niedziela, 7 października 2007

Niedziela pracująca

Pamiętacie jeszcze czasy, gdy w tygodniu wszystkie slepy o 18 były zamknięte i raz na jakiś czas odbywało się zakupowe święto pod tytułem pracująca niedziela? Gdy w tę jedną specjalną niedzielę cały niemal Wrocław kierował się na zakupy do Pedetu, bo to przecież jedyna taka okazja, żeby spokojnie coś sobie obejrzeć, gdy nie ogranicza Cię zmęczenie i praca skończona tuż przed zamknięciem sklepów (lub jak było w moim wypadku - zmęczenie i praca rodziców). Kto pamięta datę ostatniej takiej niedzieli we Wrocławiu? Poruszam ten temat, bo tu, w cywilizowanym zachodnim kraju, wszystkie sklepy w tygodniu są zamykane o 17 (poza czwartkiem, dniem zakupów, gdy otwarte są aż do 20). W soboty (o ile są otwarte) też są czynne do 17. Natomiast raz na miesiąc można te zakupowe limity sobie zrekompensować - pierwsza niedziela miesiąca jest zawsze niedzielą handlową. Holendrzy dostają w takie dni szału. Gdy wczoraj weszliśmy na chwię do H&M były tam takie tłumy ludzi, że nikt nad niczym nie panował. Mnóstwo klientów, mało obsługi, wszędzie kolejki, na podłodze duże ilości ubrań, które spadły z wieszaków i których nikt nie podniósł. Trochę jak taki bardziej luksusowy targ na Zielińskiego. Tadzio wyszedł stamtąd z wrażeniem, że to musi być traktowane tutaj jak sklep dla biedniejszej klasy społecznej. Ale to chyba nie o to chodzi. W związku z powyższym zastanawiam się, jaki jest sens niedzieli handlowej? Mam wrażenie, że po wczorajszym dniu na półkach po prostu nic nie zostało. Więc co będą kupować dziś, w niedzielę? Mieliśmy to dzisiaj sprawdzić, lecz pogoda była tak ładna, że wolelismy wybrać się na rowerową przejażdżkę w nieznane dotąd regiony Groningen. I odkryliśmy przepiękny park z kaczkami. Zamieszczam zdjęcia.

Sowy przed parkiem z kaczkami:


Typowy holenderksi widoczek - woda, kanały, woda, woda...


Droga siostro - oto dowód, że potrafię jeździć na rowerze:





Pokręcona holenderska architekrura - kopnięty budynek:

1 komentarz:

Unknown pisze...

Faktycznie!!
Justyna umie jezdzic na rowerze:) Teraz juz nikt w to nie watpi!! A tak z innej beczki! Jak sie czujecie ze swiadomoscia ze gdzies tam daleko w miescie Wroclawiu grupa naszych kolegow zaczela STUDIA i nieodlnczna walke o terminy cwiczen i seminarow?? Bo ja sie ciesze ze chociaz raz mnie to ominie:P

Pozdrowienia!