To moze teraz moja wersja:P
Po bardzo dokladnym oprowadzeniu mnie po zakladzie moi opiekunowie poszukali mi artykulow, wydali potrzebny sprzet biurowy jak jakis zeszyt na notatki czy markery. Ogolnie bardzo mili ludzie. Tak czy inaczej myslalem ze Justynka jest gdzies obok. Kiedy juz skonczyli mnie wstepnie instruowac zaczalem szukac Justynki. Nie moglem jej nigdzie znalezc wiec stwierdzilem ze poczekam na nia przy wyjsciu.. Po uplywie pol godziny stwierdzilem jednak ze nie jest az taka kochana na jaka wyglada i ze pewnie sobie poszla majac mnie w hmmmm...glebokim powazaniu;) ale jak to sie mowi samotny mezczyzna to kreatywny mezczyzna stwierdzilem ze w zwiazku z tym pokrece sie sam po miescie:) dreszczyk emocji zapewnial mi brak mapy jako ze Justynki torebka zawierala bardzo inteligentnie obydwie mapy ktore posiadamy. Tak czy inaczej przeszedlem test na prawdziwego trapera i omijajac hordy rowerzystow, a przy tym pstrykajac troche fotek (zamieszcze pozniej) udalo mi sie zalatwic nowa karte do telefonu oraz karte znizkowa tutejszej organizacji pomagajacej studentom z wymiany:) niczym mysliwy wracajacy z polowania przynioslem tez lup na obiad.. a tu sie okazalo ze pelna panika:P:P:P
ale i tak kocham moje sloneczko:)
P.S. przy okazji dziesiejszej eskapady dowiedzialem sie ze ulica Rozenstraat ma na swej rozciaglosci 2 odcinki Grotte i Klejne, ktore sa numerowane jak oddzielne ulice wiec na tejze ulicy sa 2 razy te same numery.
Dobra, idziemy na floor-imprezke pa pa!:)
Tadzio
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Niezle! Justyna sie zamartwia, a ten sie spaceruje jak by nigdy nic:) Ale dobrze ze jednak sie nie zgubiles:P
P.S. Naprawde przydalo by sie pare zdiec;D
zdjęcia będą dzisiaj.strasznie wolno to idzie, ale uparłam się i zamieszczę!!!
Prześlij komentarz