcie zrobił nam Anne, więc się nie kłócimy czy jest dobre. Za nami widać Nationaal Monument. Początkowo miał służyć upamiętnieniu ofiar II wojny światowej, teraz już wszystkich możliwych wojen w historii.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMezCbESI/AAAAAAAAAZ8/bAlxWxL8U1M/s1600-h/PICT3013.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157972302714573090" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TMezCbESI/AAAAAAAAAZ8/bAlxWxL8U1M/s320/PICT3013.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Po szybkim lunchu na placu Dam (własnoręcznie przygotowane kanapki z goudą), rozpoczęliśmy część kulturalną. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Ponad 3 godziny spędziliśmy w Rijksmuseum, gdzie zobaczyliśmy Straż Nocną (na całą ścianę!!!) i dużo innych obrazów Rembrandta, a poza tym Vermeera, Halsa i Steena, który szczególnie spodobał się Tadziowi. Wszystkie były niemal na wyciągnięcie ręki, oddzielone od zwiedzających malutkim płotkiem sięgającym do kolana. Żadnej grubej szyby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKkzCbENI/AAAAAAAAAZU/Ku5QiQeufBc/s1600-h/PICT3019.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157970206770532562" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKkzCbENI/AAAAAAAAAZU/Ku5QiQeufBc/s320/PICT3019.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Naprzeciw Rijksmuseum znajduje się Muzeum van Gogha, na które została nam już tylko godzina, więc nie mamy zdjęć. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Byliśmy także w Muzeum Amstelkring. Muzeum Amstelkring to ukryty kościół katolicki - Kośćiół Naszego Pana na Strychu. Naprawdę na strychu. Kościół działał w latach 1650-1795, kiedy wszelkie zgromadzenia i obrzędy katolickie były w Holandii zakazane. W związku z czym katolicy urządzali kościoły na strychach swoich domów. Tu jesteśmy przed kościołem - niczym nie wyróżniająca się kamieniczka, prawda?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKlDCbEOI/AAAAAAAAAZc/yhECD6CFbJU/s1600-h/PICT3000.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157970211065499874" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKlDCbEOI/AAAAAAAAAZc/yhECD6CFbJU/s320/PICT3000.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Ale spójrzcie na strych - kto myśli, że kościół na strychu był raczej skromny, ten się myli. Oto co ujrzeliśmy:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKlTCbEPI/AAAAAAAAAZk/15GmhZzTo9I/s1600-h/PICT3003.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157970215360467186" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TKlTCbEPI/AAAAAAAAAZk/15GmhZzTo9I/s320/PICT3003.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Po lewej od ołtarza była składana ambona (by można ją było szybko schować), a z tyłu jeszcze potężne organy. Rodzina mieszkająca w tym domu musiała być strasznie bogata, a mimo to zajmowała jedno pomieszczenie. Plus kuchnię. Resztę pieniędzy włożyli w kościół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dniu pełnym wrażeń przyszedł czas na kolację. Oczywiście po holendersku - naleśniki, ale w innej wersji. Byliśmy w Pancake Bakery i jedliśmy naleśniki na kolację i mini naleśniki poffertjes na deserek. Poffertjes to tradycyjny holenderski deserek. Na zdjęciu poniżej z masełkiem i cukrem pudrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THsDCbELI/AAAAAAAAAZE/msGuM4AbnnY/s1600-h/PICT3029.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157967032789700786" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THsDCbELI/AAAAAAAAAZE/msGuM4AbnnY/s320/PICT3029.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A potem był wieczorny spacer po ulicach Amsterdamu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Spotkaliśmy Anne Frank:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THsjCbEMI/AAAAAAAAAZM/uv9idqFxwCE/s1600-h/PICT3026.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157967041379635394" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THsjCbEMI/AAAAAAAAAZM/uv9idqFxwCE/s320/PICT3026.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Homopomnik - tak, tak, to pomnik homoseksualistów prześladowanych kiedykolwiek w historii. Jego symbolika nawiązuje do czasów II wojny światowej - homoseksualiści w obozach nazistowskich musieli nosić znak - różowy trójkąt. Tak też wygląda pomnik[tadzio: lub tez nie wyglada,jak kto woli..-ja tam z tej perspektywy trojkata nie widze:P]:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THCDCbEJI/AAAAAAAAAY0/YC0DCzuB9g4/s1600-h/PICT3041.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157966311235195026" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THCDCbEJI/AAAAAAAAAY0/YC0DCzuB9g4/s320/PICT3041.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A obok różowego pomnika był Pink Point (Różowy Punkt Informacyjny) - jeśli jesteś homoseksualistą i jesteś w Amsterdamie w tym miejscu dowiesz się, gdzie znaleźć kluby gejowskie/lesbijskie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THCjCbEKI/AAAAAAAAAY8/eT1-sANpC8A/s1600-h/PICT3039.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157966319825129634" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5THCjCbEKI/AAAAAAAAAY8/eT1-sANpC8A/s320/PICT3039.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Które to oznaczone są taką kolorową flagą (na zdjęciu widać Gay Cinema)[tadzio:prawdziwe miejsce dla prawdziwych mezczyzn;)]:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgDCbEGI/AAAAAAAAAYc/c5TWEngwUIk/s1600-h/PICT3044.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157965727119642722" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgDCbEGI/AAAAAAAAAYc/c5TWEngwUIk/s320/PICT3044.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Resztę wieczoru spędziliśmy w wesołej dzielnicy - Dzielnicy Czerwonych Latarni, gdzie nawet mosty świecą się na czerwono.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgjCbEHI/AAAAAAAAAYk/HXD5A71uF-o/s1600-h/PICT3048.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157965735709577330" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgjCbEHI/AAAAAAAAAYk/HXD5A71uF-o/s320/PICT3048.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Poniżej ciągle Dzielnica Czerwonych Latarni - po lewej widać podświetlone okna z paniami w bieliźnie, po prawej najstarszy w Amsterdamie kościół Oude Kerk. Blisko siebie, prawda? Nawiasem mówiąc w jednym z tych okien była pani Murzynka z dużym biustem, która uśmiechała się zalotnie do Tadzia i pukała w szybkę, gdy przechodził. Tak, miała na Tadzia ochotę.[tadzio: a co ciekawe ja jej nawet nie zauwazylem..:P]&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157965740004544642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TGgzCbEII/AAAAAAAAAYs/fHgawWTuUHI/s320/PICT3045.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;W Amsterdamie w Dzielnicy Czerwonych Latarni jest zdecydowanie weselej niż w Groningen. Jest bardzo dużo ludzi (nie ma co ukrywać - mężczyzn). Pomiędzy czerwonymi oknami są też hałaśliwe kluby gejowskie, bardzo dużo klubów i pubów dla "normalnych" ludzi i coffee shopy.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Poniżej widać typowy klub dla panów - BananaBar. Przywieziemy sześciopak piwa Grolsch dla osoby, która zgadnie co się robi z bananem w BananaBarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TElzCbEDI/AAAAAAAAAYI/ovHa7qhKYHk/s1600-h/PICT3051.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157963626880634930" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TElzCbEDI/AAAAAAAAAYI/ovHa7qhKYHk/s320/PICT3051.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kilka uwag na koniec - Amsterdam jest tylko w połowie holenderski. 50% mieszkańców miasta to nie biali. Stąd wszelkie ogłoszenia są wywieszane po holendersku i angielsku. Ciekawie, prawda?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-9152749837137455029?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/9152749837137455029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=9152749837137455029' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/9152749837137455029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/9152749837137455029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/01/piesi-w-podry.html' title='Piesi w podróży'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R5TQIjCbEXI/AAAAAAAAAak/v0kMDfl2ukg/s72-c/PICT3017.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7359773207193161997</id><published>2008-01-02T17:53:00.000+01:00</published><updated>2008-01-03T23:06:34.388+01:00</updated><title type='text'>Szaleni Holendrzy w sylwestrowej mgle</title><content type='html'>Jedni jadą do Paryża inni do Zakopanego, a my Sylwestra w tym roku postanowiliśmy spędzić w Groningen razem z naszymi przyjaciółmi Kasią i Krzysiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele holenderskich wynalazków i zwyczajów wzbudzało nasze zdumienie, szokowało i rozśmieszało (czemu niejednokrotnie dawaliśmy wyraz naszymi postami na blogu:) ). Stopniowo jednak przyzwyczajaliśmy się do życia tutaj, zaczęliśmy rozumieć i akceptować mentalność tutejszych ludzi, coraz mniej nas dziwiło m. in. stąd znaczne zmniejszenie częstotliwości postów. W zasadzie można by powiedzieć, że wydawało nam się, że przywykliśmy na tyle, że nie spodziewaliśmy się już przeżyć jakiegoś większego zaskoczenia. A jednak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zazwyczaj przed różnymi tutejszymi świętami staramy się robić wywiad środowiskowy wśród naszych laboratoryjnych tubylców, żeby zorientować się jakie tradycje są z nimi związane, porównać je z naszymi obyczajami i sprawdzić czy warto coś zobaczyć w ich trakcie.O Sylwestrze dowiedzieliśmy się, że większość Holendrów spędza go z rodziną lub przyjaciółmi (z tendencja do pierwszej opcji) grając w różne gry i zabawy towarzyskie (brzmi ekscytująco, nie uważacie?;) Nie wiem, może to jest ciekawsze niż mi się wydaje, ale jestem w stanie sobie wyobrazić jedynie tysiąca z grupką wujków lub jakieś wielopokoleniowe bingo:P. Aha, według Anne, opiekuna Justynki, piją jeszcze jakieś staroroczne piwo (którego jednak nie udało nam się namierzyć) i wpierdzielają oilbollen czyli pączki, ktorymi zajadamy się na zdjęciu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R31V_zCbD-I/AAAAAAAAAXg/G5oTSlH8wVc/s1600-h/DSCN5123.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151368103302205410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R31V_zCbD-I/AAAAAAAAAXg/G5oTSlH8wVc/s320/DSCN5123.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Chciałem od razu sprostować pewien element widoczny na zdjęciu: to pod moją kurtka to nie jest bębenek który mi wyrósł od żłopania piwa i napychania się pączkami tylko aparat:P&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Co do pączków to udało nam się zrobić kapitalne zdjęcie: kolejka po pączki w Sylwestrowe popołudnie. Kojarzy mi się mocno z przedwigilijnymi bitwami o karpia zapamiętanymi z dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="color:#0000ff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;span style="color:#0000ff;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vNODCbD9I/AAAAAAAAAXY/dVSVumhUxBg/s1600-h/DSCN5186.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150936240045625298" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vNODCbD9I/AAAAAAAAAXY/dVSVumhUxBg/s320/DSCN5186.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wracając do pączków w Sylwestra zniknęły wszystkie oleje z półek sklepowych, prawdopodobnie używane do odgrzewania tego przysmaku. Nowej dostawy nie ma do dzisiaj. Po północy, obfitej w fajerwerki (ponoć warto iść na rynek, bo „tam to się dzieje”) Holendrzy opuszczają mieszkania i idą na imprezę na miasto, bo większość knajp jest dopiero wtedy otwarta (wcześniej nie, bo to przecież Holandia-nawet w normalny dzień impreza nie może zacząć się przed 12...). Czasem też rozpoczynają już wtedy noworoczny objazd życzeń tzn. odwiedzają jak najliczniejszą liczbę znajomych i rodziny by złożyć im noworoczne życzenia. Aby nie było nieprzyjemnych sytuacji tzw. „całowania klamki” wcześniej skrupulatnie układają grafik - kto, gdzie, kiedy, jak długo. Nowy Rok jest ponoć bardzo nerwowy, bo parę minut poślizgu i „cały misterny plan w ...” jak to określił kiedyś bohater Kiler-ów 2 ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konfrontacja z rzeczywistością jednak nas zaskoczyła. Niekoniecznie jedynie pozytywnie, jak to bywa z zaskoczeniami;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po paru wstępnych piwkach w akademiku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHvDCbD6I/AAAAAAAAAXA/uMsgVugUskg/s1600-h/DSCN5213.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150930209911541666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHvDCbD6I/AAAAAAAAAXA/uMsgVugUskg/s320/DSCN5213.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150930222796443570" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHvzCbD7I/AAAAAAAAAXI/9DCP3wxO41A/s320/DSCN5222.JPG" border="0" /&gt;z butelką szampana i drugą cydru, odrobinkę spóźnieni, wyszliśmy z Kasią i Krzysiem w kierunku Grote Markt (rynek). Już po paru metrach zaczęło nam coś nie grać:„Ah, mgła, no tak, mgła jest. Ha! To pierwsza nasza w życiu mgła w Sylwestra! Śmiesznie tak iść w nocy po jednak odrobinę obcym mieście w naprawdę gęstą mgłę. Ale co tam! Szybciej, bo się spóźnimy na pokaz sztucznych ogni!” Dopiero po chwili zorientowaliśmy się, że nie odnotowaliśmy wcześniej pewnej niedogodności w obserwowaniu rozbłysków na niebie- MGŁY!:P Tak... O 12, gdzieś w połowie drogi otworzyliśmy po prostu szampana i złożyliśmy sobie życzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHwDCbD8I/AAAAAAAAAXQ/0KvYiTRl73g/s1600-h/DSCN5227.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150930227091410882" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vHwDCbD8I/AAAAAAAAAXQ/0KvYiTRl73g/s320/DSCN5227.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Jednak zaraz po tym zamiast dalej podążać na Grote Markt musieliśmy schować się w bramie. Mgła bardzo ograniczała widoczność a część pijanych Holendrów uzbrojonych w fajerwerki nie przejmowała się faktem, że nie jest zbyt mądrym pomysłem rzucanie przed siebie, np. na chodnik którego się nie widzi, petard. Petardy są tu bardzo popularne i jest ich naprawdę mnóstwo. Obfite salwy trwały przynajmniej pół godziny. Ah, byłbym zapomniał, chwilkę przed 12 widzieliśmy płonący samochód w jednek z bocznych uliczek, a chwilke po 12 jadącą z tamtego kierunku Straż Pożarną:P Jak się bawić to się bawić;) Kiedy już liczba wystrzałów znacznie zmalała, po spotkaniu z 50-letnim Holendrem który był zaskoczony, że „potomkowie Powstańców Warszawskich boją się paru małych wybuchów”, postanowiliśmy pójść dalej. Troszkę klucząc po wąskich i krętych uliczkach tutejszego śródmieścia ujrzeliśmy przez mgłę ognisko. Na chodniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vGnTCbD4I/AAAAAAAAAWw/SW3ZehKnp3E/s1600-h/DSCN5229.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150928977255927682" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vGnTCbD4I/AAAAAAAAAWw/SW3ZehKnp3E/s320/DSCN5229.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z bliższej odległości okazało się ono dość osobliwe, bo Złożone z 7 rowerów, o czym z dumą poinformował nas, naprany jak świnia, młody Holender, pytając przy tym czy nie mijaliśmy jakiegoś rowerzysty, któremu można by rower zabrać. No czysta abstrakcja! Kraj spokojnych, pracowitych, uczciwych ludzi i ognisko z rowerów na środku drogi w centrum miasta!:P „Dobra, fajnie się tu bawicie, chętnie byśmy wam pomogli poszukać kolejnych rowerów, ale my już musimy iść.” W międzyczasie dobiegł nas grupowy okrzyk radości- dorzucono 8 rower.. A ja myślałem, że takie numery to tylko na wschód od Odry:P Zresztą na samym Grote Markt i w tutejszym odpowiedniku Pasażu Niepolda spotkaliśmy później jeszcze kilka ognisk, z żalem jednak donieść muszę, że tylko z kartonowych opakowań po petardach. Nie wiem co było warte zobaczenia na tutejszym rynku, ale to co ujrzeliśmy to parę już wspomnianych ognisk i sporo mniej lub bardziej szemranych grupek młodych ludzi. Postanowiliśmy wyhaczyć więc jakąś zapowiadaną darmową imprezę w knajpie. No właśnie-magiczne hasło: 10 Euro od osoby. Może to i niedużo jak się jest na to przygotowanym. Jak się nie jest to się szuka jednak darmowego wejścia. Po dobrych paru próbach jednak się udało.Resztę wieczoru spędziliśmy przy ponoć najlepszym holenderskim piwku „Hertog Jan” w śmiesznym, mocno zatłoczonym(darmowe wejście,nie?:P ) pubie z fajną, rockową muzyką i tańczącą, lekko wstawioną barmanką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vGnzCbD5I/AAAAAAAAAW4/MCstIXAuG0w/s1600-h/DSCN5237.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150928985845862290" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vGnzCbD5I/AAAAAAAAAW4/MCstIXAuG0w/s320/DSCN5237.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDwDCbD2I/AAAAAAAAAWg/cG0GCEfzlH4/s1600-h/DSCN5253.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150925829044899682" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDwDCbD2I/AAAAAAAAAWg/cG0GCEfzlH4/s320/DSCN5253.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDDTCbD0I/AAAAAAAAAWQ/MBKjLLiIz6g/s1600-h/DSCN5266.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150925060245753666" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDDTCbD0I/AAAAAAAAAWQ/MBKjLLiIz6g/s320/DSCN5266.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDFzCbD1I/AAAAAAAAAWY/_WWw-3Jr170/s1600-h/DSCN5264.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150925103195426642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R3vDFzCbD1I/AAAAAAAAAWY/_WWw-3Jr170/s320/DSCN5264.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Dość ciekawie, nie uważacie?:)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7359773207193161997?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7359773207193161997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7359773207193161997' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7359773207193161997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7359773207193161997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2008/01/szaleni-holendrzy-w-sylwestrowej-mgle.html' title='Szaleni Holendrzy w sylwestrowej mgle'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R31V_zCbD-I/AAAAAAAAAXg/G5oTSlH8wVc/s72-c/DSCN5123.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6161193822283162597</id><published>2007-12-19T02:54:00.000+01:00</published><updated>2007-12-19T03:10:01.315+01:00</updated><title type='text'>PRETTIGE FEESTDAGEN!</title><content type='html'>Czyli takie mniej więcej Wesołych Świąt:).&lt;br /&gt;Nasz żywy akademik powoli pustoszeje. Na naszym piętrze na święta zostaje jedynie Chinka i Indonezyjczyk. W całym budynku nie będzie raczej więcej niż 10 osób. My się pakujemy, a raczej Tadzio jest spakowany, a ja ciągle w rozsypce. Z nerwów dostałam czkawki i postanowiłam się zrelaksować postem o świętach w różnych krajach. Oto, czego się dowiedzieliśmy i co nas zaskoczyło:&lt;br /&gt;1. Holandia - nie ma Wigilii. Nie ma prezentów, bo już je przynióśł 5 grudnia Sinterklaas. Jest kolacja z rodziną pierwszego i drugiego dnia. Ale to chyba powoli zanika - Anne np. postanowił nie wychodzić nigdzie pierwszego dnia Świąt i jeść z żoną naleśniki, bo lubią naleśniki. Ale będą mieli choinkę.&lt;br /&gt;2. Wigilię mają: Niemcy, Szwedzi, Estończycy, Finowie. Ale tylko u nas jest ona bezmięsna. Z ciekawostek:&lt;br /&gt;Typowe danie wigilijne Estończyków to kaszanka.&lt;br /&gt;Szwecja o 15 w Wigilię cała staje i wszyscy oglądają Kaczora Donalda. To nie dowcip. To prawda. Wigilijny Kaczor Donald jest tradycją chyba od lat 50. Jedyne, co się zmieniło w międzyczasie to to, że teraz jest kolorowy.&lt;br /&gt;Poza tym szwedzkie dzieci dostają w Wigilię prezenty dwa razy. Pierwszy rano, mały prezencik pod poduszką, żeby miały co robić do wieczora. Mogą być to np. małe klocki lego. A wieczorem przychodzi Święty Mikołaj i są duże prezenty.&lt;br /&gt;Podsumowując:&lt;br /&gt;CHCEMY DO SZWECJI!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6161193822283162597?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6161193822283162597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6161193822283162597' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6161193822283162597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6161193822283162597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/prettige-feestdagen.html' title='PRETTIGE FEESTDAGEN!'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6134807245286158443</id><published>2007-12-16T01:54:00.000+01:00</published><updated>2007-12-16T03:07:21.441+01:00</updated><title type='text'>Sinterklaas party</title><content type='html'>Dzisiejszy wpis jest bardzo spóźniony, ale tak się złożyło, że od Sinterklaas party w środę 5 grudnia nasze życie tutaj zaczęło biec zdecydowanie szybciej. Bo Sinterklaas to nikt inny tylko Święty Mikołaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święty Mikołaj, ale nie Santa Claus. O nie. Sinterklaas nie ma dużego brzucha i czapki z białym pomponem. Nie przybywa z Laponii, tylko z Hiszpanii. Nie przywożą go zatem renifery. Sinterklaas przypływa statkiem parowym, na kilkanaście dni przed swoim świętem i jest witany przez wiwatujące tłumy dzieciaków i nie tylko (w Groningen w pochodzie idzie nawet słoń, ale to chyba tylko tutaj). I Sinterklaas ma szalonego pomocnika o imieniu Zwarte Piet, który wzbudza kontrowersje wszędzie, gdzie o nim słyszano i to nie dlatego, że dzieci straszy się, że Zwarte Piet zabierze je do Hiszpanii, jeśli nie będą grzeczne (Holendrzy, gdy dorastają, zaczynają żałować, że byli tak grzeczni i nikt ich jednak do Hiszpanii nie zabrał...). Zwarte Piet jest kontrowersyjny, bo jest czarny. Holendrzy uparcie twierdzą, że jest czarny od sadzy (bo przynosi prezenty przez komin), ale spójrzcie sami i oceńcie skąd pochodzi czerń jego skóry. Oto Sinterklaas i jego pomocnicy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144372305951657746" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R2R7WzCbDxI/AAAAAAAAAV4/p_Rx6hK8y48/s320/sinterklaas.bmp" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5144372305951657762" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R2R7WzCbDyI/AAAAAAAAAWA/DWlzJL8Jsf0/s320/zwarte+piet.bmp" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Dosyć egzotycznie, prawda? Historycznie Zwarte Piet był najpierw diabłem, którego Święty w ten jeden dzień roku poskramiał i zmuszał do uległości. A potem nastały czasy kolonialne i Zwarte Piet został importowanym z Afryki niewolnikiem. I stąd kontrowersje, wstyd Holendrów i zamieszana w to wszystko sadza z komina. Bo Holenderskie firmy handlowały niewolnikami, prawdopodobnie ogromną liczbą niewolników. Kupowały ich w Afryce, pakowały na statek, przewoziły w okropnych warunkach (jak zwierzątka) i sprzedawały w Ameryce. Holendrzy wstydzą się tego do dziś. Prawdopodobnie Zwarte Piet niedługo w ogóle przestanie istnieć jako niechlubna pamiątka tamtych czasów. W zeszłym roku Sinterklaasowe wiadomości telewizyjne (są takie!!! codziennie przed przyjazdem Świętego!!!) podały, że statek, którym płynął Sinterklaas zderzył się z tęczą i wszyscy Zwarte Piet zrobili się różnokolorowi - czerwoni, niebiescy, żółci, itp. Ale nie czarni. Tylko rysy pozostały im murzyńskie. To samo dotyczy Rotterdamu, gdzie Czarny Piotruś od lat jest zielony.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ale może więcej o tradycji holenderskiej. Codziennie od przybycia Sinterklaasa dzieci wystawiają wieczorem pod kominek swój bucik z marchewką w środku dla konia, na którym przyjeżdża Sinterklaas. W nocy Zwarte Piet wchodzi przez komin, zostawia czekoladową literkę (pierwsza literka imienia dziecka) oraz inne słodycze m.in. kultowe kruidnoten i peppernoten - małe imbirowe ciasteczka o kształcie karmy dla psów i fakturze chrupek do mleka. Pyszne! Zabiera marchewkę, wchodzi z powrotem na dach, brudzi się sadzą, daje konikowi marchewkę.I tu kolejny problem - kto dziś ma kominek? Dlatego przemyślni Holendrzy znajdują nowe miejsca na bucik z marchwią - zostawiają je m.in. pod kaloryferem.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Największe święto jest jednak 5 grudnia wieczorem. 5, a nie 6 rano. Wtedy dostaje się prezenty. Dorośli robią to tak: jakiś czas wcześniej jest losowanie, kto komu kupuje prezent o ustalonej z góry cenie. Do prezentu powinien być dołączony złośliwy wierszyk o obdarowywanej osobie i podpowiadający co jest prezentem. 5 grudnia wszyscy się spotykają, następuje wręczanie prezentów, każdemu po kolei. Należy głośno przeczytać wierszyk, a potem rozpakować podarunek przy wszystkich. Czasami nie ma losowania. Wtedy jest gra, w której uczestniczą wszyscy, którzy przynieśli prezent. Prezenty są trzymane w puli, a uczestnicy rzucają kostką i robią to, co każe numerek:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;1. rozpakuj prezent&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2. podaj prezent osobie z lewej&lt;/p&gt;&lt;p&gt;3. podaj prezent osobie z prawej&lt;/p&gt;&lt;p&gt;4. weź prezent i podaruj go konuś&lt;/p&gt;&lt;p&gt;5. wymień się z kimś prezentem&lt;/p&gt;&lt;p&gt;6. weź sobie prezent&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zabawa jest bardzo śmieszna i może trwać bez końca. Niektórzy wychodzą z niej bez żadnego prezentu, a niektórzy z pięcioma. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;A potem (tak około 12 w nocy) idzie się na imprezę na miasto. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nasze Sinterklaas party w akademiku: najpierw była gra z kośćmi, ja skończyłam z dwoma prezentami, Tadzio z żadnym. Ale nasze student manager są bardzo sprawiedliwe, więc nawet Tadzio dostał na koniec jakiś prezent. A potem poszliśmy do Rumby na imprezę. Oczywiście po północy, bo tu nie wychodzi się do klubów wcześniej. W Rumbie było tłoczno, bardzo międzynarodowo, bo to klub studentów międzynarodowych, nie było stolików, tylko bar i parkiet. Muzyka była bardzo różnorodna. A w pewnym momencie przyszedł sam Sinterklaas z pomocnikami i rzucali w nas kruidnoten i też częstowali nas kruidnoten i tańczyli z nami i było bardzo śmiesznie. Szkoda, że musieliśmy wyjść przed 2, bo następnego dnia znów laboratorium:(.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A w piątek mieliśmy Sinterklaas borrel (borrel - taka mała niezobowiązująca imprezka) zamiast beerclubu w labie. Szef Tadzia przebrał się za Sinterklaasa i był bardzo złośliwy dla wszystkich, szczególnie dla swojego szefa. A potem było losowanie prezentów, tylko już bez gry - wcześniej wrzucaliśmy prezenty do wora i każdy sobie brał po kolei jeden, czytał wierszyk, otwierał, wszyscy się śmiali, siadał, przychodził następny. Piliśmy grzane wino, Zwarte Piet, za którego przebrał się polski doktorant Jacek, częstował wszystkich garściami kruidnoten i zachowywał się dziwnie, bo pił piwo. Przez to dzieci mojej szefowej zaczęły płakać i musiała im wytłumaczyć, że to nie jest prawdziwy Zwarte Piet, tylko Jacek. I że nie zabierze ich do Hiszpanii. Naiwne te dzieciaki.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Podsumowanie:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;prezenty moje: marokańska bransoletka połączona z pierścionkiem zmieniająca kolor, gdy jej ciepło, lampa, którą zapomniałam zabrać i lampion na świeczkę ze świeczką w środku&lt;/p&gt;&lt;p&gt;prezenty Tadzia: okropne puzzle z Maximą i Willemem Alexandrem (przyszli królowa i król Holandii) i jeszcze okropniejsze GFP - Green Flower Pot - okropna świecąca na zielono plastikowa doniczka, którą kupił Tadzia najlepszy kumpel z labu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tak, Tadzio to urodzony pechowiec. W związku z powyższym polski Święty Mikołaj postanowił naprawić błędy holenderskiego Sinterklaasa i 6 grudnia przyniósł mu niebiesko-żółte Subaru Impreza sterowane radiem. Polski Święty Mikołaj zrobił błąd, bo teraz Tadzio i Fin z piętra, Samueli, o niczym innym nie myślą tylko o wyścigach z przeszkodami po korytarzu. To ja już wolę okropne GFP.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6134807245286158443?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6134807245286158443/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6134807245286158443' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6134807245286158443'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6134807245286158443'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/sinterklaas-party.html' title='Sinterklaas party'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/R2R7WzCbDxI/AAAAAAAAAV4/p_Rx6hK8y48/s72-c/sinterklaas.bmp' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8073043438709931563</id><published>2007-12-15T02:58:00.000+01:00</published><updated>2007-12-15T03:27:13.444+01:00</updated><title type='text'>Wieczór w stylu gezellig</title><content type='html'>Pod koniec listopada mój supervisor Anne postanowił pokazać nam prawdziwą Holandię. Zaprosił nas na kolację w celu zaznajomienia nas z pewnym bardzo ważnym dla Holendrów słowem - gezellig. Słowo to jest chyba nieprzetłumaczalne na żaden inny język i stanowi ideał, do którego Holendrzy dążą. Oznacza miłą, ciepłą atmosferę, przyjacielskość, towarzystwo. Może być używane w odniesieniu do pomieszczeń, miejsc, zachowania.&lt;br /&gt;Kolacja u Anne i Annemarie była właśnie bardzo gezellig. Oni przygotowali tutejszą tradycyjną potrawę zimową w wersji wegetariańskiej (ziemniaki gatunku bardzo delikatnego potłuczone i ugotowane z porem, serem zółtym i chyba czymś jeszcze. W wersji dla mięsożerców znajdował się boczek), my zaś przygotowaliśmy barszcz biały z torebki. Piliśmy sobie winko, rozmawialiśmy o kultrowych różnicach i problemach Holandii z imigrantami, słuchaliśmy cichej, spokojnej holenderskiej muzyki i jazzu. Wszystko ładnie się komponowało z malutkim, ale ślicznie urządzonym mieszkankiem Annego i Annemarie. Holendrzy są bardzo dumni z wystroju swoich mieszkań. Poświęcają wiele czasu na urządzenie ich w stylu gezellig, efekt w większości przypadków jest naprawdę przytulny, funkcjonalny, w dobrym stylu. A skąd to wiem? Bo skoro tyle wysiłku wkładają w urządzenie mieszkania, duma z efektu nie pozwala im zasłaniać okien w pokoju dziennym. A jak już pisaliśmy okna są tu naprawdę duże, w związku z czym z zewnątrz można podziwiać wystrój mieszkań niemal wszystkich Holendrów.&lt;br /&gt;Ale wracając do kolacji - na koniec Anne i Annemarie zaserwowali  tradycyjny holenderski deser. W momencie, gdy pojawił się na stole przypomniało mi się dzieciństwo. Bo deserkiem tym jest kaszka manna z gęstym sokiem owocowym jako polewą. W moim przedszkolu gęsta, zimna kaszka(na płaskim talerzu, z czego śmieje się Tadzio), pływająca w soku malinowym była typowym deserkiem. Może kucharka była Holenderką?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8073043438709931563?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8073043438709931563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8073043438709931563' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8073043438709931563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8073043438709931563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/wieczr-w-stylu-gezellig.html' title='Wieczór w stylu gezellig'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-7870812685971540333</id><published>2007-12-09T16:33:00.000+01:00</published><updated>2007-12-09T17:33:30.805+01:00</updated><title type='text'>Ulica Czerwonych Latarni</title><content type='html'>Ciekawość powiodła nas pewnego wietrznego dnia na ulicę Nieuwstad, po której samochody jeżdzą wolno, a wieczorem jest bardzo czerwono. Na tutejszą wersję amsterdamskiej dzielnicy Czerwonych Latarni.&lt;br /&gt;Uliczka ta leży bardzo niedaleko centrum miasta - jeśli miałabym ją porównać do realiów wrocławskich byłaby to ulica Łaciarska - mała uliczka niedaleko Rynku, prostopadła to jednej z najbardziej zatłoczonych pieszymi ulic w mieście. Tak wygląda Nieuwstad, z tym że jest jeszcze węższa. Na ulicy do niej prostopadej - Folkingestraat, idącej z Vismarkt, znajdują się orientalne sklepiki i synagoga. Synagoga stoi naprzeciwko sex shopu. Ulica Nieuwstad jest jakieś dwa metry od synagogi. Witajcie w Holandii.&lt;br /&gt;Wybraliśmy się tam w sobotni wieczór około godziny 18, po zakupach. Ulica Folkingestraat była jak zwykle pełna ludzi. Tuż przed synagogą zakręt w prawo - jesteśmy na miejscu. Jest cicho, ciemno, czerwono i pusto. Jedynie na końcach ulicy samotni mężczyźni - może wiedzą, że jesteśmy tylko turystami, więc czekają, aż znikniemy by się zdecydować na oferowane tu usługi?&lt;br /&gt;Po obu stronach ulicy są duże (nawet jak na holenderskie warunki) okna, po bokach podświetlone czerwonymi światłami. W oknach zaś powód niezwylke niskiej prędkości przejeżdżających tędy samochodów - roznegliżowane kobiety. Roznegliżowane, nie nagie.&lt;br /&gt;Ludzie spodziewający się po tych wystawach czegoś więcej byliby zawiedzeni. Kobiety te siedzą, wyglądają na znudzone i czekają. Kiedy indziej, w ciągu dnia, widziałam nawet jedną przeglądającą kolorową gazetę. Jak w kolejce do fryzjera. Tylko, że strój inny. A może wyglądają w ten sposób tylko gdy po drugiej stronie szybki jest inna kobieta, w przeciwieństwie do nich wolna, która przyszła tu z ciekawości? Może gdy zniknęłam, a na ulicy Czerwonych Latarni pozostali sami klienci, kobiety wyglądały bardziej namiętnie?&lt;br /&gt;Jeszcze jedna obserwacja. Na ulicy Nieuwstad nie pracują Holenderki. Widzieliśmy murzynki, turczynki, bułgarki. Żadnej blondynki, żadnej białej kobiety. Kiedy innego dnia przez przypadek wjechaliśmy na drugą stronę ulicy Nieuwstad (tam naprawdę można trafić niechcący) widzieliśmy kobiety mniej egzotyczne, również blondynki, ale na pewno nie tutejsze. Ja stawiam na Ukrainki. I Polki.&lt;br /&gt;Skąd tu taka międzynarodowość? Bo nie ma wielu kobiet, które same decydują się na ten zawód. W Holandii prostytucja jest legalna, by można było ją kontrolować. Nie wszystko jednak jest w rzeczywistości kontrolowane. Od Holendrów dowiedzieliśmy się, że prawdopodonie większość kobiet, które widzieliśmy, jest do prostytucji zmuszana. Zastraszana, bo są tu nielegalnie, nie znają swoich praw, ktoś im zabrał paszport. Możliwe, że przyjechały do innej pracy, ale ktoś je oszukał. Nie brzmi wesoło, prawda?'&lt;br /&gt;Z tego co wiem Amsterdamska dzielnica nie jest tak smutna. W Groningen na Nieuwstad chodzi się po płatny seks. W Amsterdamie chodzi się tam na imprezę i podobno jest naprawdę gezzelig (przytulnie, towarzysko, przyjacielsko). I jeszcze wersja Amsterdamska to właściwie całe centrum miasta. Trudno ją ominąć i też można tam tarfić przypadkowo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-7870812685971540333?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/7870812685971540333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=7870812685971540333' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7870812685971540333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/7870812685971540333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/ulica-czerwonych-latarni.html' title='Ulica Czerwonych Latarni'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2812719138909788277</id><published>2007-12-05T12:35:00.000+01:00</published><updated>2007-12-05T12:41:00.917+01:00</updated><title type='text'>CIĄG DALSZY NASTĄPI</title><content type='html'>Nasza nieobecność tutaj przez dwa tygodnie była testem - na to czy ktoś o nas pamięta, zagląda tu i tęskni. Otóż jako, że znaleźliśmy komentarze Beti i Witka, jutro specjalnie dla nich zamieścimy trzy wpisy:&lt;br /&gt;1. z naszej wizyty na Ulicy Czerwonych Latarni w Groningen&lt;br /&gt;2. z bardzo gezzelig wieczoru u Anne i Annemarie&lt;br /&gt;3. z Sinterklaas party na które idziemy dzisiaj.&lt;br /&gt;Do przeczytania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2812719138909788277?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2812719138909788277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2812719138909788277' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2812719138909788277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2812719138909788277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/12/cig-dalszy-nastpi.html' title='CIĄG DALSZY NASTĄPI'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6987303499852226883</id><published>2007-11-17T18:12:00.000+01:00</published><updated>2007-11-17T19:18:04.273+01:00</updated><title type='text'>Kobieta zmienną jest-sponsorem dziesiejszego posta jest literka Ł</title><content type='html'>Ł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;piękne, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ach! jakaz ona cudownie polska, nadwiślańska by rzec można (dla lokalnych patriotow nadodrzańska). Nigdzie indziej nie ma takiego pięknego Ł. Na zachód od Polski* nikt nie używa, na wschód rozmamłują jej dźwięk z L.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie życie bez łódki, ławki, łosia, łabędzia, łań, łanów, łańcucha czy łojotoku!tak, szczegolnie bez łojotoku:( prawda, że smutne, jakieś jałowe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóz jak wszyscy wiemy w Holandii Ł nie istnieje (patrz *). Co zrobią skonfudowani literką Ł holenderscy listonosze gdy otrzymają do dostarczenia przesyłkę na nazwisko Łaba? Załamią ręce i poddadzą sie? Najdą ich myśli samobójcze, powiedzą "ta robota to jednak nie dla mnie" i zdecyduja przejść na wczesniejszą emeryture? NIE!! Holendrzy to naród twardy, uparty i kreatywny. Oni dostarczą zawiadomienie o paczce! Co jednak zrobić z tym cholernym wykrętasem? Hmmm.. Zamieńmy literkę na swoje:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w ten sposób stałem sie swego rodzaju bigamistą- bo moją dziewczyną jest nie tylko Justyna Łaba. Mam też parę innych Justyn na boku: Justynę Fabę, Justynę Fagę, Justynę Tabę a nawet Justynę Tagę!:P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście do mnie wiele przesyłek nie ma, bo aż strach pomyśleć co mogliby zrobić z Łężniaka:P&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6987303499852226883?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6987303499852226883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6987303499852226883' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6987303499852226883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6987303499852226883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/kobieta-zmienn-jest-sponsorem.html' title='Kobieta zmienną jest-sponsorem dziesiejszego posta jest literka Ł'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3910335942455569642</id><published>2007-11-11T23:35:00.000+01:00</published><updated>2007-11-12T00:19:37.680+01:00</updated><title type='text'>French fries with mayonnaise</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeG4HhSmMI/AAAAAAAAAVw/qKICe9kaCms/s1600-h/pulp.bmp"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131718599061444802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeG4HhSmMI/AAAAAAAAAVw/qKICe9kaCms/s320/pulp.bmp" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; Poznajecie tych milych dwoch panow?:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A pamietacie te scene?:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=SLtwFugudZE"&gt;http://youtube.com/watch?v=SLtwFugudZE&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000237/"&gt;Vincent&lt;/a&gt;: You know what they put on French fries in Holland instead of ketchup?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000168/"&gt;Jules&lt;/a&gt;: What?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000237/"&gt;Vincent&lt;/a&gt;: Mayonnaise.&lt;br /&gt; &lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000168/"&gt;Jules&lt;/a&gt;: Goddamn.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm0000237/"&gt;Vincent&lt;/a&gt;: I've seen 'em do it, man. They fucking drown 'em in that shit."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowilismy je przetestowac na wlasnej skorze:P (kiedy Justynka opowiedziala swojemu supervisorowi ze probowalismy frytek w majonezie, zapytal: "a co w tym dziwnego?")&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFDHhSmJI/AAAAAAAAAVY/9MnqnoHEdc4/s1600-h/PICT2920.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131716589016750226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFDHhSmJI/AAAAAAAAAVY/9MnqnoHEdc4/s320/PICT2920.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFEHhSmKI/AAAAAAAAAVg/URMINiJUyDA/s1600-h/PICT2923.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131716606196619426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFEHhSmKI/AAAAAAAAAVg/URMINiJUyDA/s320/PICT2923.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;To teraz legenda: po prawej widzimy frytki z belgijskim majonezem (smakowal jak zwyczajny, nie wiem po co podkreslac ze on belgijski)  po lewej pinda-sos (etymologie slowa pinda juz wyjasnialem;) ). Co ciekawe sos ow tylko przypomina smakiem maslo orzechowe (Justynka twierdzi ze absolutnie nie przypomina, ale to ja z nas dwojga mam wiekszy miesien powyzejbiodrowy, legitymujacy smakosza) a z tymze maslem wiele wspolnego nie ma, choc tak jak i ono jest tutejszym przysmakiem. Zwracam uwage na jakze atrakcyjna forme i barwe wspomnianego dodatku. Prawda ze apetyczne?:P&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFEnhSmLI/AAAAAAAAAVo/5iOfJz5koIo/s1600-h/PICT2919.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131716614786554034" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeFEnhSmLI/AAAAAAAAAVo/5iOfJz5koIo/s320/PICT2919.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A to punkcik w ktorym frytki sprzedaja. Nie wiem czy flagi belgijskie to "hhhhłyt martekingowy" ktory pobudza Holendrow do jedzenia frytek, ale wszystkie punkty z frytkami w dniach targowych maja taki jakze stonowany design.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3910335942455569642?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3910335942455569642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3910335942455569642' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3910335942455569642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3910335942455569642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/french-fries-with-mayonnaise.html' title='French fries with mayonnaise'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzeG4HhSmMI/AAAAAAAAAVw/qKICe9kaCms/s72-c/pulp.bmp' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6522803204411950529</id><published>2007-11-10T18:11:00.000+01:00</published><updated>2007-11-10T20:55:04.709+01:00</updated><title type='text'>Martinikerk</title><content type='html'>Dzisiejszy post jest spóźniony - powinien pojawić się tydzień temu, razem z opisem naszej wspinaczki na Martini Toren. Mowa dziś będzie o Martinikerk, kościele świętego Marcina, który zwiedziliśmy zaraz po wejściu na wieżę.&lt;br /&gt;Martinikerk jest kościołem protestanckim - protestanci to większość Holenderskiego społeczeństwa, katolicy to niecałe 15%. Ale zwiedzany przez nas kościół w chwili powstania około 1000 roku i przez wiele wieków później był rzymskokatolicki i wiele śladów z tamtego okresu można w nim jeszcze odnaleźć, w czym bardzo pomaga wypożyczana na czas zwiedzania kościoła mapka, z zaznaczoną ścieżką i wartymi zobaczenia freskami/witrażami/rzeźbami (a raczej jedną rzeźbą). W kościołach protestanckich nie ma ołtarza. Nie ma też obrazów, rzeźb. W Martinikerk praktycznie jedyne zachowane ozdoby są z okresu rzymskokatolickiego i mają jedynie wartość historyczną.&lt;br /&gt;Na poniższym zdjęciu widać malowidło sufitowe - świętego Marcina z żebrakiem, z którym według legendy podzielił się swoim płaszczem. Święty Marcin jest dla Holendrów, protestantów nie uznających świętych, kimś specjalnym. Obchodzą jego święto 11 listopada. Co prawda dzień ten jest dopiero przed nami, ale już o nim słyszeliśmy. Trochę to przypomina amerykańskie Haloween - dzieci chodzą po mieście od domu do domu i proszą o cukierki. Do nas raczej nie zapukają - zdaje się, że mamusie pilnują by dziatwa nie zapukała do studentów, bo krążą pogłoski o maluszkach, które to zrobiły i dostały małe białe "cukierki" - viagrę i extasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzX0dHhSmII/AAAAAAAAAVQ/zjwfxIcU7ZQ/s1600-h/PICT2909.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131276131530610818" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzX0dHhSmII/AAAAAAAAAVQ/zjwfxIcU7ZQ/s320/PICT2909.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A tutaj widać to, co prawdopodobnie u nas byłoby ołtarzem, oraz ambonę, zdaje się, że naprawdę używaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqAXhSmEI/AAAAAAAAAUw/PLPOsBPTaQ4/s1600-h/PICT2907.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131264642493093954" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqAXhSmEI/AAAAAAAAAUw/PLPOsBPTaQ4/s320/PICT2907.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z przodu kościoła (wg naszych pojęć - za ołtarzem), w czterech wielkich oknach wymalowane są herby szlacheckich rodzin oraz notabli miasta Groningen. Na zdjęciu tylko jedno - nie chcemy Was zanudzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqCXhSmFI/AAAAAAAAAU4/8kmMvduO-AE/s1600-h/PICT2903.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131264676852832338" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqCXhSmFI/AAAAAAAAAU4/8kmMvduO-AE/s320/PICT2903.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A to miniaturka Martnikerk zrobiona z zapałek!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqCnhSmGI/AAAAAAAAAVA/E9i8IffQ4gQ/s1600-h/PICT2906.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131264681147799650" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqCnhSmGI/AAAAAAAAAVA/E9i8IffQ4gQ/s320/PICT2906.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Teraz dochodzimy do ozdób współczesnych. Oto drewniana rzeźba symbolizująca świętego Marcina, z czterema rękami wyciągniętymi ku górze.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqEHhSmHI/AAAAAAAAAVI/TlKjV2b8qt8/s1600-h/PICT2889.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131264706917603442" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXqEHhSmHI/AAAAAAAAAVI/TlKjV2b8qt8/s320/PICT2889.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A poniżej seria kilimów przedstawiających siedem dni stworzenia.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;dzień pierwszy - światłość, dzień i noc.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnM3hSl_I/AAAAAAAAAUI/FBgd1F7SNac/s1600-h/PICT2894.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261558706575346" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnM3hSl_I/AAAAAAAAAUI/FBgd1F7SNac/s320/PICT2894.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; dzień drugi - niebo&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnNXhSmAI/AAAAAAAAAUQ/0wvWE1OU-Ig/s1600-h/PICT2895.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261567296509954" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnNXhSmAI/AAAAAAAAAUQ/0wvWE1OU-Ig/s320/PICT2895.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; dzień 3 -ziemia, morze, rośliny i dzień 4 - słońce i księżyc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnPXhSmBI/AAAAAAAAAUY/pwXt9FgSWa8/s1600-h/PICT2896.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261601656248338" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnPXhSmBI/AAAAAAAAAUY/pwXt9FgSWa8/s320/PICT2896.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dzień 5 - zwierzątka i dzień 6 - człowiek.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnP3hSmCI/AAAAAAAAAUg/rtP-dEBqDh0/s1600-h/PICT2897.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261610246182946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnP3hSmCI/AAAAAAAAAUg/rtP-dEBqDh0/s320/PICT2897.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tu znów widać dzień szósty i mój ulubiony dzień siódmy - odpoczynek:P.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnQnhSmDI/AAAAAAAAAUo/MgT6_c_c_Xk/s1600-h/PICT2898.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5131261623131084850" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzXnQnhSmDI/AAAAAAAAAUo/MgT6_c_c_Xk/s320/PICT2898.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6522803204411950529?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6522803204411950529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6522803204411950529' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6522803204411950529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6522803204411950529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/martinikerk.html' title='Martinikerk'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RzX0dHhSmII/AAAAAAAAAVQ/zjwfxIcU7ZQ/s72-c/PICT2909.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-2226920807003036618</id><published>2007-11-09T16:41:00.000+01:00</published><updated>2007-11-09T16:58:23.117+01:00</updated><title type='text'>Pada, pada, pada, wieje,pada, wieje...</title><content type='html'>Ech, nasze szczęście się skończyło. Dokładnie w środę. Zaczęła się pora deszczowa. Sztormy nie ustaną do maja. Tak, sztormy, żyjemy w końcu na morzu przysypanym ziemią. W środę, gdy jechaliśmy do labu spadł pierwszy deszcz. W związku z czym zadebiutowały nasze holenderskie spodnie przeciwdeszczowe - moje wrodzone kobiece wyczucie ładnych ciuchów cierpiało, gdy naciągałam na dżinsy okropne gumowe dresy w okropnym granatowym kolorze. Muszę jednak je pokochać - padać nieprzestanie, a bez nich na rower nie ma po co wsiadać. Zrobiliśmy to wczoraj, po pracy, bo rano nie padało, więc mieliśmy nadzieję, że tak już będzie do końca dnia. Nie było. Gdy po 18 wychodziliśmy z labu zaczęło padać. Ale mieliśmy nadzieję, że może nie będzie źle, więc wsiedliśmy na rowerki i jechaliśmy. A było źle. W połowie drogi zaczął się sztorm. Gdy wróciłam miałam mokre wszystko - spodnie, kurtkę, sweter, bieliznę, skarpetki. W butach miałam autentyczny basen. Nie myślcie sobie, że wiecie co to znaczy basen w butach, też myślałam, że wiem jak to jest. Do wczoraj. Nigdzie nie widziałam takiego deszczu. Gdy wróciliśmy nasze rzeczy były tak mokre, że można je było wyciskać i wyciskać i wyciskać... Całe szczęście, że jest suszarka w akademiku...Dlatego dziś wsiadłam w autobus. I chyba już go nie opuszczę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-2226920807003036618?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/2226920807003036618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=2226920807003036618' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2226920807003036618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/2226920807003036618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/pada-pada-pada-wiejepada-wieje.html' title='Pada, pada, pada, wieje,pada, wieje...'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8073250659707450157</id><published>2007-11-04T18:24:00.000+01:00</published><updated>2007-11-06T22:12:32.070+01:00</updated><title type='text'>Patrzymy na Groningen z góry - Martini Toren</title><content type='html'>Z góry, a nawet z bardzo wysoka - z 90 metrów. W niedzielę wykorzystaliśmy prawdopodobnie ostatni bezdeszczowy dzień i dzielnie pokonaliśmy 370 stopni wieży Świętego Marcina (Martini Toren), po to by pokazać Wam w jakim pięknym mieście mieszkamy i żeby sprawdzić gdzie byliśmy i czy dużo jeszcze zostało do zobaczenia. Wynik jest zadowalający - północną stronę miasta znamy niemal perfekcyjnie. Poza Muzeum. Tę wycieczkę cały czas odstawiamy na później, chociaż podobno otwarte jest nawet w niedzielę (jedyny czynny w całym mieście obiekt w tym dniu tygodnia).&lt;br /&gt;Oto sam szczyt wieży, a dokładnie zegar od wewnętrznej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HZ1qWJ2I/AAAAAAAAAR8/Hy1IhFwLWww/s1600-h/PICT2874.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045166104389474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HZ1qWJ2I/AAAAAAAAAR8/Hy1IhFwLWww/s320/PICT2874.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A oto kościół, przy którym zbudowano wieżę - Martinikerk, kościół św. Marcina. Przy którym, ponieważ kościół zbudowano wcześniej, w 1220, z inną wieżą, niższą. Ale wieża się zawaliła, więc w 1430 wybudowano nową i jeszcze ją powiększono w XVI wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HaVqWJ3I/AAAAAAAAASE/-C-1fMTHbeU/s1600-h/PICT2883.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045174694324082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HaVqWJ3I/AAAAAAAAASE/-C-1fMTHbeU/s320/PICT2883.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Dzwony, nieodłączny element wieży przy kościele. Spotkaliśmy je na wysokości 251 stromych  schodków, gdy zaczęłam się zastanawiać czy to był dobry pomysł, żeby wchodzić tak wysoko w spódnicy i kozakach... Dzwony te niestety lub na szczęście nie działają. Na szczęście - bo coś zaczęło dzwonić jak byliśmy obok nich, więc jakby działały to pewnie wycieczka skończyłaby się głuchotą.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HalqWJ4I/AAAAAAAAASM/HdW6aHLNMRI/s1600-h/PICT2853.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045178989291394" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HalqWJ4I/AAAAAAAAASM/HdW6aHLNMRI/s320/PICT2853.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4Ha1qWJ5I/AAAAAAAAASU/kScVsxrBnNM/s1600-h/PICT2855.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045183284258706" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4Ha1qWJ5I/AAAAAAAAASU/kScVsxrBnNM/s320/PICT2855.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HbVqWJ6I/AAAAAAAAASc/WOCWUWSOHCU/s1600-h/PICT2854.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129045191874193314" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HbVqWJ6I/AAAAAAAAASc/WOCWUWSOHCU/s320/PICT2854.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie - taras widokowy, niestety otwarty tylko z jednej strony, tak by móc podziwiać północną stronę miasta. Może inne są nieciekawe?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4EmVqWJyI/AAAAAAAAARc/AT2ZuWgdu9E/s1600-h/PICT2865.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129042082317870882" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4EmVqWJyI/AAAAAAAAARc/AT2ZuWgdu9E/s320/PICT2865.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ten plac ze straganami to Grotte Markt, tutejszy Rynek. Tak, dobrze widzicie - w centrum Groningen są stragany, ale nie w każdy dzień tygodnia. Za to w każdy dzień tygodnia jeżdżą autobusy. Dziwnie to wygląda dla przyzwyczajonych do martwej przestrzeni w Rynku Wrocławian, prawda?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4Em1qWJzI/AAAAAAAAARk/Rj_0E8s7NkA/s1600-h/PICT2866.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129042090907805490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4Em1qWJzI/AAAAAAAAARk/Rj_0E8s7NkA/s320/PICT2866.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; A tu chyba zachód Groningen, za kratkami.&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4EnlqWJ1I/AAAAAAAAAR0/nHA0mOIVdwU/s1600-h/PICT2868.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129042103792707410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4EnlqWJ1I/AAAAAAAAAR0/nHA0mOIVdwU/s320/PICT2868.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kawiarnie i parkingi na dachach. &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CSFqWJsI/AAAAAAAAAQs/Q66DEFXCZgA/s1600-h/PICT2859.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CSVqWJtI/AAAAAAAAAQ0/7O4XSybEAQk/s1600-h/PICT2860.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129039539697231570" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CSVqWJtI/AAAAAAAAAQ0/7O4XSybEAQk/s320/PICT2860.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Znów Grotte Markt. Ale tym razem widać także Ratusz.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CS1qWJuI/AAAAAAAAAQ8/WKnW2ZoSz2A/s1600-h/PICT2861.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129039548287166178" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CS1qWJuI/AAAAAAAAAQ8/WKnW2ZoSz2A/s320/PICT2861.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu jak się przyjrzycie, zobaczycie Teatr. Do którego niestety nie wejdziemy, bo i tak wszystko będzie po niderlandzku:(.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CTFqWJvI/AAAAAAAAARE/KfaTtIPTT6k/s1600-h/PICT2862.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129039552582133490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CTFqWJvI/AAAAAAAAARE/KfaTtIPTT6k/s320/PICT2862.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Ładne miasto, prawda? Niska zabudowa, nic nie zasłania widoku, poza pomarańczowym wysokim budynkiem w dziwnym kształcie. To najpiękniejszy budynek Holandii. Mieszkamy zaraz na przeciwko.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CTlqWJwI/AAAAAAAAARM/N1jUWW9-Gr8/s1600-h/PICT2863.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129039561172068098" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4CTlqWJwI/AAAAAAAAARM/N1jUWW9-Gr8/s320/PICT2863.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8073250659707450157?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8073250659707450157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8073250659707450157' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8073250659707450157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8073250659707450157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/patrzymy-na-groningen-z-gry-martini.html' title='Patrzymy na Groningen z góry - Martini Toren'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Ry4HZ1qWJ2I/AAAAAAAAAR8/Hy1IhFwLWww/s72-c/PICT2874.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-6326375660508294113</id><published>2007-11-01T00:30:00.000+01:00</published><updated>2007-11-01T00:40:45.209+01:00</updated><title type='text'>BARDZO WAŻNY WPIS. URODZINOWY.</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RykRmVqWJrI/AAAAAAAAAQk/43X1wxdV7XE/s1600-h/zdjÄcia+021.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5127649001085478578" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RykRmVqWJrI/AAAAAAAAAQk/43X1wxdV7XE/s320/zdj%C4%99cia+021.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Postanowiłam tutaj zostawić życzenia urodzinowe dla bardzo ważnej dla mnie osoby (taki mały test - chce się przekonać czy czyta bloga). Kasiu! Wszystkiego najlepszego z okazji 22 urodzin! Żeby w Polsce było dziś słonecznie i pięknie i żeby głowa Cię nie bolała po Haloweenowej imprezie:). Tadzio oczywiście się do życzeń dołącza:). To pewnie nie jest Twoje ukochane zdjęcie, ale to jedyne jakie mam na komputerze:).&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-6326375660508294113?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/6326375660508294113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=6326375660508294113' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6326375660508294113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/6326375660508294113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/11/bardzo-wany-wpis-urodzinowy.html' title='BARDZO WAŻNY WPIS. URODZINOWY.'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RykRmVqWJrI/AAAAAAAAAQk/43X1wxdV7XE/s72-c/zdj%C4%99cia+021.jpg' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3068622512525326990</id><published>2007-10-28T16:48:00.000+01:00</published><updated>2007-10-28T19:01:29.092+01:00</updated><title type='text'>3FM czyli hity z satelity</title><content type='html'>3FM to tutejsza stacja radiowa, którą z namiętnościa słuchają w laboratoriach prawie wszyscy w naszej grupie badawczej (niechlubny wyjatek stanowi Ria, techniczna po 50-tce, ktora z pasja radio wylacza jak tylko w labie sie pojawia). Po dwumiesiecznej ekspozycji na jego dzwieki nam tez sie juz podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radio prowadzone jest na sposob Zetkowo-Eskowy, co na poczatku spowodowalo moja do niego nieufnosc, jako ze powyzsze dwie stacje sa dla mnie symbolem komercyjnej kaszany. Muzyka poczatkowo tez nie wydaje sie byc zbyt ambitna- taki pop z elementami rocku, choc trzeba przyznac ze artysci czesto w Polsce nie znani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiana mojego nastawienia przyszla gdy z ciekawosci czy tutejsze hity sa hitami w Polsce porownalem znane mi z 3FM single z hitami Listy przebojow 3-jki i Listy RMF-FM. Okazalo sie ze co najwyzej 10% z nich w ogole zaistnialo gdzies tam na listach. Za to oczom moim ukazaly sie Dody i inne Iglesiasy lub odrobine mniej popowy repertuar(jesli chodzi o liste 3-jki). Stad postanowilem powklejac linki do youtubowych teledyskow tutejszych hiciorow, chociazby po to zeby pokazac ze pop moze byc dobry. Jesli ktos z was zna ktorys z do tej pory nieznanych mi kawalkow, to sie pochwalcie;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do moich ulubionych naleza:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=glkG9GLmOqY"&gt;http://youtube.com/watch?v=glkG9GLmOqY&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=OHN2JKuqNNc"&gt;http://youtube.com/watch?v=OHN2JKuqNNc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=iIJo4SCYw_g"&gt;http://youtube.com/watch?v=iIJo4SCYw_g&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=2PoEV8TM5dM"&gt;http://youtube.com/watch?v=2PoEV8TM5dM&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=NZ806mlFoMY"&gt;http://youtube.com/watch?v=NZ806mlFoMY&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=0qoL-9jGaZc"&gt;http://youtube.com/watch?v=0qoL-9jGaZc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=VB9vqCIviMk"&gt;http://youtube.com/watch?v=VB9vqCIviMk&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=orACIBjHuI4"&gt;http://youtube.com/watch?v=orACIBjHuI4&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=EbJtYqBYCV8"&gt;http://youtube.com/watch?v=EbJtYqBYCV8&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warte wspomnienia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=AjHSu4wNTyw"&gt;http://youtube.com/watch?v=AjHSu4wNTyw&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=p2DucbrV0hc"&gt;http://youtube.com/watch?v=p2DucbrV0hc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=W9e_4A7EKoA"&gt;http://youtube.com/watch?v=W9e_4A7EKoA&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=kC3XtTdw3GQ"&gt;http://youtube.com/watch?v=kC3XtTdw3GQ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=4NZZ6tXCuO8"&gt;http://youtube.com/watch?v=4NZZ6tXCuO8&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=JK716RqoUms"&gt;http://youtube.com/watch?v=JK716RqoUms&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://youtube.com/watch?v=6Q16o87sPoM"&gt;http://youtube.com/watch?v=6Q16o87sPoM&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3068622512525326990?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3068622512525326990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3068622512525326990' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3068622512525326990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3068622512525326990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/3fm-czyli-hity-z-satelity.html' title='3FM czyli hity z satelity'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-8482142641781474700</id><published>2007-10-24T22:01:00.001+02:00</published><updated>2007-10-24T22:19:38.877+02:00</updated><title type='text'>Pastwisko z widokiem na morze</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rx-lXecjcQI/AAAAAAAAAQc/zvO66gAmPSE/s1600-h/PICT2833.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5124996723699314946" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rx-lXecjcQI/AAAAAAAAAQc/zvO66gAmPSE/s320/PICT2833.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Podczas wycieczki nad Waddenzee bardzo rozśmieszyło nas to, że ludziom zabrania się widoku morza za pomocą płotu i kanału, natomiast owce mogą sobie na morze patrzeć i patrzeć ile chcą. Na zdjęciu to na lewo od owiec to morze. Teraz już wiemy, że owce mają specjalną funkcję, a nawet dwie:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. wyjadają trawę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2. dreptając po wale utwardzają go, a zatem chronią Holandię przed zalaniem, co dla kraju, który wyrwał morzu połowę swojej powierzchni jest niezwykle istotne.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-8482142641781474700?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/8482142641781474700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=8482142641781474700' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8482142641781474700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/8482142641781474700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/pastwisko-z-widokiem-na-morze.html' title='Pastwisko z widokiem na morze'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rx-lXecjcQI/AAAAAAAAAQc/zvO66gAmPSE/s72-c/PICT2833.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-1050461201130042686</id><published>2007-10-21T22:34:00.000+02:00</published><updated>2007-10-21T23:02:56.758+02:00</updated><title type='text'>Niespodzianki Groningen</title><content type='html'>Jesteśmy w Groningen już niemal dwa miesiące, a miasto ciągle nas czymś zaskakuje. Np. w czwartek wieczorem pomiędzy Grotte Markt i Vismarkt odkryliśmy budynek, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy, przez zamieszanie związane z targiem. Między nowoczesnymi szklanymi budowlami stoi sobie skromnie jeden z niewielu budynków w Groningen, który przetrwał II wojnę światową. Pięknie odrestaurowany, duma mieszkańców miasta.&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123894068155478162" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6gecjcJI/AAAAAAAAAPk/KLiB16rsSHM/s320/PICT2844.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123894076745412770" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6g-cjcKI/AAAAAAAAAPs/a6vcPnNMpbQ/s320/PICT2846.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123894081040380082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6hOcjcLI/AAAAAAAAAP0/BWoI2TV-EeY/s320/PICT2847.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123894089630314690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6hucjcMI/AAAAAAAAAP8/K03_E6dIEws/s320/PICT2848.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;A tuż przed nim taka oto powykręcana rzeźba. Pod nią wyczytaliśmy nazwisko Roberto Barni, z tego, co udało mi się ustalić w internecie to włoski artysta, autor rzeźby. &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123896091085074658" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu8WOcjcOI/AAAAAAAAAQM/v9hy91PQSiE/s320/PICT2850.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Kawałek dalej, tuż nad pubem wiszą kolejne rzeźby:&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123896095380041970" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu8WecjcPI/AAAAAAAAAQU/MlJo4daPcEA/s320/PICT2851.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ładne to Groningen, prawda?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-1050461201130042686?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/1050461201130042686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=1050461201130042686' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1050461201130042686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/1050461201130042686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/niespodzianki-groningen.html' title='Niespodzianki Groningen'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxu6gecjcJI/AAAAAAAAAPk/KLiB16rsSHM/s72-c/PICT2844.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-162576867204923283</id><published>2007-10-21T18:40:00.000+02:00</published><updated>2007-10-21T22:19:22.477+02:00</updated><title type='text'>WADDENZEE czyli błotnista kałuża, którą Holendrzy zwykli nazywac morzem</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem jak wy ale ja bardzo lubie polskie morze. Chlodna bryza, piasek, spienione fale.. Szczegolnie jesienia kiedy nie mozna sobie tylka spiec na plazy (w sumie czesto latem tez nie mozna) jest w naszym kochanym Baltyku jakas potega, majestatycznosc, magnetyzm. A skoro Groningen jest jedynie 30 km od tutejszego morza bardzo chcialem je zobaczyc, chociazby po to aby je moc porownac. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Pierwszy zawod spotkal mnie gdy Holendrzy wyprowadzili mnie z bledu: otoz ten kraj tylko czesciowo, z zachodniej strony lezy nad morzem Polnocnym, ktore tak chcialem zobaczyc, a polnoc kraju nad Waddenzee. Na pytanie: "Czy to moze?" Holendrzy odpowiadaja jakos tak wymijajaco "Tak, ale nie do konca. To po prostu Waddenzee." Co wiecej jak sie dowiedzielismy, ciezko sie zorientowac ze to "morze" bo to ponoc tafla blota. Gwoli scislosci to nawet poszukalem w necie co to jest Waddenzee i okazo sie ze zatoka morza Polnocnego..&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Korzystajac z okazji bycia w foczym szpitalu zdecydowalismy sie to sprawdzic.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;O czym jeszcze udalo nam sie dowiedziec to ze nie tak latwo sie dostac nad Waddenzee, bo nie ma tak naprawde drog w tym kierunku. Ale jak to mozliwe, że nie ma drog nad morze? Przeciez to dla nas bez sensu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kombinujac jak kon pod gorke udalo nam sie znalezc droge ktora przez gospodarcze podworko wiedzie w strone morza. I hen daleko za polderem ujrzelismy taka oto groble (zdjecie zrobione z troszke blizszego hen):&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123872215361875970" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxumoecjcAI/AAAAAAAAAOc/topg7tvEak8/s320/PICT2843.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Totez z nadzieja powiedzielismy sobie: Ooooooooho, wydma, na niej powyginane drzewka, to pewnie za nia bedzie morze. No to my radosne dreptu, dreptu, dochodzimy do grobli, a za nia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123873284808732690" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxunmucjcBI/AAAAAAAAAOk/II8WDr_ycJg/s320/PICT2827.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;...kolejny polder za ktorym grobla w oddali.. Taaak.. No dobra, to moze tym razem ta bedzie ostatnia.. Nastepne pol godziny i:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123875135939637282" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxupSecjcCI/AAAAAAAAAOs/gpduTbQ8jOg/s320/PICT2829.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Od grobli odgradzal nas kanal lub plotek. Ale co to dla nas taki maly plotek (bo kanal taki maly to nie byl:P)- jestesmy z Polski:) Totez po wdrapaniu sie na groble, oczom naszym ukazal sie upragniony widok (po ukazaniu sie upragnionego widoku poczulismy cos w stylu: i to juz to? to wszystko? no jak to? to moze pojdziemy kawalek dalej, moze tam cos dalej jest?).&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123880345734967394" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxuuBucjcGI/AAAAAAAAAPM/HqV45fiXuGc/s320/PICT2838.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123881002864963698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxuun-cjcHI/AAAAAAAAAPU/bE5MwAA6IQ4/s320/PICT2834.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123880332850065474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxuuA-cjcEI/AAAAAAAAAO8/9xOD05ZQwjs/s320/PICT2836.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Tak, to trawiaste bloto to juz morze. Za nimi w oddali holenderskie wyspy. Jak sie przyjrzycie to mozna dostrzec falochrony powbijane w poprzek i wzdluz tej odrobine bardziej wodnistej czesci blota. To czesc systemu odgradzajacego lad od morza. A to trawiaste bloto to z kolei pierwszy etap odbierania morzu ladu. I pomyslec ze poldery przez ktore szlismy nad Waddenzee, nie rozniace sie niczym poza idealna plaskoscia od naszych pol, byly kiedys czescia morza.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Aha, jeszcze watek humorystyczny z grobli na ktora wkroczylismy nielegalnie, a na ktorej pasly sie kontemplujace blotnisty krajobraz owce:&lt;/p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123884348644487298" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxuxqucjcII/AAAAAAAAAPc/h1gcRypFAs0/s320/PICT2833.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Znajdz niepasujace owce!!:P&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-162576867204923283?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/162576867204923283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=162576867204923283' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/162576867204923283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/162576867204923283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/waddenzee-czyli-botnista-kaua-ktr.html' title='WADDENZEE czyli błotnista kałuża, którą Holendrzy zwykli nazywac morzem'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxumoecjcAI/AAAAAAAAAOc/topg7tvEak8/s72-c/PICT2843.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3738144920972523771</id><published>2007-10-21T18:25:00.000+02:00</published><updated>2007-10-21T18:34:03.892+02:00</updated><title type='text'>Holenderska prowincja</title><content type='html'>Gdy tylko wyjedzie się z miasta zaczyna się monotonny płaski trawiasto-owczo-krowi pejzaż. Krowy i owce pojawiają się tuż za granicami miasta i są wszędzie. Trawa jest aż czarno-biała. I w niemal każdej mijanej wsi jest piękny stary wiatrak.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123828535544475586" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-5-cjb8I/AAAAAAAAAN8/DAexT0IicUg/s320/PICT2785.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123828544134410194" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-6ecjb9I/AAAAAAAAAOE/0oDrwjsk8YA/s320/PICT2819.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123828548429377506" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-6ucjb-I/AAAAAAAAAOM/hoH-FUjCuzw/s320/PICT2821.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123828561314279410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-7ecjb_I/AAAAAAAAAOU/xQiRHRsxH98/s320/PICT2823.JPG" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3738144920972523771?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3738144920972523771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3738144920972523771' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3738144920972523771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3738144920972523771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/holenderska-prowincja.html' title='Holenderska prowincja'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt-5-cjb8I/AAAAAAAAAN8/DAexT0IicUg/s72-c/PICT2785.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7237787251093147117.post-3490901394658728514</id><published>2007-10-21T16:29:00.000+02:00</published><updated>2007-10-21T18:39:45.361+02:00</updated><title type='text'>ZEEHONDENCRECHE PIETERBUREN</title><content type='html'>Wczoraj zrobiliśmy sobie małą wycieczkę za miasto. Odwiedziliśmy Pieterburen, niewielką holenderską wioseczkę słynną z powodu Centrum Rehabilitacji i Badań nad Fokami (Zeehondencreche). Założycielką centrum była Lenie 't Hart', która zaczynała w latach 70 w ogródku. Teraz jest dyrektorką centrum, które rozrosło się niepomiernie - rocznie leczą około 90 fok pospolitych i 60 fok szarych, a czasem zdarzają się im nawet zagubione foki arktyczne, którym udało się umknąć przed norweskimi i kanadyjskimi łowcami. Łącznie ponad 150 zwierzątek porzuconych przez mamy, zaplątanych w rybackie sieci czy zainfekowanych chorobami i pasożytami, co moim zdaniem jest liczbą imponującą zważywszy na fakt, że centrum nie otrzymuje dotacji od rządu. Na zrobionych przez nas zdjęciach foczki wyglądają trochę martwo, ale to złudne wrażenie - naprawdę są żywe i szczęśliwe, tylko że trochę leniwe. W centrum zawiodło nas trochę to, że wszystkie napisy były po holendersku. Ale za to na koniec w sali filmowej obejrzeliśmy anglojęzyczny film o centrum i o fokach. Który zakończył się bardzo fajną sceną - centrum jest dumne z tego, że nie ma stałych lokatorów, wszyscy rehabilitanci są po wyzdrowieniu wypuszczani na wolność. Akcja uwalniania nazywa się "It's a beautiful day". I ostatnia scena filmu przedstawiała foczkę wypuszczaną do morza do akompaniamentu piosenki Queen "It's a beautiful day, sun shines, nothing gonna stop me now". Bardzo patetycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wejście do centrum:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123807515974528706" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxtryecjbsI/AAAAAAAAAL8/G4I73dnS2A0/s320/PICT2789.JPG" border="0" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123816333542387410" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxtzzucjbtI/AAAAAAAAAME/rcNUSO2DC94/s320/PICT2787.JPG" border="0" /&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Focza karetka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123817325679832802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt0tecjbuI/AAAAAAAAAMM/YcIH-tfT5dE/s320/PICT2788.JPG" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Foki pospolite:&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123819404444004082" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt2mecjbvI/AAAAAAAAAMU/0qvS6cb2EYY/s320/PICT2790.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123819421623873282" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt2necjbwI/AAAAAAAAAMc/aLJCPA7MKwA/s320/PICT2791.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123819443098709778" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt2oucjbxI/AAAAAAAAAMk/eJLHBrTKlGY/s320/PICT2794.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123819451688644386" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt2pOcjbyI/AAAAAAAAAMs/-PufwNjS0Q4/s320/PICT2795.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123821474618240834" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt4e-cjb0I/AAAAAAAAAM8/RUHVUQqjoIE/s320/PICT2797.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123821466028306226" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt4eecjbzI/AAAAAAAAAM0/YyRDH8j2_Rg/s320/PICT2796.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123821478913208146" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt4fOcjb1I/AAAAAAAAANE/wXQlyw_wM-Y/s320/PICT2798.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Foki szare:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123821487503142754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt4fucjb2I/AAAAAAAAANM/VsaB2a81B5I/s320/PICT2799.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123823480367968114" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt6Tucjb3I/AAAAAAAAANU/ON6ehdSLTQg/s320/PICT2800.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Komentarz Tadzia do poniższego zdjęcia: Piękne Panie i Justyna.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123823484662935426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt6T-cjb4I/AAAAAAAAANc/tkUkDSkUTEE/s320/PICT2802.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123823493252870034" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt6Uecjb5I/AAAAAAAAANk/CzliZJdRIH8/s320/PICT2804.JPG" border="0" /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5123823501842804642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/Rxt6U-cjb6I/AAAAAAAAANs/w2aTrT4aQNs/s320/PICT2806.JPG" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7237787251093147117-3490901394658728514?l=piesi.blogspot.com'/&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piesi.blogspot.com/feeds/3490901394658728514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='https://www.blogger.com/comment.g?blogID=7237787251093147117&amp;postID=3490901394658728514' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3490901394658728514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7237787251093147117/posts/default/3490901394658728514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piesi.blogspot.com/2007/10/zeehondencreche-pieterburen.html' title='ZEEHONDENCRECHE PIETERBUREN'/><author><name>Justyna&amp;amp;Tadzio</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06337501515499484272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:extendedProperty xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' name='OpenSocialUserId' value='00360278812802142274'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_bvMlLL8FPFw/RxtryecjbsI/AAAAAAAAAL8/G4I73dnS2A0/s72-c/PICT2789.JPG' height='72' width='72'/><thr:total xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'>0</thr:total></entry></feed>