- Groningen jest najbardziej zarowerowanym miejscem w Holandii. Kazdy ma tu rower a duza czesc osob nawet kilka. Wedlug statystyk na osobe przypada tu 2,5 rowera. Niewyobrazalne!! 2,5 rowera!! Jak to sie dzieje? otoz istnieje wiele kombinacji,np. ktos ma jeden kiepskiej jakosci rower do jazdy do pracy (zeby nie ukradli ze stojaka), jeden rower gorski i kolarzowke. Bardzo czesto ktos ma na stanie rower zepsuty, albo moja ulubiona opcja 2 zniszczone rowery-w razie czego jesliby jeden sie posypal to jest drugi. Kazdy jezdzi na rowerze. Widzielismy rodzicow ktorzy na rowerze odprowadzali dziecko do szkoly (ktore oczywiscie jechalo na rowerze:P ), dziadka jadacego pod gorke, wyprzedzajacego innego dziadka na rowerze, facetow w graniturach, kobiety w szpilkach, kozaczkach a nawet w mini!:P Jak to stwierdzila kobieta z laboratorium, pochodzaca z Ugandy, to chyba jedyne miejsce gdzie mozna spotkac profesora na rowerze:)
- Jest tu cholernie duzo ludzi z Fryzji. Jest to prowincja na wschod od prowincji Groningen, usiana wysepkami, gdzie mieszkancy mowia w innym jezyku-fryzyjskim i maja sklonnosci nacjonalistyczne. Stad Fryzowie bardzo chetnie przyznaja sie do swojego pochodzenia. A pisze o tym wszystkim w zwiazku z moimi pilkarskimi sklonnosciami:P Najbardziej znanym miastem dla Polakow jest Heerenveen gdzie trafil wlasnie Radoslaw Matusiak. Na mecze wedlug Marteena (moj fryzyjski opiekun w labie) przyjezdza mnostwo ludzi. Co mnie zszokowalo to to ze na 26 tysiecy miejsc sprzedano tam 22 tysiace karnetow! Heerenveen jest wiec pupilkiem calego regionu:) Ostatnio obiecalem Maartenowi ktory im kibicuje ze Matusiak strzeli w tym sezonie ponad 10 bramek:) Jak myslicie, da rade?
- W miescie liczacym 200 tysiecy mieszkancow sklepy sa zamkniete w niedziele. I to Polska jest zasciankiem..:P
- Dowiedzielismy sie ze Holendrzy w bardzo ciekawy sposob mowia dzien dobry: [Hujen morhen]. A jak juz jestesmy w temacie to zgadnijscie jak sie czyta nazwisko bylego bramkarza reprezentacji Holandii: Eda de Goey'a?:P Biedny Dariusz 'runi' Szpakowski:P Co do wymowy to zabawna tez byla sytuacja gdy Justynka przeczytala po polsku 'rug' czyli skrot nazwy tutejszego uniwersytetu. Anne bardzo sie ucieszyl bo to po holendersku ssac:P No i moja ulubiona anegdotka slowna: wczoraj znalazlem w scianie jednego z laboratoriow stalowe drzwiczki wyprodukowane przez firme DUPA :D
sobota, 8 września 2007
To teraz pare uwag od Tadeusza:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
hehe, po 2 latach mieszkania ze studentka niderlandystyki nabralam przekonania, ze literka "h" jest ulubiona w jezyku Holendrow. :)
pozdrawiam!
hej!!:) nie mow Tadek, ze nikt waszego bloga nie czyta! ja go czytuje regularnie i musze powiedziec, ze jest swietny. Mozna sobie humor poprawic:P pozdrawiam Ciebie i Justyne i czekam na nowe posty;)
A ja w wakacje widziałam profesora Sikorskiego wyjeżdżającego z uczelni na rowerze i w kaszkiecie :)
Prześlij komentarz