Nie rozumiem dlaczego te zdjęcia się zamieszczają w innej kolejności niż ja chcę:-(. i chciałam dać podpisy pod każdym i jakoś się nie da. W każdym razie akurat coffee shopów chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba:P. A ja jestem lepsza od Tadzia, bo znalazłam drugi coffee shop, taki mniej kolorowy, bardziej mroczny. I jeszcze znalazłam dziś Lidla, choć może nie powinnam się tym chwalić:-(. Ale co zrobić - jak się żyje w kraju, w którym kalafior na promocji kosztuje 4 złote...
środa, 5 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
8 komentarzy:
To ja bym chciał mały prezencik z tego sklepiku! Wystarczy taki jedno gramowy:) Bo z chęcią bym sie do ściany przykleił :P
Pozdrawiam
niestety, niestety nie będziemy ryzykować zatrzymania na granicy za przemyt:P.
u nas sa drozsze...-_-'
to jak? jestesmy zaproszone na swieta?
niusia, a zakupilas juz cos w tym coffee shopie?:D
nam w Amsterdamie najbardziej sie podobal Russian towar:D polecamy
toodles! (to takie amerykanskie buziaczki w wersji dla gejow:))
do coffee shopu nie wchodziliśmy, czasu nie było. i zmień sobie login moja zamerykanizowana siostro, bo Was nie zaproszę na święta:P
Prześlij komentarz