Żeby nie było - autorem zupy i nadzienia do nalesników byłam ja - Justyna. I jakimś dziwnym trafem nalesniki zaczęły się smażyć jak należy, gdy ja zmienilam patelnię na lepszą!
muszę powiedzieć, że postęp jest jeszcze większy. wtedy jak robiłyśmy naleśniki, to ciasto wyszło słodkie, a nadzienie kwaśne, a teraz wszystko wyszlo jak należy poza tym, że tu nie ma normalnego sera.
no w sumie... no i ja znowu nie miałam nic wspólnego z ciastem:P. zawsze lepiej takie rzeczy zwalić na kogoś innego, to on jest wtedy odpowiedzialny jak nie wyjdzie:P.
4 komentarze:
jak ostatnio robiłyśmy naleśniki z magdą to nie chciały się zwinąć.
widzę że od tamtej pory zrobiłas postępy;]
pozdrawiam z wrocławia w którym wreszcie pojawiła się złota jesień
monika:)
muszę powiedzieć, że postęp jest jeszcze większy. wtedy jak robiłyśmy naleśniki, to ciasto wyszło słodkie, a nadzienie kwaśne, a teraz wszystko wyszlo jak należy poza tym, że tu nie ma normalnego sera.
a czy teraz przerzucałaś naleśniki z piwem w ręce?
a widzisz:)
no w sumie... no i ja znowu nie miałam nic wspólnego z ciastem:P. zawsze lepiej takie rzeczy zwalić na kogoś innego, to on jest wtedy odpowiedzialny jak nie wyjdzie:P.
Prześlij komentarz